„Strefa niepamięci”, najnowsza książka Piotra Pytlakowskiego wykracza poza jego dotychczasową działalność.
Dla tych, którzy nie wiedzą nic o autorze informacja: Piotr Pytlakowski, to jeden z najbardziej znanych współczesnych reportażystów polskich, autor i współautor ponad dwudziestu książek (m.in. „Szkoła szpiegów”, „Republika MSW”), reportaży telewizyjnych, scenarzysta serialu dokumentalnego „Alfabet Mafii”, i serialu fabularnego „Odwróceni”. Laureat wielu nagród dziennikarskich, w tym „Polskiego Pulitzera” za rok 1999 w kategorii dziennikarstwo śledcze. Od 1997 roku dziennikarz tygodnika „Polityka”.
Książka „Strefa niepamięci” to zbiór opowieści o tym jak dzisiaj funkcjonuje pamięć, a raczej niepamięć o dawnych żydowskich mieszkańcach małych miejscowości Podlasia i wschodniego Mazowsza, o losach opuszczonych nieruchomości, o niechętnie przywoływanych wydarzeniach z czasu drugiej wojny.
Książka jest barwna i polifoniczna, przeplatają się w niej wątki dokumentalne z różnych czasów, fragmenty wspomnień i zapisanych relacji świadków, rozmowy z współczesnymi mieszkańcami. Są także nawiązania do sytuacji kryzysu na granicy polsko-białoruskiej i różnych reakcji ludzi na przybyszów o innym odcieniu skóry.
Cytat: (...) „Szukam na Podlasiu śladów po Żydach, a natykam się na Kurdów, których mój kraj wyjął spod prawa, tak jak hitlerowska III Rzesza wyjęła spod [rawa Żydów. Szukam historii o losach majątków żydowskich i o powodach, dla których żydowska społeczność została ukryta w mrokach niepamięci, a przed oczami przesuwają mi się kadry z bombardowanych miast w Ukrainie.(…) Wszystko dzieje się tak, jakby na świecie istniało prawie wyłącznie zło i tego wrażenia nie zaciera nawet fakt, że tak wielu Polaków rzuciło się by pomagać uchodźczyniom z Ukrainy. Ale Żydów podczas wojny ratowali tylko nieliczni Polacy. No dobrze, groziła im za to śmierć, strach można zrozumieć, nikt z nas nie wie, jak sam by się wtedy zachował, czy znalazłby w sobie wystarczająco wiele odwagi. I druga strona medalu – nie pomagali bo się bali ale dlaczego donosili na Żydów, byli szmalcownikami, a czasem sami zabijali?
W lesie przy białoruskiej granicy tylko garstka aktywistów pomaga Kurdom z Syrii i Iraku, uciekinierom z Afganistanu i Jemenu. Większość pozostaje obojętna a niektórzy za swój obowiązek uważają donoszenie Straży Granicznej o napotkanych uchodźcach. Tak jak kiedyś donoszono na ukrywających się Żydów. (…)
Kolejne rozdziały opowieści Pytlakowskiego dotyczą m.in. takich miejsc jak Orla, Narewka, Białowieża, Kosów Lacki, Sokołów Podlaski, Ciechanowiec, Siemiatycze, Rajgród, Wąsosz, Szczuczyn, Augustów, Jedwabne, Radziłów, Krynki. \

Motto książki, to: „Niepamięć nie jest tożsama z zapominaniem. Nie jest też identyczna z amnezją czy wyparciem – dotyczy czegoś, o czym wiemy, o czym jednak nie chcemy myśleć (…). Niepamięć nie jest wspólnotowa – jej praktyki wymagają działania grupowego, powstaje w wyniku niewysłowionej zgody w obrębie wspólnoty (z publikacji Romy Syndyki „Niepamięć albo o sytuowaniu wiedzy o formach pamiętania”.
Jest to obowiązkowa lektura dla osób poważnie podchodzących do wiedzy o przeszłości swoich małych ojczyzn.
Na koniec jeszcze refleksja dotyczące niepamięci z własnego podwórka. Podczas hucznych i rozłożonych w czasie obchodów jubileuszu 480-lecia nadania praw miejskich Siemiatycz ani jedno wydarzenie nie dotyczyło Żydów, którzy mieszkali tu od początku istnienia miasta przez około 400 lat. A ostatnim chyba oficjalnym wydarzeniem w tym miasteczku, które nawiązywało do tematyki żydowskiej był koncert muzyki żydowskiej w byłej synagodze… dziesięć lat temu. Gdyby nie publikacje historyczne od ponad 30. lat w naszej gazecie, nieraz jedyne istniejące i nie publikowane nigdzie więcej tłumaczenia relacji tamtych czasów, byłaby to całkowita strefa niepamięci.

jn, fot jn - Autor książki Piotr Pytlakowski podczas wizyty w Siemiatyczach w 2022 roku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze