Reklama

Hałas hałasowi nierówny

08/09/2006 18:32
Właściciel baru „Stara Baśń” nad Bugiem w Drohiczynie, choć płaci mandaty za zakłócanie ciszy nocnej, zamierza organizować bardziej ambitne imprezy, ale też i dyskoteki.
          Każda organizowana przez niego impreza jest zgłaszana przez dwoje mieszkańców na policję, która na takowe zgłoszenie musi reagować. Jak twierdzi pracownica baru, małżeństwo, któremu muzyka przeszkadza, przyjeżdża do Drohiczyna tylko w weekendy. Dom tych ludzi nie stoi wcale najbliżej miejsca, w którym organizowane są imprezy. Położona w malowniczym zakątku Drohiczyna „Stara Baśń” przyciąga mieszkańców i turystów, tym bardziej że było wiele imprez znaczących, m.in. tegoroczny Zlot Wikingów i Słowian.
          - Zawsze dzwonią na policję, a nigdy nie przyszli porozmawiać z nami. O co im chodzi? Dlaczego innym to nie przeszkadza, a im tak? - pyta Andrzej Głębicki, właściciel „Starej Baśni”.
          Może dlatego, że nie pochodzi on z Drohiczyna i ktoś ma chrapkę na jego lokal. W tym roku zorganizował dwie znaczące imprezy, a na lata następne planuje bardziej ambitne cele. Twierdzi, że miastu potrzebny jest rozwój, a nie regres. W tym samym miejscu swoje imprezy organizuje miasto. Okazuje się, że wtedy muzyka nie przeszkadza wspomnianym letnikom.
          - Pewnego razu na imprezę miejską również przyjechała policja, ale owe małżeństwo, gdy zorientowało się, kto ją organizuje, wycofało skargę - dodała barmanka.
          - Skarżący powiedział mi, że jeśli impreza będzie miała cel publiczny, to nie będzie interweniował na policji - tyle do powiedzenia miał burmistrz Wojciech Borzym.
          A dyskoteki organizowane przez miasto to właśnie ów „cel publiczny”.
          Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama