Sołtys Andryjanek w gminie Boćki Grażyna Nikończuk zdecydowanie wypowiada się na temat możliwości likwidacji szkoły podstawowej w jej wsi.
- Będziemy bronić naszej szkoły. Tutaj chodzą tu dzieci także z Piotrowa Krzywokołów, Piotrowa Trojany, Siekluk, Wygonowa, Wandalina. Budynek jest w dobrym stanie, są nauczyciele. Jest najbliżej. Jest to odpowiedź na słowa wójta gminy Boćki, Stanisława Derehajły, który w jednym z wcześniejszych numerów Głosu Siemiatycz powiedział: „Jeżeli liczba uczniów spadnie poniżej 50, to taką decyzję (likwidacja) trzeba będzie podjąć. Zostanie szkoła w Boćkach, do której dzieci są dowożone autobusami”. Jak widać będą protesty. Na razie Grażyna Nikończuk ma jednak do załatwienia inną ważną sprawę. Grunty za wsią, od strony Wygonowa, z których korzystają mieszkańcy wsi, nie są ich własnością. - Mamy tam grunty wspólnoty. A chcemy mieć na to akty własności, choć je użytkujemy. Są one podzielone na wszystkich mieszkańców. Teraz potrzebna zmiana właściciela. W tej chwili mamy tutaj geodetów, którzy muszą wszystko wymierzyć. Sprawa toczy się chyba od 2006 roku, a zaczął ją poprzedni sołtys. Pod koniec ubiegłego roku podpisano umowę na scalenia z udziałem starosty bielskiego. Pani sołtys dodała: - Nie wiem dokładnie czyją własnością do tej chwili są te grunty. Nazywa się to jeszcze wspólnota wsi. Płaciliśmy za to podatki do gminy. Głównie są to łąki i miejsca gdzie rośnie olszyna. Niemniej teraz wszystko jest na dobrej drodze do zmiany praw własności. W ramach zmian będą także porobione drogi dojazdowe na pola. A także ma być wylany asfalt w części Andryjanek za szosą. Dużo nam pomagał i pomaga wójt Bociek. Sołtys Grażyna Nikończuk wraz z mężem gospodarują na 13-hektarowym gospodarstwie, gdzie produkcja mleka odgrywa pierwszoplanowa rolę. Niemniej sprawy wsi zajmują dużo też czasu. Pani sołtys widzi także potrzebę zmiany przystanku autobusowego, który jest w opłakanym stanie. - Chcieliśmy sami go wyremontować. Ale nie bardzo jest z kim się dogadać we wsi. Chyba trzeba istniejący budynek rozwalić, aby wójt postawił blaszak. Wcześniej było tak, że młodzież chciała pomóc w naprawie. Ale młodzieży nie ma komu pomóc. Potrzebny majster do kierowania robotą. Na chwilę obecną chcę koniecznie też załatwić u wójta założenie dwóch lamp ulicznych. Po drugiej stronie, od szosy do Gośki Werpachowskiej. Mają być założone, ale nie wiadomo kiedy. Minął dopiero rok od wyborów, ale Grażyna Nikończuk stawia sprawę jasno: - Szkoła w Andryjankach musi być.
Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. JP
Komentarze