Ostatnia sesja brańskiej rady gminy w 2014 roku do łatwych i przyjemnych nie należała. Spory między wójtem a radą są rzeczą naturalną, natomiast niepoprawne relacje pomiędzy wójtem a przewodniczącym rady skutkują burzliwą pracą podczas obrad. Od wyboru Andrzeja Jankowskiego na wójta gminy Brańsk minął zaledwie miesiąc, a już część rady nie jest przychylnie nastawiona do nowego włodarza, zwłaszcza przewodniczący rady Feliks Wróblewski. Czy wójt i przewodniczący rady gminy to partnerzy czy rywale?
Pierwszym dowodem konfliktowej sytuacji było ustalenie możliwie najniższego wynagrodzenia wójtowi. Radni nie byli hojni. Andrzej Jaworowski jest prawdopodobnie najmniej zarabiającym wójtem w powiecie bielskim. Jego pensja zasadnicza ustalona została na poziomie najniższej pensji w widełkach płacowych dotyczących wójta gminy, czyli 4.200 zł, dodatek funkcyjny 500 zł, dodatek specjalny 20% łącznie wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego 940 zł, co daje 5.640 zł brutto, z czego 20% wójt przeznacza na cele społeczne i „na rękę” wychodzi około 3.900 zł. Natomiast były wójt Krzysztof Jaworowski zarabiał miesięcznie prawie 3 razy tyle. Wynagrodzenie zasadnicze najwyższe 5.900 zł, dodatek funkcyjny 1.900 zł, dodatek specjalny 2.340 zł, co daje 10.140 zł brutto. Natomiast przewodniczący rady dostaje 1.200 zł miesięcznie. Dieta diecie nie równa.
Blokada
Wójt jest organem wykonawczym gminy, natomiast rada gminy organem stanowiącym i kontrolnym. Kompetencje wydają się być jasne, jednak podczas sesji, przy uchwalaniu budżetu gminy na 2015 rok doszło do złośliwego blokowania się tych organów. Przewodniczący rady złożył wniosek, aby upoważnić wójta do zaciągania kredytów i pożyczek na sfinansowanie przejściowego deficytu w budżecie jedynie do kwoty 200.000 zł a nie jak zapisano w projekcie 500.000 zł. – Nie mam na tyle zaufania do wójta, aby taka kwota była przez niego zaciągana – wyjaśnił Wróblewski. Wniosek wywołał wielkie oburzenie na sali obrad. W kierunku przewodniczącego leciały głównie od mieszkańców Popław słowa krytyki i wzburzenia. - „Skoro Wróblewski tak decyduje o wszystkim, to niech wójtem zostanie. To ludzie wybrali wójta i mu zaufali i to on rządzi gminą, a nie Wróblewski” – takie słowa można było usłyszeć we wzajemnym przekrzykiwaniu się.
Sama skarbnik gminy Zdzisława Iwańczuk była zaskoczona pomysłem przewodniczącego. – W każdym roku rada uchwala takie upoważnienie na wypadek sytuacji nieplanowanych. Takie zaciągnięcie zobowiązania przez wójta to kredyt krótkoterminowy i nie ma podstaw do ograniczenia zaufania – powiedziała skarbnik gminy. Mimo fali sprzeciwu wniosek został przyjęty większością głosów radnych stojących po stronie przewodniczącego, który pierwszy podniósł rękę w głosowaniu.

Konflikt istnieje. Trzecia sesja a współpracy między wójtem i przewodniczącym brak. Ograniczanie kompetencji nie wpłynie korzystnie na funkcjonowanie gminy. Na nieprzemyślane skutki uchwały nie trzeba było długo czekać. Po przyjęciu uchwały budżetowej pojawiły się pytania o inwestycje drogowe. – Podejmując uchwałę o ograniczeniu limitu zobowiązań sami państwo zamykacie temat. Mając ograniczone środki, trudno inwestować i budować. Rada wszystko przegłosowuje na nie. Zabierane są mi uprawnienia jakie wójtowi się należą, więc trudno oczekiwać wiele. Chciałbym zrobić dużo, ale z radą ciężko o współpracę – powiedział włodarz gminy.
Jeżeli sytuacja na linii wójt - rada i wójt - przewodniczący rady gminy nie zmieni się i nadal będzie dochodzić do blokowania uprawnień, jedynym prawnym rozwiązaniem przerywającym taką sytuację będzie referendum w sprawie odwołania organów gminy.
Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. KDN
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze