Reklama

Boćki - Wanny i akumulatory giną z pastwisk

29/09/2012 00:55
Sezon wypasania krów to okres częstszych kradzieży. Giną przede wszystkim akumulatory oraz wanny służące rolnikom do pojenia bydła. Bardzo często zdarza się tak, że rolnicy, co roku zostają okradani i nie widzą już nawet sensu zgłaszania tego policji. W Żurobicach rozmawiałam z jednym z rolników:

          - W tamtym roku skradziono nam z pastwiska mały akumulator, więc nawet nie zgłaszałem policji. W tym roku na tej samej łące i nawet w tym samym miejscu zginął kolejny. Tym razem duży, wzięty z kombajna na czas wypasania krów. Dowiadywałem się na złomach, ale go nie znalazłem. Ktoś musiał dobrze znać teren i obserwować go, bo łąka ta jest niedaleko naszego domu, tylko za lasem. Często jeździmy nalewać wodę czy doglądać stada. To był dobrany taki moment, że nic nikt nie mógł zauważyć.
          Na złomach cena akumulatorów to 1.20 zł za kilogram. Więc można nawet nieźle na tym zarobić. Już nie wspominając ile może ważyć żeliwna wanna. Przypadek takiej kradzieży miał m.in. miejsce na polu rolnika z Aleksandrowa. Pole oddalone jest od jego gospodarstwa kilka kilometrów, więc również niczego nie zauważono.
          Tylko 17 września bieżącego roku bielska policja otrzymała trzy zgłoszenia dotyczące kradzieży akumulatorów z działek rolnych w okolicach Bociek.
          W tamtym roku jak mówi rolnik z Wygonowa również zdarzało się, że ginęły akumulatory w ich miejscowości.
          - Zgłosiliśmy kradzież na policję i po jakimś czasie dostaliśmy wezwanie na komisariat w Bielsku Podlaskim. Było tam sporo akumulatorów, ale naszego nie rozpoznałem. Nasz pewnie od razu trafił na złom. W tym roku słyszałem, że w Wygonowie próbowano ukraść wannę, ale właściciel w porę zauważył złodziei, bo było to w ciągu dnia i kradzież została udaremniona.
          W rozmowie z pracownikiem złomu w Boćkach dowiedziałam się, że akumulatory przynoszone są do nich sporadycznie. Usłyszałam także, że jako pracownicy złomu nie mają oni możliwości sprawdzenia czy dany akumulator jest własnością danej osoby, która chce dokonać sprzedaży czy pochodzi z kradzieży.
          Proceder ten trwa od lat i zapewne kradzieże się nie skończą, ale rolnicy mają nadzieje, że większa będzie wykrywalność takich przestępców. Może współpraca ze złomowiskami przyniosłaby większe efekty w ukróceniu tych przestępstw. Na razie jednak wypasanie bydła z dala od gospodarstw to duże ryzyko.

          Joanna Lange, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JL
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama