Reklama

Boćki - Szef i jego orkiestra

13/09/2011 21:27
Orkiestra OSP w Boćkach po wielu latach przerwy wznowiła swoją działalność 8 lat temu. Dziś liczy 21 członków i ma się całkiem nieźle.

          Orkiestra dęta w Siemiatyczach powstała 108 lat temu. W Drohiczynie orkiestra OSP gra nieprzerwanie od 1928 r., a więc już 83 lata. Orkiestra dęta w sąsiednich Boćkach, młodsza siostra tych wymienionych, powstała w 1960 r. W końcu lat 90. przestała istnieć, by ponownie odrodzić się w 2003 roku. Dziś po ponad 7 latach grania radzi sobie całkiem nieźle, choć jak wiele innych tego typu grup, zmaga się z różnymi problemami.
          Podstawową trudnością w prowadzeniu takiej orkiestry jest ciągła rotacja jej członków. Wiadomo - ludzie przychodzą, uczą się, potem wyjeżdżają do szkół, zmieniają miejsca swojego pobytu i skład co chwila się sypie. Dlatego sukces takiej orkiestry zależy od wielu czynników. Pasja i zamiłowania grających, którzy systematycznie przychodzą na próby i są dyspozycyjni to niewątpliwie istotny czynnik.
          Okno na świat

          - Kiedy 8 lat temu organizowane było przesłuchanie, część z nas być może przyszła tutaj trochę z nudy, trochę z ciekawości. Ale zgromadzili się tu na pewno ludzie, których łączyła wspólna pasja, muzyka i gra na instrumencie – wspomina Daniel Lasecki, jeden z członków orkiestry grający od początku jej istnienia. - Dziś stanowimy naprawdę zgraną paczkę. Ta orkiestra to też dla nas trochę takie okno na świat. Poznajemy nowych ludzi, siebie nawzajem, możemy spotykać się z innymi orkiestrami, wymieniać się doświadczeniami, wrażeniami. Uczymy się, a przede wszystkim mamy stały kontakt z muzyką i instrumentami, bo spotykamy ludzi zarażonych tą samą pasją.
          - Większość z nas przyszła do orkiestry nie mając żadnego pojęcia o grze na jakimkolwiek instrumencie. Nie znaliśmy nut, nie potrafiliśmy wydać prostego dźwięku. Tutaj stawialiśmy pierwsze kroki, od początku. To szef nauczył nas wszystkiego od zera – od pierwszych znaków po płynne czytanie nut i grę – opowiada Katarzyna Szpakowska. - Jak zaczynaliśmy grać, byliśmy w gimnazjum. Dziś jak patrzymy na te „maluchy”, a więc tych początkujących, którzy się stresują, bo im np. dźwięk nie wyszedł, to odzywają się wspomnienia z czasów, kiedy sami byliśmy właśnie tacy.
          Obecni członkowie orkiestry to ludzie młodzi – na co dzień uczą się i studiują. Większość jest na miejscu, albo na tyle blisko, by w miarę potrzeby być na próbie czy występie (większość mieszka w Boćkach, pojedyncze osoby są z Piotrowa, Solnik i Dubna). Ale niektórzy, studiujący np. w Warszawie, są co tydzień w domu, m.in. dlatego, że w każdą sobotę w boćkowskim domu kultury jest głośno, bo swoją próbę ma miejscowa orkiestra. Potrzeba więc ogromnej woli i samozaparcia, a przede wszystkim prawdziwej pasji, by wbrew wszelkim trudnościom grać.

          Szef Józef

          Systematyczni uczniowie to tylko jeden z elementów niezbędnych do tego, by orkiestra mogła grać. Ważne jest wsparcie lokalnego społeczeństwa, zrozumienie i opieka władz (z czym, jak mówią młodzi muzycy, nie ma problemu w Boćkach) oraz właściwa osoba w roli kapelmistrza. Józef Deniziak, kiedy zajmował się organizowaniem orkiestry w Boćkach miał już za sobą wieloletnie doświadczenie w takiej działalności oraz niezbędne przygotowanie, prowadził m.in. orkiestrę dętą w Bielsku Podlaskim. W szkole podstawowej już grał na akordeonie, potem była szkoła muzyczna i kierunkowe studia. Swoje zrobiła też służba wojskowa w Ciechanowie, gdzie grał w orkiestrze wojskowej. I choć specjalizuje się w grze na klarnecie, to można powiedzieć, że jest multinstrumentalistą. Organizacją boćkowskiej orkiestry zajął się zatem właściwy człowiek. „Szef” (jak mówią o nim młodzi orkiestranci) bez problemu znalazł wspólny język ze swoimi podopiecznymi. Warto dodać, że Józef Deniziak jest też pomysłodawcą corocznych parad orkiestr dętych w Boćkach. Pierwsza taka parada odbyła się z okazji 100-lecia Ochotniczej Straży Pożarnej w Boćkach, w roku 2009.
          Żmudna i systematyczna praca przyniosła wymierne skutki. Repertuar orkiestry wystarcza obecnie na wiele godzin grania. Są w nim utwory marszowe, patriotyczne, kościelne, ale też znane standardy muzyki rozrywkowej. Dlatego działalność boćkowskiej orkiestry to nie tylko miejscowa parada i święta – Boże Ciało, Pasterka, Dzień Strażaka. Orkiestra systematycznie bierze udział w przeglądach i paradach – m.in. w Wasilkowie, Szepietowie, Zambrowie, a także w Częstochowie i w Licheniu. Młodzież z orkiestry z niezwykłym entuzjazmem wspominała swój występ w Ambasadzie Chin w Warszawie.
          Aktualnie orkiestra liczy 21 członków, w tym 8 osób to grupa początkująca. Zaawansowaną część orkiestry stanowią: Ewa Lipińska, Katarzyna Szpakowska, Paweł Matwiejuk, Kinga Osmólska, Marta Godlewska, Daniel Lasecki, Sylwia Ofman, Michał Turkowicz, Marcin Lipiński, Grzegorz Matwiejuk, Natalia Łukaszuk, Piotr Czaban i Krzysztof Głowacki. Do grupy początkującej należą: Gabriela Derehajło, Marta Derehajło, Julia Pietraszuk, Marek Turkowicz, Paweł Osmólski, Kamil Osmólski, Katarzyna Arciuszkiewicz.
          Funkcjonowanie orkiestry w Boćkach finansowane jest w całości przez urząd gminy. Jest to część działalności Gminnego Ośrodka Kultury.







          Ewa Magdalena Iwaniak, Głos Siemiatycz, fot. emi
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama