Reklama

Brańsk - Krajobraz powyborczy

13/12/2014 21:17

Miasto Brańsk. Wybory samorządowe 2014 przeszły już do historii. Życie powoli wraca do normy, ale pozostają refleksje, które przez dłuższy czas będą towarzyszyć mieszkańcom miasteczka.

Wybory mają to do siebie, że ich produktem finalnym są wygrani i przegrani. Nie można w żaden logiczny sposób osiągnąć porozumienia, które zadowoli każdą stronę. W Brańsku o fotel burmistrza ubiegały się cztery osoby. Niestety podczas I tury żadna nie uzyskała ponad 50% oddanych głosów i musiała się odbyć dogrywka. Do decydującego starcia stanęli znani i zasłużeni dla miasta samorządowcy, a mianowicie urzędujący burmistrz Czesław Sokołowski i Daniel Antoni Bańkowski, który przed czterema laty po kilkunastoletnim burmistrzowaniu został pokonany przez obecnie urzędującego burmistrza.

Reklama

Pierwsza tura pokazała, że największym poparciem w mieście cieszy się Czesław Sokołowski, który uzyskał prawie 900 głosów. Natomiast drugi kandydat otrzymał ponad 200 mniej. Logicznie myśląc, to II tura dla Sokołowskiego powinna być przysłowiowym spacerkiem. Niestety wszelkie sondaże i matematyczne analogie poległy w walce rzeczywistością, która bezlitośnie uświadomiła, że ma w tej kwestii najwięcej do powiedzenia. Dowodem na to był końcowy efekt II tury wyborów w postaci głosowania 990 do 944 na korzyść Czesława Sokołowskiego. Niewielka różnica głosów świadczy o tym, że społeczeństwo Brańska jest bardzo zróżnicowane i nie w pełni przekonane do kandydatów. Skoro wynik jest prawie remisowy, to świadczy o tym, że dla połowy głosujących obecny burmistrz nie spełnił ich oczekiwań i chcą, aby władze w mieście ponownie objął poprzedni włodarz. Burmistrz może się cieszyć ze zwycięstwa, ale powinien pamiętać, że za cztery lata znów będą wybory i nie muszą one być takie szczęśliwe.

Gmina Brańsk. Do prawdziwego trzęsienia ziemi doszło w gminie Brańsk. Urzędujący prawie ćwierć wieku wójt Krzysztof Jaworowski został pokonany w rywalizacji wyborczej przez Andrzeja Jankowskiego. Wszelkie przedwyborcze kalkulacje i zakulisowe rozmowy z mieszkańcami gminy nie dawały większych szans Jankowskiemu w rywalizacji o fotel włodarza gminy. Posada starego wójta wydawała się być niezagrożona. Wielu mówiło, że Jaworowskiemu nie potrzebna jest kampania wyborcza. Ogromne zasługi związane z rozwojem gminy, jakie przypisywali mu mieszkańcy były wystarczającą kampanią.

Reklama

Natomiast kontrkandydat Jankowski ruszył w teren. Systematycznie organizował spotkania z mieszkańcami gminy, przedstawiał swój program, słuchał ludzi jak opowiadali mu o swoich problemach i co ważniejsze nie obiecywał przysłowiowych „gruszek na wierzbie”. Posiłkowany młodymi i wykształconymi ludźmi zdobywał coraz szersze uznanie wśród mieszkańców gminy Brańsk. Szczególnie zainteresowani nowym kandydatem na wójta byli ludzie młodzi szukający sposobu i alternatywy na życie w trudnej rzeczywistości. W rozmowach z tymi, którzy poparli w wyborach Jankowskiego słyszałem często słowa rozgoryczenia wobec urzędującego wójta oraz jego najbliższych współpracowników. Nepotyzm, kumoterstwo to najczęściej używane sformułowania. Niektórzy nawet twierdzili, że władzom gminnym brakuje zwykłego ludzkiego traktowania innych.

I stało się to, co nie miało się stać. Urzędujący wójt otrzymał od wyborców „czerwoną kartkę” i musiał pożegnać się ze stanowiskiem. Wprawdzie przegrał tylko 11 głosami, ale przegrał. Na nic się zdały wzniosłe peany, jakie głoszono pod jego adresem. Większość wyborców podziękowała mu za długie rządy. Wszak na urzędzie się bywa, a człowiekiem się jest.

Reklama

 

Wyszki. Tutaj doszło do prawdziwej „masakry wyborczej”. Urzędujący kilkanaście lat Ryszard Perkowski przegrał z Mariuszem Korzeniewskim różnicą ponad 600 głosów, co jest ogromną klęską. Już w poprzednich wyborach zwycięstwo Perkowskiego było niewielkie, tylko kilkugłosowe. Nie wyciągną on jednak wniosków z tej sytuacji i przekonał się w smutny sposób o sile społeczeństwa lokalnego.

Jako jeden z wyborców i baczny obserwator społecznych nastrojów doszedłem do wniosku, że najbardziej ludzie uczuleni są na brak szacunku ze strony elit rządzących. Jeżeli obdarzeni zaufaniem wyborców radni, wójtowie czy burmistrzowie zapominają dzięki komu piastują swoje funkcje i urzędy, to wcześniej czy później, bez względu na ich zasługi, wyborcy upomną się o zwykły i przyzwoity szacunek.

Reklama

Nic nie jest dane na zawsze.

Jarosław Usakiewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama