Nawet 100 litrów – tyle alkoholu policja potrafi skonfiskować podczas nalotu na nielegalną bimbrownię. A za produkcję bimbru może grozić kara do roku więzienia.
„To jest plan miasta. Na nim naniesione są wszystkie sklepy spożywcze. Codziennie rano weźmie Marysia dużą torbę i w pięciu sklepach kupi po pięć kilogramów cukru i po paczce drożdży. Oczywiście w każdym sklepie tyko jeden raz. Jeśli zabraknie sklepów w naszej dzielnicy, trzeba będzie jeździć dalej. Zrozumiano?” – tę kwestię, wypowiedzianą przez pana „profesora” w filmie Stanisława Barei, „Poszukiwany, poszukiwana” kojarzy chyba niemal każdy wychowany w okresie PRL-u.
W ten zabawny sposób Bareja ukazał jak ludzie radzili sobie z ograniczeniami sprzedaży alkoholu w przeszłości. Choć dziś najczęściej miłośnika napojów wysokoprocentowych ograniczyć może wiek lub zasobność portfela, tradycja badania zawartości „cukru w cukrze” na Podlasiu nie zniknęła. A wizja grzywny, ograniczenia lub utraty wolności za złamanie przepisów ustawy o wyrobie alkoholu etylowego ludzi nie odstrasza.
Ze statystyk Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach widać, że najczęściej do wykryć nielegalnej produkcji alkoholu etylowego dochodzi w gminie Nurzec-Stacja. Między 2006 r. a 2016 r. zlikwidowano tam bimbrownie trzykrotnie (2006 r., 2012r. i 2016r.). Do nurzeckiej gminy należy też rekord produkcyjny. Podczas ostatniej akcji likwidacji bimbrowni, zatrzymanemu 72-latkowi celnicy skonfiskowali ok. 600l zacieru do produkcji alkoholu oraz 40l samego alkoholu o mocy nawet do 90%.
W powiecie siemiatyckim do tak dużej konfiskaty doszło też w 2017 r. 58-latek oprócz aparatury do produkcji alkoholu, stracił 44,5l czystego bimbru i ponad 320l zaczynu. Natomiast w siemiatyckiej gminie doszło do wykryć dwukrotnie: w 2007 i w 2016r.
Można śmiało zasugerować, że bimber, tak jak piłkę nożną kojarzy się zwykle z mężczyznami. Stereotyp ten w 2009 r. przełamała mieszkanka gminy Milejczyce, która w momencie zatrzymania posiadała 60l zacieru i 10l wyprodukowanego alkoholu. 62-latka wyłamała się też ze stereotypu mówiącego o tym, że tylko mężczyźni posiadają smykałkę do majsterkowania. Skonfiskowana aparatura do wytwarzania alkoholu okazała się „domową konstrukcją”.
„Najświeższą” sprawą wykrycia nielegalnej produkcji bimbru jest przypadek 66-latka zamieszkałego w gm. Dziadkowice. We wrześniu ub. roku policjanci skonfiskowali mu 25 litrów zacieru i około 8 litrów alkoholu wraz z aparaturą produkcyjną. Ostatnie wykrycie takiej domowej „wytwórni” miało miejsce w tej gminie w 2007 r.
Eleni Kryńska

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Barbarzyńcy.
Jaki jest sens takiej nagonki? Przecież obywatel dorabia sobie do budżetu, tak mówią o tym żeby być przedsiębiorczym a karzą za produkcję. Najlepsze jest to że np w niektórych landach w DE można sobie pędzić bimbrozję i sprzedawać na targu czy bezposrednio w gospodarstwie koło szlaku drogowego i to też jest państwo unijne, tylko w PL nie można. Dlaczego? Boją się czegoś? Ile wódek w sklepach jest z lewego przemytu z nie wiadomo z czego robione i tego nie kontrolują jakoś a gamonie się za bimber biorą. To jest dramat.
Jako element napływowy się wypowiem . Zdarzyło mi się próbować produktu lokalnego na Podlasiu i uważam że jakością nie odbiega od wielu trunków ze sklepu. A raz nad Bugiem wędkarz z .......... poczęstował mnie napojem tak dobrym że prosiłem go na kolanach żeby mi sprzedał . Nie sprzedał ale tydzień później dokonaliśmy wymiany handlowej : ja dostałem butelkę jego bimbru . on butelkę mojej 8 letniej nalewki. Stała się komuś krzywda ? Na ile zubożyliśmy budżet państwa ? Są kraje (Bałkany) gdzie produkcja alkoholu domowego jest tradycją i zgodna z prawem. Nie wiem jak teraz ale przed wejściem do UE Bułgar mógł napędzić rocznie 100 litrów rakiji za jakąś minimalną opłatą, Chorwat podobnie. Nie wiem jak jest rozwiązana sprawa sprzedaży " Śliwowicy Łąckiej " ale jest to do kupienia a uważam że jest gorsza smakowo od podlaskiego "Ducha Puszczy" . Na jarmarkach regionalnych na Podlasiu widziałem stoisko z bimbrem (kieliszek za 2plz) i nikomu to nie przeszkadzało.
Szanowni Państwo, produkować bimber, nalewki, wino w domowym zaciszu oczywiście można na własne potrzeby, sprzedawać bez odpowiedniej akcyzy-zezwolenia niestety już nie.
Coś ciekawego o podlaskiej tradycji: https://jzi.org.pl/publikacje/inne-publikacje/traktat-o-bimbrze/
Barbarzyńcy.
Jaki jest sens takiej nagonki? Przecież obywatel dorabia sobie do budżetu, tak mówią o tym żeby być przedsiębiorczym a karzą za produkcję. Najlepsze jest to że np w niektórych landach w DE można sobie pędzić bimbrozję i sprzedawać na targu czy bezposrednio w gospodarstwie koło szlaku drogowego i to też jest państwo unijne, tylko w PL nie można. Dlaczego? Boją się czegoś? Ile wódek w sklepach jest z lewego przemytu z nie wiadomo z czego robione i tego nie kontrolują jakoś a gamonie się za bimber biorą. To jest dramat.
Jako element napływowy się wypowiem . Zdarzyło mi się próbować produktu lokalnego na Podlasiu i uważam że jakością nie odbiega od wielu trunków ze sklepu. A raz nad Bugiem wędkarz z .......... poczęstował mnie napojem tak dobrym że prosiłem go na kolanach żeby mi sprzedał . Nie sprzedał ale tydzień później dokonaliśmy wymiany handlowej : ja dostałem butelkę jego bimbru . on butelkę mojej 8 letniej nalewki. Stała się komuś krzywda ? Na ile zubożyliśmy budżet państwa ? Są kraje (Bałkany) gdzie produkcja alkoholu domowego jest tradycją i zgodna z prawem. Nie wiem jak teraz ale przed wejściem do UE Bułgar mógł napędzić rocznie 100 litrów rakiji za jakąś minimalną opłatą, Chorwat podobnie. Nie wiem jak jest rozwiązana sprawa sprzedaży " Śliwowicy Łąckiej " ale jest to do kupienia a uważam że jest gorsza smakowo od podlaskiego "Ducha Puszczy" . Na jarmarkach regionalnych na Podlasiu widziałem stoisko z bimbrem (kieliszek za 2plz) i nikomu to nie przeszkadzało.