W poniedziałek, 14 lutego, o godz. 11.00 w Siemiatyckim Ośrodku Kultury odbyło się spotkanie ze znanym polskim poetą – Ernestem Bryllem. Spotkanie rozpoczęło się od rozstrzygnięcia Poetyckiego Konkursu Walentynkowego „Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?” (którego organizatorem był SOK). Laureaci konkursu odczytali swoje wiersze i z rąk pisarza odebrali nagrody.
W tym walentynkowo-miłosnym nastroju utrzymane były pierwsze teksty, które tego dnia sam poeta odczytał zebranej widowni. Osobisty ton czytanych wierszy wzmocniony był dodatkowo niezwykle ciepłą, ale jednocześnie wyrazistą barwą głosu i krótkimi opowieściami samego poety, który wielokrotnie opowiadał o swoim życiu i opisywał okoliczności powstania niektórych tekstów.
- Poezja powinna mówić o tym, czego się doświadczyło. O waszych przeżyciach. Tylko wtedy jest prawdziwa – mówił artysta.
Poeta w swoich wierszach wiele razy wspominał dzieciństwo i młodość. I tu m.in. przypomniał wiersz „Chrabąszcze”, który przywołuje wspomnienia z nabożeństw majowych odprawianych przy przydrożnych kapliczkach. Z tych nabożeństw poeta pamięta nie tylko przepiękny śpiew litanii i grupę dziewcząt w świeżo wykrochmalonych, wiosennych sukienkach, ale także nieodpartą pokusę chłopców, którzy przychodzili na takie nabożeństwo z pudełkiem chrabąszczy i po zakończonej modlitwie wrzucali je dziewczętom za sukienki.

- Jeszcze gdzieś chrzęszczą chrabąszcze - To świetnie
Bo bez chrabąszczy jak się chłopcom modlić
Naprawdę prawdziwie, choć troszkę niegodnie
Ach dziewczyny przed nami mają takie letnie
Takie wykrochmalone sukienki... Tak czule
Wyśpiewują Majowe, że choć najgoręcej
Też śpiewamy litanię - Aż się trzęsą ręce
Żeby im chyłkiem wrzucić za koszulę
Chrabąszcze pozłociste
Niebo ziemi bliskie
Jest w dni pieśni majowej. Jakby z każdym
Słowem
Frunęły w niebo chrzęszczące anioły.
I nie pojęte chwyciwszy za poły
Ściągały na ziemię.
Bo maj - czas wesoły
Pani polskich litanii lubi to zetknięcie
I tak właśnie bywa na Jej Święcie.
Komentując swój wiersz poeta powiedział:
- Święcie wierzę, że Matka Boża lubiła te piski dziewcząt, które z krzykiem uciekały i próbowały wyjąć owady. Dlatego dziś, kiedy jadę przez Podlasie i spotykam jeszcze to przydrożne majowe, obserwuję je z ogromnym sentymentem.
Tekstów Ernesta Brylla można było również posłuchać w wersji muzycznej, w wykonaniu „Teatru Es” z Siedlec. Świetne teksty, mocne i czyste głosy, wyważony akompaniament – poezja śpiewana w takim wydaniu to rzadkość w naszym najbliższym otoczeniu.
video
https://youtu.be/J9hu3DvVfjs?si=Wexyik5J65H_Gbmz
Ewa Magdalena Iwaniak, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze