- Na ryby mąż wozi naszych przyjaciół, bo tak nazywam tych, którzy korzystają z naszych miejsc noclegowych, na stawy w okolice Milejczyc – mówi pani Nina. Pierwsi klienci pojawili się w 1997 roku. - Mieliśmy i mamy gości z Warszawy, Krakowa i Poznania. Niektórzy przyjeżdżają co roku. Ostatnio byli także ludzie z brygad robotniczych stawiających zakład IKEA. Gościliśmy też archeologów badających pozostałości po rezydencji Sapiehów. Szkoda, że ich prace ze względu na brak funduszy musiały się zakończyć, bo rezydencję może udałoby się odbudować. Państwo Góralczukowie oferują 18 miejsc noclegowych. Zamierzają wkrótce zagospodarować kolejną działkę. - Tak mi się chciało od zawsze robić coś innego – twierdzi Nina Góralczuk. - I to mi się udało. Dzisiaj mogę wszystkich zapraszać do Dubna, do mojego gospodarstwa. Na pierogi dubieńskie z kapustą i grzybami, które smaży się jak pączki. Gospodarstwo agroturystyczne państwa Góralczuków jest chyba jednym z nielicznych w gminie Boćki.
Jacek Piotrowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP
Komentarze