Reklama

Brańsk - XVI Spotkanie Muzykantów

14/03/2014 16:14

W poniedziałek 3 marca w Miejskim Ośrodku Kultury w Brańsku po raz XVI spotkali się ludzie, którzy od lat kultywują muzykowanie na żywo. Imprezę przy współpracy miejskich władz samorządowych zorganizowała Marzana Chwaszczewska, dyrektor miejscowego ośrodka kultury.

W tym roku jak nigdy swoją obecnością zaszczycili imprezę burmistrz miasta z małżonką oraz sekretarz, którzy aktywnie uczestniczyli w przedniej zabawie przy muzyce granej z serca i na żywo.

Tradycje spotkań muzykantów sięgają połowy lat osiemdziesiątych minionego wieku. Ich pomysłodawcą i współorganizatorem był Zbigniew Korzeniewski. Pierwsze odbyło się w 1986 r. z udziałem tylko ośmiu osób. Z czasem stały się one coraz bardziej powszechne. Spotykano się w różnych miejscach, czasami nawet w prywatnych domach. W miarę coraz większej ekspansji muzyki elektronicznej idea tych spotkań miała coraz większy sens, którego sednem była integracja ludzi grających na żywo, bez elektronicznego dopingu. W miarę upływu czasu impreza z lokalnej zmieniła się na regionalną. Dzisiaj przyjeżdżają na nią ludzie z Bielska Podlaskiego, Siemiatycz, Ciechanowca, Wysokiego Mazowieckiego, Sarnak oraz wielu innych miejscowości z województw mazowieckiego, lubelskiego i podlaskiego.

Reklama

Obecnie w dużej mierze rodziny pokoleniowo związane z tradycyjnym muzykowaniem próbują ocalić resztki brańskiej tożsamości muzycznej przed lamusem. Ostrowscy, Gołębieccy, Korzeniewscy to najbardziej znane w przeszłości muzykujące familie. Zmarły niedawno Edmund Ostrowski tak opowiadał o swoich muzycznych doświadczeniach:

- Pierwsze kroki stawiałem pod okiem ojca grającego na harmonii. W mojej rodzinie muzyka była od zawsze. Nie pamiętam, żeby jakiegoś dnia o niej nie mówiono. Już pradziadek był muzykantem, ale ile to lat trwa w naszej rodzinie, tego nie mogę określić. Było nas pięciu braci. Wszyscy graliśmy ze słuchu na różnych instrumentach. Nikt nie kończył żadnych szkół. Najstarszy, Zygmunt grał na harmonii pedałowej. Jego umiejętności były doceniane wśród całego brańskiego społeczeństwa, które przed wojną było bardzo zróżnicowane. Stanowili je wyznawcy mojżeszowi, katolicy i prawosławni. Zygmunt grał na każdym weselu i zabawie. Miał tyle grania, że można opowiadać o tym bez końca. Ciekawym zjawiskiem były imprezy żydowskie. Żydzi, uzgadniając granie, nie proponowali pieniędzy. Mówili, że grasz za darmo. Panował jednak u nich taki zwyczaj, że to tańczący płacili. Czasami przez jeden dzień można było zarobić 100 zł, co stanowiło równowartość krowy. Granie trzeba było rezerwować nierzadko z rocznym wyprzedzeniem, tyle mieliśmy zleceń. Muzykant w tamtych czasach był osobą bardzo szanowaną w środowisku. W latach 40. i 50. kapela Zygmunta Ostrowskiego była gwarantem dobrej i wesołej zabawy. Jestem dumny z tego, że mój syn, wnukowie i prawnukowie kontynuują rodzinną tradycję.

Reklama

Specyficzną i zarazem atrakcyjną formą tych spotkań jest taki mini jam session w wykonaniu prawie wszystkich muzykantów biorących udział w spotkaniu.

Jarosław Usakiewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. Sylwia Krasucka

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama