Reklama

Boisko czy kartoflisko?

24/05/2011 11:03
Było wizytówką klubu. Ale to już historia, którą trudno będzie powtórzyć. Boisko na siemiatyckim stadionie - teraz to kępy i gleba, w której można doszukać się kamieni. Wielu sympatyków piłki zamiast słowa boisko używa - kartoflisko. To efekt prac instytucji administrującej siemiatyckim stadionem – MOSiR-u.

          Zaczęło się pod koniec zimy, kiedy boisko trzeba było odśnieżyć do meczu kontrolnego. Zmechanizowany sprzęt MOSiR-u wraz ze śniegiem zerwał sporą część trawy. Apogeum nastąpiło przed dwoma tygodniami, kiedy MOSiR chcąc ratować sytuację nawiózł ziemi – z kamieniami. Ci bardziej wnikliwi dopatrywali się wśród kamieni szkła, żużlu i plastiku. To właśnie boisko było powodem spotkania zarządu klubu, 19 maja, z władzami miasta i MOSiR-u.
          Dyrektor MOSiR Roman Umiastowski tak tłumaczył sytuację: - Zimą zarząd klubu poprosił, by zgarnąć śnieg, bo miał być mecz sparringowy. Boisko było zamarznięte. Zrobiliśmy to. Meczu nie było, a zarząd nic nie zaoszczędził. Niestety z boiskiem stało się to, co się stało. Skonsultowaliśmy się z osobą, która zajmuje się takimi sprawami. Okazało się, że gruntowna naprawa kosztowałaby tysiące zł. Dopiero jak pogoda pozwoliła zaczęliśmy wsiewki w miejsca, gdzie były dziury. Następnie przysypaliśmy to ziemią, jaką dysponowaliśmy, bo to nic nie kosztowało. Owszem, z kamieniami, ale większe zostały wybrane. Kamieni jest już mało i chyba nie jest tak źle, bo jeden mecz został już rozegrany. Teraz planujemy uzupełnić środek boiska, ale żeby efekt był widoczny, trzeba co najmniej dwóch tygodni bez wchodzenia na boisko z zajęciami i meczami. Nasi pracownicy zrobili to najlepiej, jak potrafili. Nie zniszczyliśmy tego boiska specjalnie.
          Działania zaproponowane przez dyrektora niewiele jednak dają. Nic nie da sypanie ziemi i trawy między kępy. Zdaniem obecnych na spotkaniu, mających doświadczenie z takimi sprawami, potrzebny jest gruntowny remont.
          Emocje po zniszczeniu boiska już nieco opadły, więc zarząd oraz sympatycy klubu nie skupili się już na wytykaniu winnych, lecz planie naprawczym. Oto on: sobotni mecz z 22 maja z Hetmanem Tykocin będzie ostatnim w tym sezonie rozegranym w Siemiatyczach, bo trzeba długiej przerwa na regenerację murawy, następnie wałowanie boiska, odchwaszczenie, wsiewki trawy z odpowiednią ziemią. Stąd ostatnie mecze ligowe kończącego się sezonu prawdopodobnie mają być rozegrane w Mielniku. Oby to wyszło.
          Podsumowując - teraz publiczne pieniądze (oby jak najmniej, bo może uda się pozyskać trochę ziemi za darmo) - pójdą na naprawę błędów. Czy spodoba się to tym, którym piłka jest obojętna?
          Na zdjęciu wizytacja boiska, 19 maja.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama