Szkody wyrządzone przez zwierzęta w uprawach rolnych w tym roku są wyjątkowo częste – skarżą się rolnicy. Szczególnie uciążliwe są dziki.
Dzik - jaki jest, każdy wie, ale o tym, że nic dobrego z sąsiedztwa upraw rolnych z dzikami nie wychodzi, przekonują się ostatnio coraz częściej także rolnicy z naszego powiatu. Niektórzy twierdzą, że dziki w tym roku to jakaś plaga, bo szkody, które te dzikie zwierzęta czynią w plantacjach i uprawach mają coraz większe rozmiary. Drżą przede wszystkim rolnicy uprawiający ziemniaki i kukurydzę, bo te rośliny zdają się być przysmakami dzików. Ostatnio można było usłyszeć, że dzik nie gardzi też truskawkami. Sezon na te owoce w pełni, więc dziki się rozkoszują. - Pierwszy rzut truskawki zniszczyły doszczętnie. Z 29 rzędów, po 140 metrów długości każdy, znalazłem może 7 truskawek. Ogrodziłem trochę tę plantację i na razie u mnie jest spokój, ale za to innemu gospodarzowi zniszczyły plantację i to pod samym domem – opowiadał jeden z gospodarzy, mający plantację truskawek w Augustynce, gm. Nurzec Stacja. Można uzyskać odszkodowanie Jak powiedział Jan Tokajuk, skarbnik Wojskowego Koła łowieckiego „Jeleń” i jednocześnie członek komisji do szacowania szkód łowieckich, w tym sezonie rolnicy częściej zgłaszają szkody. - W porównaniu z sezonem poprzednim, czy też z latami ubiegłymi, a zajmuję się tym już 10 lat, w tym sezonie tych sygnałów od rolników jest znacznie więcej. Wynika to nie tylko z faktu, że zwiększyła się populacja dzików, ale także z liczby upraw. Kiedyś prawie każdy rolnik sadził ziemniaki, więc te szkody rozkładały się równomiernie. Dziś upraw ziemniaków jest znacznie mniej, więc i szkody wyrządzane w poszczególnych uprawach są bardziej dotkliwe. Jak co roku mamy ustalona liczbę zwierzyny do odstrzału. Dla porównania dodam, że w ubiegłym sezonie odstrzeliliśmy 70 dzików, w tym sezonie zwiększyliśmy do 90. Na mocy ustawy Prawo łowieckie rolnik może domagać się odszkodowania od dzierżawcy lub zarządcy terenu łowieckiego za straty, jakie poniósł w uprawach. - Rolnik zgłasza do nas szkodę, powinien to uczynić oczywiście jak najszybciej, w ciągu 7 dni od powstania szkody. Jedziemy wtedy na grunt, powstaje wstępny protokół, ustala się wielkość powierzchni objętej zniszczeniami. Końcowe szacowanie strat następuje najpóźniej na dzień przed zbiorem. W ubiegłym sezonie nasze koło wypłaciło ok. 7.000 zł odszkodowań. Może się okazać, że w tym roku będzie to wyższa kwota – tłumaczy Tokajuk. Włosy na dzika Uzyskanie odszkodowania wymaga czasu. W przypadku ziemniaków: szkoda mogła powstać w czerwcu, a ostateczne szacowanie to dopiero wykopki, czyli wrzesień, październik. Problemu oczywiście to nie rozwiązuje, bo odszkodowanie odszkodowaniem, jak twierdzą praktycy – najczęściej są to bardzo małe kwoty, ale trzeba jednak zrobić coś, by reszta plantacji dotrwała do zbioru. Różnie gospodarze próbują sobie radzić. Najbardziej skutecznym okazuje się elektryczny pastuch, ale nie każdy może sobie na taki pozwolić. Taki środek zapobiegawczy można zastosować w przypadku małych areałów uprawy i pod warunkiem bliskiego sąsiedztwa pola z miejscem, z którego można podłączyć prąd. Rolnicy radzą sobie różnie: stawiają ogrodzenia, strachy, palą ogniska na polach, pilnują nocami swoich upraw, strzelają tzw. straszakami, czy odpustowymi pistoletami na kapiszony, bywa, że stosują środki chemiczne, których zapach ma zniechęcić dzika. Ostatnio często odwiedzanym przez rolników miejscem stały się zakłady fryzjerskie, bowiem zwolennicy tradycyjnej metody odstraszania dzika twierdzą, że nie ma nic bardziej skutecznego niż zapach człowieka. A ponieważ ten najdłużej utrzymuje się na ludzkich włosach, dlatego rolnicy zaopatrują się u fryzjerów w woreczki z włosami i rozmieszczają je na swoich polach. Skuteczność jak się okazuje też jest różna.
Komentarze