Reklama

Archeolodzy w Mielniku - Nowe ślady dawnej świetności

30/09/2010 18:13
Archeolodzy potwierdzili, że przed największym rozkwitem Mielnika, jaki przypadł na XVI wiek, był tutaj zamek gotycki. Odnaleźli fragmenty zamkowej wieży bramnej, pochodzącej z XV wieku.

          Relikty wieży zamkowej
          Przez 4 tygodnie na obszarze Góry Zamkowej w Mielniku pracownicy Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego prowadzili archeologiczne badania wykopaliskowe. Ekipa składała się z 16 osób, w tym studentów i absolwentów Uniwersytetu Łódzkiego oraz Uniwersytetu Ourense w Hiszpanii. Badaniami kierowali Aldona Andrzejewska, Łukasz Reczulski oraz Artur Ginter. To już kolejna wizyta, po 3-letniej przerwie, tych archeologów w Mielniku.
          W tym roku celem badań było rozpoznanie kościoła zamkowego i uzyskanie informacji niezbędnych do wykonania projektu rewitalizacji ruin.
          - Skupiliśmy się na odkopaniu wnętrza świątyni. Na podstawie wyników naszych prac możliwe będzie odtworzenie wyglądu zabytku – wyjaśnia Artur Ginter.
          Jednak najistotniejszym wnioskiem tegorocznych prac jest coś innego. Badania całkowicie zmieniają dotychczasową wiedzę o kościele i jego najbliższym otoczeniu.
          - W trakcie badań znaleźliśmy ślady wyraźnie wskazujące na to, że w XV wieku istniał tutaj także zamek gotycki. Dowodem na to są relikty zamkowej wieży bramnej z tego okresu. W trakcie poprzednich badań archeologicznych odkryto pozostałości fundamentów tej wieży, natomiast obecnie ustaliliśmy jej funkcję. Wjazd na zamek znajdował się w innym miejscu, niż obecnie na Górę Zamkową – dodaje Artur Ginter.
          Serce dzwonu

          Archeolodzy potwierdzili, że pod ruinami XVI-wiecznego kościoła kryją się relikty zamku. W latach świetności znajdowały się tam sklepione sale, do których dostęp prowadził bezpośrednio z dziedzińca, zaopatrzone od strony wschodniej w otwory strzelnicze. Wyższą kondygnację tej budowli przeznaczono na świątynię. Przede wszystkim służyła ona królowi i innym dostojnym mieszkańcom zamku. Ponieważ była to jedyna świątynia katolicka w Mielniku - pełniła ona jednocześnie funkcje parafialne.
          Zamek i kościół wielokrotnie był przebudowywany i remontowany. W XVII wieku pomieszczenia zamkowe znajdujące się pod kościołem przeznaczono na krypty, w których chowano ówczesną elitę parafii mielnickiej.
          Na XVI wiek przypadł maksymalny rozkwit miejscowości i Góry Zamkowej. Wtedy mielnicki zamek był jedną z najważniejszych rezydencji Jagiellonów na tym terenie. Pomieszczenia królewskie zostały bogato wyposażone m. in. w drogie piece gdańskie, okna francuskie i stropy kasetonowe podobne do wawelskich.
          Zamek dwukrotnie strawiony został przez pożar - w połowie XVI wieku i ponad sto lat później w czasie potopu szwedzkiego. Po powstaniu styczniowym w XIX wieku kościół przekształcono na cerkiew i stan taki utrzymał się do I wojny światowej.
          - Z istniejącymi tutaj świątyniami wiążemy znalezione serce dzwonu, będące rzadkim znaleziskiem archeologicznym – mówi Artur Ginter.
          Ogrzewanie zamku

          W trakcie obecnych wykopalisk powstało 7 wykopów o różnej wielkości, w obrębie których znaleziono różne przedmioty.
          - W ciągu czterech tygodni znaleźliśmy kilkaset fragmentów kafli piecowych o różnych kształtach i zdobionych różnymi ornamentami. Poza tym odkryliśmy również fragmenty naczyń glinianych oraz XV i XVII-wieczne drobne monety obiegowe – mówi Łukasz Reczulski.
          Stylistyka zdobienia kafli piecowych jest dla archeologów doskonałym datownikiem. Na ich podstawie dokładnie można określić datę powstania budynku, w którym był piec. Na kaflach znalezionych na Górze Zamkowej znajdują się motywy popularne w XVI wieku.
          Badacze 3 lata temu odkryli również odmienny od tradycyjnego pieca kaflowego, system ogrzewania. Chodzi o tzw. hypocaustum - system grzewczy stosowany już w starożytności, m.in. w starożytnym Rzymie, jak również w średniowiecznych budowlach. Było to ogrzewanie pomieszczeń polegające na doprowadzeniu ogrzanego powietrza za pomocą kanałów umieszczonych pod podłogą. Hypocaustum w mielnickim zamku zostało zbudowane prawdopodobnie w XVI wieku. Archeolodzy natrafili na przewody w murach i podłogach oraz otwory, którymi przedostawało się ogrzane powietrze do komnat królewskich.
          Niewypał

          Praca archeologa może być również bardzo niebezpieczna.
          - Pierwszego dnia wykopaliśmy dwa pociski artyleryjskie z okresu drugiej wojny światowej, pochodzące z ostrzału kościoła. Dzięki sprawnej pomocy policji z Siemiatycz niewybuchy zostały zabezpieczone, a następnie wywiezione przez patrol saperów – mówi Artur Ginter.
          Kolejne badania być może już w przyszłym roku. Tegoroczne prace były możliwe dzięki wsparciu finansowemu Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku i Urzędu Gminy w Mielniku.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    uLeszka - niezalogowany 2021-05-14 10:08:33

    To, że jesteśmy cywilizacją z marginesu historii zawdzięczamy naszym historykom. To oni chwaląc się tylko wygrzebanymi z ziemi szczątkami drewnianych chat i rozbitych skorup zbudowali nasz wizerunek na świecie. A kto na świecie będzie się liczył z narodem, który ma najwięcej kurnych chat, glinianych skorup i odpustowych gwizdków? Dlaczego to właśnie nam zachodnia Europa musiała stawiać kamienne i ceglane zamki? Swoją pozycję na szarym końcu cywilizacji europejskich zawdzięczamy tym, którzy nie mogąc przestać patrzeć pod nogi, nie zauważają tych wspaniałych stojących na wierzchu budowli świadczących o wysokich umiejętnościach naszych przodków. Płaszcząc się przed zachodem doskonale wypełniamy treść przysłowia „cudze chwalicie, swego nie znacie…”. Dlaczego nie prowadzi się badań nad tym, co dał Polsce chrzest w roku 966? Czy dopiero w tym roku polskość wypadła sroce spod ogona? A gdzie nasza historia sprzed tego roku? Dlaczego naszą historię zaczęli pisać obcy, zachodni mnichowie i w obcym nam języku? Czy my nie umieliśmy wtedy mówić i pisać? Doskonale umieliśmy, mieliśmy bogate źródła i bogatą historię. mapa2 To właśnie w 966 roku wpadliśmy w tryby machiny zwanej „rzymskim chrześcijaństwem” i to właśnie polityka ówczesnego Rzymu „ukradła” nam wcześniejszą historię. To nikt inny jak Rzym narzucił nam nową mowę i nowy alfabet – łacinę. Trzeba było kilku wieków, by wychować na tym terenie ludzi całkowicie sprzyjających Rzymowi i piszących w alfabecie łacińskim. Tych co walczyli o własny język, tradycję i historię, uznawano za heretyckich pogan i zaciekle tępiono. Dlaczego tłumaczy się nam, że przyjęliśmy chrzest od Czechów tylko dlatego, by nie przyjąć go od Niemców? Przecież Czesi byli bardziej proniemieccy niż sami Niemcy. Ale takich badań prowadzić nie wolno, bo przewróciłoby naszą historię do góry nogami. Proszę też nie interpretować tego jako ataku na wiarę. Pokazuję działanie ówczesnego Rzymu, który prowadząc ekspansywną politykę terytorialną używał wiary jako pretekstu. W roku 966 padliśmy ofiarą konkwisty dokonanej przez Rzym. Znając efekty konkwisty hiszpańskiej w Ameryce możemy się tylko domyślać ile naszych skarbów narodowych zostało zniszczonych i spalonych w imię nowej ideologii i nowego europejskiego porządku. Oglądając rozmieszczenie zamków na terenach dzisiejszej Polski daje się zauważyć pewną prawidłowość. W Polsce północno-wschodniej spotykamy zamki budowane przeważnie z cegły, natomiast na terenach południowo-zachodnich w przewadze są zamki budowane z kamienia. Jest to byc może związane z występowaniem i pozyskiwaniem surowca budowlanego, a także z jego transportem na miejsce budowy, ale może też być związane z poziomem techniki budowlanej w danym okresie. Nie jest to regułą, bo i wśród ceglanych budowli znajdują się kamienne i odwrotnie, jednak charakterystyczne jest, że kamienny budulec spotykamy najczęściej w najstarszych budowlach sakralnych istniejących do dzisiaj na naszych terenach – jak w Tumie pod Łęczycą gdzie znajduje się nie wykorzystywana dziś do niczego, ziejąca przeraźliwą pustką kolegiata romańska. Także wiele zamków budowanych z cegły stoi na potężnych, kamiennych fundamentach. Są też obiekty kamienno-ceglane mogące sugerować, że część ceglana została dobudowana. Przykładem tego mogą być zamki w Chęcinach i w Olsztynie pod Częstochową, a poza naszymi granicami zamek w Trokach czy Hammershus na Bornholmie. Ogólnie, kamienne budownictwo pokrywa się z zasięgiem tzw. „wpływów celtyckich” na terenie dzisiejszej Polski. Pamiętać też należy, że kamienne i ceglane zamki to jeszcze nie wszystko. Do tej liczby należy doliczyć jeszcze większą liczbę kościołów i klasztorów, które „żyły” równolegle ze świeckim budownictwem. Czym były przed nową adaptacją po roku 966 tego nie wiemy ani się nie domyślamy, ale jedno co możemy przypuszczać – rodziły się razem z zamkami, budowane w tym samym stylu i z tego samego budulca.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    uLeszka - niezalogowany 2021-05-14 10:09:09

    Kazimierz Wielki sygnował swym nazwiskiem (wedle historyków) budowę co najmniej 43 zamków (Jasienica wspomina o 53). Panując 37 lat musiał organizować i opłacać budowę ponad jednego zamku rocznie. Czy średniowieczna Polska była aż tak bogata? Jak wiemy nie ma dwóch jednakowych zamków, a zatem projektantów musiało być więcej niż jeden. Gdzie zatem mieściły się kazimierzowe biura projektów? Gdzie pozyskiwano kamienny budulec i jaką siłę stanowił cech wysoko wykwalifikowanych kamieniarzy? Gdzie znajdowały się cegielnie produkujące ogromne ilości cegły na potrzeby budowy? Z ruin widać, że nie był to ręczny wyrób, czyli tzw. palcówka, a kilka rodzajów cegieł łącznie z długimi i płaskimi spotykanymi między innymi w rzymskim koloseum. Gdzie w końcu zachowały zapiski o tak praco- i finansowo chłonnych przedsięwzięciach gospodarczych króla, które niewątpliwie kosztowały krocie królewski skarb? Nie ma, po prostu nie ma. Ani słowa w kronikach, a przecież już umieliśmy pisać. Jest za to autorytatywne stwierdzenie historyków – zastał drewnianą, zostawił murowaną. I jest to zwykłe (choć efektowne medialnie) naukowe minięcie się z prawdą. Kazimierz Wielki nie zbudował żadnego zamku. Odziedziczył schedę po ojcu, na którego ziemi od wieków niszczały ruiny. Mógł je co najwyżej podremontować lub coś dobudować, by zapewnić je zamieszkującym w miarę możliwą egzystencję. Mógł uzupełnić mury obronne, by stanowiły jako taką ochronę dla załogi. Mógł zrobić tylko to, na co pozwolił mu stan skarbca, ilość posiadanych specjalistów i stan techniki w średniowiecznym państwie. I tylko tyle. Był Wielki, bo uchronił Polskę od zejścia w historyczny niebyt. I za to mu chwała. Geograf Bawarski w dokumencie z roku 843 opisuje, że „Dziadoszyce posiadali dwadzieścia grodów, Opolanie tyleż samo. Golęszyce 5 grodów. Ślężanie mieli piętnaście grodów, a plemię słowiańskie mieszkające nad Wartą miało dziewięćdziesiąt osiem twierdz”. Co zatem u człowieka z zachodu oznaczało słowo gród czy twierdza? Drewnianą zagrodę z Biskupina czy też zamki przypominające te potężne z Niemiec czy Francji? Naiwnością jest twierdzić, że wrażenie na nim mogły zrobić drewniane grody otoczone wałami ziemnymi. Można przypuszczać, że piszący te słowa frankoński skryba doskonale znał budownictwo zachodniej Europy. Dokument lokacyjny Krakowa z roku 1257, a więc na prawie 100 lat przed królowaniem Kazimierza III wymienia w samym tylko mieście (bez Wawelu) około dwudziestu kamiennych kościołów. Paweł Jasienica pisze, że jednocześnie Poznań, Sandomierz, Gniezno, Wrocław czy Wiślica liczyły ich po kilka. Szkoda, że nie pisało się wtedy o kamiennych grodach, bo i te zapewne już istniały. Brak wzmianek o zamkach możnaby wytłumaczyć tym, że ówczesna, pisać umiejąca inteligencja skupiona była przede wszystkim w miastach, wokół panujących i dostojników kościelnych. Pisała zatem o najbliższym otoczeniu i to co widziała wokół, pozostałe zaś opisy powstawały tylko podczas wypraw czy bitew i były zupełnie przypadkowe. Nikt w ówczesnej Polsce nie myślał o systematycznych badaniach spuścizny po przodkach, a przynajmniej o spisie powszechnym w dobrach królewskich.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Krystyna - niezalogowany 2021-05-14 10:15:06

    "Badacze 3 lata temu odkryli również odmienny od tradycyjnego pieca kaflowego, system ogrzewania. Chodzi o tzw. hypocaustum - system grzewczy stosowany już w starożytności, m.in. w starożytnym Rzymie, jak również w średniowiecznych budowlach" - na terenie Francji czy Niemiec jak znajdują budowlę z hypocaustum to od razu głosza że jest "rzymska", że to oczywiste wpływy starożytnego Rzymu, oczywiście podkreśla się 'starożytnosc' tych ziem i ich 2 tysiace lat historii....a u nas.... satrozytne budowle budowane z cegły, w ruinie od niepamietnych czasów, zasaypane ziemią po 15 metrów, z systemem tuneli, łukami rzymskimi i cegłą i systemem ogrzewania i ...e to zbudowali nam - Krzyżacy..... polscy historycy tkwią w narzuconej narracji okupantów z Rzeszy, tu byli Słowianie, niewolnicy, i mieli chatki ze słomy i gliny... kłamstwo, po 100 kroć kłamstwo! macie oczy a nie widzicie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama