Joanna i Francois Philippe z Podlasiem związali się przed kilku laty, w 2008 r. osiedlili się w Borsukach w gminie Sarnaki. Joanna jest Polką, Francois rodowitym Francuzem z Szampanii. W Borsukach czują się już u siebie, to tutaj wybudowali swój wymarzony dom, wychowują dwójkę dzieci, wspólnie prowadzą firmę zajmującą się importem win, oczywiście francuskich.
- Pani Joanno, czy musiała Pani długo przekonywać męża do zamieszkania w naszym kraju? Joanna: - Poznaliśmy się w Polsce, to było już 15 lat temu, i od początku planowaliśmy wspólną przyszłość właśnie tutaj. Francois uznał, że Polska jest krajem niezwykle interesującym, już wcześniej uczył się języka polskiego i zdecydował, że chce tu zamieszkać. - Jak rozpoczęła się Państwa przygoda z Podlasiem? Joanna: - Mieszkając w Siedlcach zaczęliśmy przyjeżdżać w te okolice na weekendy i powoli, zauroczeni pięknymi terenami, podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu nowego etapu życia na Podlasiu, w Borsukach. Wybudowaliśmy drewniany dom, wzorując się na XIX-wiecznym klasycystycznym dworze z Rudzienka koło Kołbieli, który aktualnie znajduje się w skansenie profesora Kwiatkowskiego w Suchej. Tutaj także rozpoczęliśmy naszą działalność winiarską. - Czy widzą Państwo jakieś podobieństwa między Podlasiem i Szampanią? Francois: - Regiony te są oczywiście zupełnie różne i trudno je ze sobą porównywać, jakkolwiek ich mieszkańców łączy miłość do kultury lokalnej, tradycji i silne przywiązanie do regionu – swojej "małej ojczyzny". - Wiem, że propagują Państwo kulturę francuską w Polsce. Francois: - Dla Francuza pojęcie kultury obejmuje także domeny związane z winem, jego historią, miejscem w jakim powstaje i z ludźmi, którzy je tworzą. Poznanie win francuskich to zarazem poznanie francuskich regionów, kultury lokalnej, regionalnej gastronomii i zwyczajów. Dlatego właśnie organizując degustacje win z naszej oferty nie skupiamy się jedynie na samym winie, ale staramy się przybliżyć związaną z nim lokalną tożsamość. Doskonałym przykładem są francuscy winiarze, z którymi współpracujemy. Są to często rodziny, które od wieków przekazują wiedzę o produkcji wina z pokolenia na pokolenie. Ludzie z pasją, dla których ich wino jest najlepszym odzwierciedleniem siedliska - "terroir". - Potrzebę pielęgnowania lokalnej tożsamości dostrzegli Państwo także na Podlasiu. Proszę opowiedzieć o inicjatywie utworzenia Stowarzyszenia Malowniczy Zakątek Borsuki nad Bugiem. Joanna: - Stowarzyszenie jest dopiero w fazie rejestracji, czekamy na oficjalne papiery z sądu, to trochę trwa. Pomysłodawcami Stowarzyszenia są sami mieszkańcy Borsuk, zwłaszcza panie z Koła Gospodyń Wiejskich oraz pani radna Justyna Filipiuk. - Formalności jeszcze w trakcie załatwiania, ale podobno stowarzyszenie już podejmuje pierwsze działania? Joanna: - Tak, naszym pierwszym wspólnym projektem była marcowa akcja wiosennego sprzątania. Postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i wysprzątać tereny położone w lesie oraz nad Bugiem. W ubiegłym roku sami podejmowaliśmy próby porządkowania okolic - spacerując nad rzeką z worem na śmieci, ale skala naszego sprzątania była znikoma, więc postanowiliśmy podrzucić pomysł stowarzyszeniu i mieszkańcom. Pani Justyna Filipiuk i pani sołtys podchwyciły temat i świetnie zorganizowały grupę mieszkańców. Co do kolejnych planów, to pomysłów jest dużo, a najbliższy to festyn rodzinny na Dzień Dziecka organizowany przez Stowarzyszenie i Koło Gospodyń Wiejskich. - Zapewne nasz region dzięki Państwa aktywności staje się coraz bardziej obecny w świadomości Francuzów? Joanna: - Oczywiście, nie zaniedbujemy okazji promocji Podlasia we Francji. Często zapraszamy do nas winiarzy, z którymi współpracujemy, aby pokazać im urokliwe miejsca z klimatem, piękno nadbużańskiej przyrody czy tutejsze zabytki. Francois: - Już od jakiegoś czasu we Francji panuje moda na tzw. eko-wypoczynek, z dala od wielkich miast, zgiełku i masowej turystyki. Podlasie idealnie wpisuje się w kontekst "zielonych wakacji", spokoju, kontaktu z naturą. Mało jest jednak informacji wychodzących poza Polskę, które pomogłyby w promocji regionu i zapewne na tym należałoby się skupić. Trzeba uświadomić Francuzom, i nie tylko im, że na wschodzie Polski znajdą bazę turystyczną na wysokim poziomie.
Katarzyna Kamecka-Lach, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. Pierre Philippe
Komentarze