Wielka cysterna 12 maja znalazła się w rowie na trasie Siemiatycze – Ciechanowiec, niedaleko Olszewa. Samochód na rejestracji wysokomazowieckiej wjechał do rowu i następnie do lasu, gdzie przewrócił się na bok.
Na miejsce kolizji przybył specjalistyczny sprzęt z Zambrowa, który wielką ciężarówkę z cysterną postawił na koła. Okazało się, że wjazd do rowu nie był winą kierującego cysterną.
- 64-letni kierujący ciężarówką z cysterną, jadąc w kierunku Ciechanowca, aby uniknąć zderzenia z jadącym naprzeciwko volkswagenem golfem, zjechał na pobocze. Wówczas nie zapanował nad pojazdem i wjechał do rowu. Jadący autem osobowym 32-letni mieszkaniec Białegostoku nie zauważył w lusterku wstecznym, że olbrzymi samochód doznał kolizji. Po pewnym czasie wracając tą trasą zauważył leżącą w rowie cysternę. Kojarząc, że to on mógł przyczynić się do tego, jadąc za blisko osi jezdni, sam zgłosił się na policję. Został ukarany mandatem. Obaj kierujący byli trzeźwi – powiedział rzecznik prasowy siemiatyckiej policji Grzegorz Gilar.
Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. JP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze