W minioną niedzielę w ramach letniej trasy koncertowej „Siła muzyki Radia ZET” odbyły się tegoroczne Dni Siemiatycz. Pogoda znów nieco pokrzyżowała szyki. Upalne popołudnie przyciągnęło całkiem sporo ludzi, mimo tego, że tzw. atrakcji towarzyszących było niewiele. Ze strony organizatora jedyną atrakcją, poza tym, co działo się na scenie, było koło fortuny
Wesołe miasteczko dla dzieci, kilka straganów z odpustowym asortymentem, lody, wata cukrowa, popcorn, piwo i grillowane „przysmaki” to jednak trochę mało, chociażby w porównaniu z tym, co oferowało w ubiegłym roku radio RMF FM.
A na scenie? Dobrą robotę zrobili prowadzący wydarzenie prezenterzy radiowi – Damian Michałowski i Kamil Nosel. Ich żarty, często po bandzie, były całkiem strawne. Zauważyli nawet, że siemiatyckie molo, znajduje się tam, gdzie powinno, czyli w wodzie, co publiczność nagrodziła oczywiście gromkimi brawami. Zresztą oni sami, jako właściciele rozpoznawalnych głosów (zwłaszcza autor popularnego cyklu „Nosel kręci”) zdawali się być również atrakcjami, z którymi publiczność chętnie robiła sobie zdjęcia. W części popołudniowej koncertów wystąpił Omorfos, De Marco oraz Impacto. Wieczorny deszcz przerzedził widownię bardzo mocno. Kiedy na scenie pojawił się Szymon Chodyniecki, przed nią stali nieliczni widzowie. Na Baranovskim i Cerekwickiej było nieco lepiej. Koncert tej ostatniej w dziwny nieco sposób skrócony o kilka utworów, co wyglądało na jakieś problemy techniczne. Ale publiczność specjalnie nie protestowała, nawet bisu się nie domagała.
Tym, co na pewno wyróżniło siemiatycką „Siłę muzyki” były oświadczyny. Jeden z młodych mężczyzn pojawił się na scenie, chwilę później wniesiono (dosłownie) jego dziewczynę, a potem padło pytanie – czy zostaniesz moją żoną? Oczywiście propozycja została przyjęta, przypieczętowana włożeniem pierścionka na palec oraz scenicznym „gorzko…”.
Ewa Magdalena Iwaniak, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze