Było wizytówką klubu. Ale to już historia, którą trudno będzie powtórzyć. Boisko na siemiatyckim stadionie - teraz to kępy i gleba, w której można doszukać się kamieni. Wielu sympatyków piłki zamiast słowa boisko używa - kartoflisko. To efekt prac instytucji administrującej siemiatyckim stadionem – MOSiR-u.
Zaczęło się pod koniec zimy, kiedy boisko trzeba było odśnieżyć do meczu kontrolnego. Zmechanizowany sprzęt MOSiR-u wraz ze śniegiem zerwał sporą część trawy. Apogeum nastąpiło przed dwoma tygodniami, kiedy MOSiR chcąc ratować sytuację nawiózł ziemi – z kamieniami. Ci bardziej wnikliwi dopatrywali się wśród kamieni szkła, żużlu i plastiku. To właśnie boisko było powodem spotkania zarządu klubu, 19 maja, z władzami miasta i MOSiR-u. Dyrektor MOSiR Roman Umiastowski tak tłumaczył sytuację: - Zimą zarząd klubu poprosił, by zgarnąć śnieg, bo miał być mecz sparringowy. Boisko było zamarznięte. Zrobiliśmy to. Meczu nie było, a zarząd nic nie zaoszczędził. Niestety z boiskiem stało się to, co się stało. Skonsultowaliśmy się z osobą, która zajmuje się takimi sprawami. Okazało się, że gruntowna naprawa kosztowałaby tysiące zł. Dopiero jak pogoda pozwoliła zaczęliśmy wsiewki w miejsca, gdzie były dziury. Następnie przysypaliśmy to ziemią, jaką dysponowaliśmy, bo to nic nie kosztowało. Owszem, z kamieniami, ale większe zostały wybrane. Kamieni jest już mało i chyba nie jest tak źle, bo jeden mecz został już rozegrany. Teraz planujemy uzupełnić środek boiska, ale żeby efekt był widoczny, trzeba co najmniej dwóch tygodni bez wchodzenia na boisko z zajęciami i meczami. Nasi pracownicy zrobili to najlepiej, jak potrafili. Nie zniszczyliśmy tego boiska specjalnie. Działania zaproponowane przez dyrektora niewiele jednak dają. Nic nie da sypanie ziemi i trawy między kępy. Zdaniem obecnych na spotkaniu, mających doświadczenie z takimi sprawami, potrzebny jest gruntowny remont. Emocje po zniszczeniu boiska już nieco opadły, więc zarząd oraz sympatycy klubu nie skupili się już na wytykaniu winnych, lecz planie naprawczym. Oto on: sobotni mecz z 22 maja z Hetmanem Tykocin będzie ostatnim w tym sezonie rozegranym w Siemiatyczach, bo trzeba długiej przerwa na regenerację murawy, następnie wałowanie boiska, odchwaszczenie, wsiewki trawy z odpowiednią ziemią. Stąd ostatnie mecze ligowe kończącego się sezonu prawdopodobnie mają być rozegrane w Mielniku. Oby to wyszło. Podsumowując - teraz publiczne pieniądze (oby jak najmniej, bo może uda się pozyskać trochę ziemi za darmo) - pójdą na naprawę błędów. Czy spodoba się to tym, którym piłka jest obojętna? Na zdjęciu wizytacja boiska, 19 maja.
Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze