Reklama

70 lat napaści Niemiec i ZSRR na Polskę

02/09/2009 20:00
Wrzesień 1939 r. oczami Żydów siemiatyckich
Księga pamięci społeczności żydowskiej Siemiatycz pt: „Kahał Siemiatycki” (Kehilat Semyatits) wydana w 1965 r. w Tel Avivie przedstawia ważne świadectwo życia i cierpienia Żydów siemiatyckich w okresie II wojny światowej.

          Wcześniej opublikowaliśmy w „Głosie” kilka fragmentów przetłumaczonych z języka angielskiego. Tym razem przedstawiamy część dotyczącą wydarzeń sprzed 70 lat, z września 1939 r., kiedy do Siemiatycz weszły najpierw wojska niemieckie, a potem – po 17 września - ustąpiły miejsca Sowietom.

          Zniszczenie
          Siemiatycze leżą w tej części Polski, która w traktacie Ribbentrop – Mołotow przypadła Rosji Sowieckiej. Zniszczenia tamtejszej, najświętszej wspólnoty żydowskiej dokonano w dwóch fazach: najpierw Sowieci sparaliżowali jej istnienie - duchowe i gospodarcze, a potem naziści dokonali fizycznej eksterminacji samych Żydów. Dziesięć dni po wybuchu wojny polsko – niemieckiej (w 1939 r. – przyp.) Siemiatycze zostały zajęte przez Niemców. Stali tam przez dwanaście dni, po czym przekazali miasto Sowietom. W tym krótkim okresie Żydzi siemiatyccy otrzymali próbkę tego, co mogłoby ich czekać, gdyby naziści stali się ich jedynymi rządcami.

          Jednym z pierwszych kroków administracyjnych podjętych przez Niemców było stworzenie organu reprezentującego lokalną ludność. Naziści odwiedzili głównego rabina Gersteina i uczynili go odpowiedzialnym za wspólnotę żydowską. Następnie wezwali Zundla Monczera i Jankiela Rubinsa oraz miejscowego proboszcza i adwokata. Na tej grupie miał spoczywać obowiązek utrzymania porządku. Pierwsze posiedzenie tzw. komitetu przedstawicielskiego, które odbyło się w synagodze pod nadzorem nazistów, było dosyć dramatyczne. Niemcy od razu dali się we znaki „reprezentacji obywatelskiej”.
          Okupacja Siemiatycz przypadła na okres Wielkich Świąt (Jom Kipur i Sukot - przyp.). Wielu Żydów bało się iść do synagogi lub w ogóle pokazywać się na ulicach. Rabin ogłosił, iż pieśń „Kal Nidre” (wszystkie śluby) nie będzie śpiewana jak zwykle w nocy, ale o godzinie drugiej popołudniu, w przeddzień święta Jom Kipur (dzień pojednania). W trakcie śpiewania „Kal Nidre” naziści wtargnęli do synagogi i zaczęli śpiewać swoją brutalną pieśń „Horst Wessel” (hymn niemieckich nazistów - przyp. red.). Następnego dnia, podczas obrzędów Jom Kipur, Niemcy weszli do siemiatyckich synagog. Modlący się w nich Żydzi wpadli w ogromną panikę. Wielu wyskakiwało przez okna. W synagodze „Khay Odom” przy ul. Drohiczyńskiej Yosl Turner został zastrzelony uciekający Josel Turner. Jego ciało zawisło na okiennym parapecie.
          Po takim tragicznym prologu w wykonaniu nazistów Żydzi nie mogli opanować radości, widząc Sowietów zajmujących Siemiatycze w dni święta Sukot (Święto Namiotów) (27-28 wrzesnia - przyp. red.). Przekonywali siebie nawzajem, iż przynajmniej teraz ich życie przestanie być zagrożone. Ale wtedy pojawiły się inne problemy. Prawie wszystkie sklepy zostały upaństwowione. Utworzono spółdzielnie rzemieślnicze. Nie wszystkich jednak do nich przyjmowano. Rzemieślnicy, których nie przyjęto mogli nadal prowadzić swoje warsztaty, ale wyjątkowo wysokie podatki zmuszały do ich zamykania jeden po drugim.
          Ludzie prowadzący interesy byli uważani przez Sowietów za wrogów nowego reżimu. Władze sowieckie nie tylko konfiskowały sklepy i fabryczki, ale wyganiały z miasta większych kupców – a ci w większości byli Żydami. W tych całkowicie zmienionych warunkach wszyscy działający na rzecz kultury żydowskiej zaprzestali tego. Część z nich została wygnana, a ci, którzy pozostali, starali się jak najmniej rzucać w oczy. Był to głęboki wstrząs negatywnie wpływający nie tylko na gospodarkę, ale i na duchowe życie miasta.
          Szkoła „Kadimah” została natychmiast przerobiona na szkołę żydowsko – komunistyczną. Całkowicie zmieniono charakter szkół „Talmud Tarah” i hebrajskiej. Żydowskie życie religijne toczyło się w atmosferze strachu i zagrożenia. Władze sowieckie usiłowały nawet przejąć jedyną dużą synagogę. Wobec perspektywy utraty swego świętego sanktuarium Żydzi siemiatyccy wykazali się dużą odwagą. Delegacja spotkała się z władzami miasta, usiłując zapobiec realizacji planu przekształcenia wielkiej synagogi w magazyn. Kalman Szewc, jeden z członków delegacji wyraźnie oświadczył: „Najpierw zamieńcie kościół w dom operowy, a wtedy my bez protestu oddamy synagogę na magazyn”. Po długich dyskusjach administracja ustąpiła.
          Mimo rozmaitych represji i restrykcji Sowieci zachowywali się jednak w sposób bardziej ludzki niż Niemcy. Z tradycyjnym powiedzeniem ”i to również może mieć dobre strony”, Żydzi starali się jakoś odbudować swoje życie, ale nie na długo. Chociaż każdy liczył się z ewentualnością wojny niemiecko – sowieckiej, nie myślano, iż jest ona nieuchronna. Jak niespodziewanie i nagle ich dopadła można wywnioskować z tego, iż w nocy tuż przed niemieckim atakiem na Rosję - 20 czerwca 1941 r. - w Siemiatyczach odbywała się w najlepsze zabawa taneczna. Brał w niej udział, jak zwykle, niemiecki patrol graniczny przybyły z drugiej strony granicy. A już o godz. 4 rano zaczęły spadać na miasto pierwsze bomby, sygnalizując początek niemieckiej inwazji. W sali tanecznej zgasło światło. Ludzie w panice, wpadając na siebie nawzajem w ciemnościach, rozbiegli się do swoich domów. Do rana Niemcy przejęli miasto. Mówiło się, że generał sowiecki odpowiedzialny za klęskę na froncie sprzedał się Niemcom, a sowiecka obrona była bardzo słaba. Nie było wątpliwości, iż lokalni urzędnicy sowieccy oczekiwali niemieckiego ataku. Część ich została ewakuowana. Interesujące było to, że Sowieci nie ewakuowali żadnego z siemiatyckich działaczy komunistycznych.

          Tłumaczenie: Marek Antoni Nowicki
          Na zdjęciu siemiatyccy Żydzi rozbierają pomnik Lenina w centrum Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama