Reklama

4 czerwca - Święto Wolności i Solidarności

4 czerwca w Siemiatyczach zorganizowano Święta Wolności z inicjatywy grupy kilkunastu osób, mieszkańców miasta i powiatu, reprezentujących różne środowiska i instytucje. Z pomysłem wyszło Stowarzyszenie „Centrum na Wschodzie”, a w organizację włączyła się redakcja naszego tygodnika, burmistrz oraz Młodzieżowa Rada Miasta

    Pikniki, prelekcje, wystawy, debaty, koncerty, wspólne odśpiewanie hymnu i rozmowy o Polsce i Polakach sprzed 30 lat. Te formy pojawiały się najczęściej w organizowanych w całym kraju we wtorek, 4 czerwca, obchodach Święta Wolności i Solidarności, upamiętniających 30 rocznicę pierwszych, częściowo wolnych wyborów parlamentarnych w Polsce. Największe obchody miały miejsce w Gdańsku. Ci, którym jednak nie dane było być tego dnia na wybrzeżu, mogli wziąć udział w mniej lub bardziej hucznych obchodach w wielu różnych miejscach w całym kraju. Do takich miejsc należały też Siemiatycze. Inicjatywa zorganizowania w mieście obchodów Święta Wolności połączyła grupę kilkunastu osób, mieszkańców miasta i powiatu, reprezentujących różne środowiska i instytucje. Z pomysłem wyszło Stowarzyszenie „Centrum na Wschodzie”. W organizację włączyła się redakcja naszego tygodnika, burmistrz oraz Młodzieżowa Rada Miasta.

    Siemiatyckie obchody składały się z dwóch części. W części przedpołudniowej blisko 80-osobowa grupa młodzieży ze szkół siemiatyckich spotkała się z Maciejem Żywno, działaczem społecznym i samorządowym, byłym Wojewodą Podlaskim. Podczas spotkania zatytułowanego „Wybraliśmy wolność”, które odbyło się w dawnej synagodze, poruszono m.in. kwestię znaczenia wyborów czerwcowych. Młodzież miała okazję posłuchać wspomnień z tamtych czasów, opowiadanych z perspektywy kogoś, kto wówczas mając 13 czy 14 lat, był ich rówieśnikiem. Gość mówił m.in. o zaangażowaniu w plakatowanie miasta czy o inflacji, odczuwalnej również dla młodego człowieka, który nagle dowiadywał się, że za opłacony obóz czy wycieczkę musi zapłacić drugie tyle. Poranną część obchodów zakończyło utworzenie przed budynkiem Siemiatyckiego Ośrodka Kultury żywej flagi oraz odśpiewanie, w samo południe, Mazurka Dąbrowskiego.

Reklama

    Część popołudniową przed budynkiem dawnej synagogi rozpoczął koncert Orkiestry Dętej OSP w Siemiatyczach. Występ orkiestry pod batutą Lechosława Ryszczuka chętnie obejrzeli również przypadkowi przechodnie, którzy, zatrzymując się na chwilę, otrzymali wlepkę z logo symbolizującym siemiatyckie obchody Święta Wolności.

    O godz. 18.00 wewnątrz budynku odbyła się Kawiarenka Obywatelska pt. „Wybory 4 czerwca 1989 r. w perspektywie lokalnej”. Ta część siemiatyckich obchodów, choć w bardzo kameralnym gronie, miała formę spotkania dyskusyjnego. Wzięli w nim udział zarówno ci, którzy pamiętają rok 1989, bo mieli wtedy 15, 20 czy 30 lat, jak i ci, którzy, przeżywając wówczas lata beztroskiego dzieciństwa, nie zapamiętali nic. Warta podkreślenia jest również obecność w tym spotkaniu zupełnie młodych ludzi, których w 1989 r. nie było jeszcze na świecie. Obserwując zaangażowanie i zasłuchanie obecnych na sali, można śmiało powiedzieć, że dla wszystkich był to cenny czas. Dla jednych czas wzruszających, bardzo emocjonalnych i osobistych powrotów do przeszłości, dla innych lekcja lokalnej historii, której próżno szukać w podręcznikach.

Reklama

       KO„S” i członkowie

     W Siemiatyczach, w maju 1989 r. oddolnie tworzył się Komitet Obywatelski „Solidarność”. W jego skład wchodzili ludzie zarówno z miasta, jak i z sąsiednich gmin. Byli tacy, którzy wcześniej działali lub też coś robili w tzw. podziemiu antykomunistycznym, byli członkowie związków zawodowych „Solidarność”, czy w końcu obywatele, którzy chcieli zacząć coś zmieniać w mocno już wówczas zrujnowanym ekonomicznie kraju. Co ważne, w Komitecie Obywatelskim byli też tacy, którzy wcześniej oficjalnie należeli do PZPR.

Reklama

    Świadkami roku 1989 w Siemiatyczach i bezpośrednich działań związanych z wyborami 4 czerwca, którzy wzięli udział w kawiarence obywatelskiej, byli trzej członkowie Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”: Henryk Boguszewski, obecnie Przewodniczący Rady Powiatu Siemiatyckiego oraz nasi redakcyjni koledzy – Jerzy Nowicki i Jacek Wasilewski.

    - Miałem wtedy 21 lat. Niewiele pamiętam. To tylko zaledwie 30 lat, a ludziom już mylą się daty - rok 1989 to pierwsze częściowo wolne wybory, rok 1990 wybory samorządowe, rok 1991 pierwsze wolne wybory do sejmu i senatu. Byłem członkiem komitetu obywatelskiego w Siemiatyczach, współpracowałem z komitetami w Bielsku i w Białymstoku – wspominał Jacek Wasilewski. 

Reklama

    - W 1989 r. miałem 32 lata. W roku 1980 byłem w opozycji, a w roku 1981 byłem współorganizatorem rolniczej „Solidarności”. Zakładałem ją i bylem jej wiceprzewodniczącym. W 1989 r. byłem wiceprzewodniczącym KO”S”. W czasie wyborów byłem również wiceprzewodniczącym komisji wyborczej w swojej gminie. Data 4 czerwca jest dla mnie bardzo pamiętna, bo akurat wtedy była komunia mojej najstarszej córki. A ja musiałem pełnić takie stanowisko, liczyć głosy, jeździć, sprawdzać - żeby były jak najuczciwiej przeprowadzone wybory. Udało się – mówił Henryk Boguszewski.

    Atmosfera

Reklama

    - W 1989 r. miałam 25 lat, miałam już dwie córki, młodsza miała rok. Wyborów jako takich nie pamiętam, ale atmosferę pamiętam doskonale. Nikomu nie przychodziło do głowy, że możemy przegrać. Już przed wyborami było wiadomo, że coś się musi zmienić, że nie ma innego wyjścia – opowiadała Alina Paluch.

    Nie wszyscy tak optymistycznie wspominają ten czas.      

    - W Siemiatyczach wcale nie było takiej dobrej atmosfery. Myśmy dopiero po latach dowiadywali się, że np. rodzice koleżanki działali w podziemiu. Nie było o tym mowy. W Siemiatyczach był strach, niedowierzanie. Mój tata też początkowo należał do partii, później już nie, ale ja znam też te nastroje, które dotykały mój dom i rodzinę – wspominała Elżbieta Jakubiuk.

Reklama

    Realia PRL-u na zdjęciach

    Bodźcem do przeróżnych wspomnień była również prezentacja zdjęć z lat 80. w Siemiatyczach. Fotografie w większości pochodziły z archiwum Kuriera Podlaskiego, nieliczne ze zbiorów prywatnych. Te, które pokazywały kolejki, prowokowały temat wielogodzinnego w nich przestawania. Kolejka po chleb, po kołdry, we wrześniu do sklepu papierniczego po zeszyty. Kolejkowe doświadczenia miała większość obecnych na sali – kilkuletnie dzieci wszak też w nich stały.

    O trudnościach związanych z macierzyństwem mówiła Alina Paluch: - Dziś aż trudno w to uwierzyć, w jakich warunkach dzieci się rodziły i wychowywały. Miesiąc przed porodem nie miałam jeszcze ani jednej pieluchy. Nigdzie nie można było ich dostać. Była karta ciążowa i na nią można było zakupić jakieś rzeczy, ale nie było gdzie. Więc kupiliśmy tetrę na metry, jakiś znajomy przywiózł maszynę do szycia. Nauczyłam się na niej obrzucać te pieluchy, by dziecko mogło się w końcu urodzić.

Reklama

    O zdjęciu z kwietnia i maja 1989 r. opowiadał Jacek Wasilewski:

    - To jest pod kościołem, przed mszą lub po niej. Jest na nim mój kolega Sławek Peretko i ja. Rozdawaliśmy ulotki, sprzedawaliśmy gazety i książki nielegalne, które wcześniej kolportowaliśmy w podziemiu. Ludzie byli bardzo nieufni, podejrzliwi. Później niektórzy notable mówili, że finansuje nas… CIA. Dorastałem w latach 80., w stanie wojennym i tuż po nim. Cała moja korespondencja i wszystkie rozmowy były kontrolowane, dobrze wiedziałem, co robię i jakie to niesie zagrożenie. Kolejne zdjęcie zrobione zostało w dzień wyborów. Głosuje pani Kubińska z ul. Bartosza Głowackiego, z tyłu pan Podłaszczyk, który był mężem zaufania komitetu PZPR, pan Dawidziuk oraz panowie Fic i Drewulski w komisji. Ja byłem mężem zaufania KO„S”.

Reklama

    - A tutaj mamy już jesień, po wyborach. Zdjęcie pokazuje protest mieszkańców, domagających się, żeby PZPR oddało zajmowany przez siebie budynek miastu. Zbieraliśmy podpisy, ogłosiliśmy demonstrację na określony dzień. Na tym zdjęciu widać jak kolega Maciejewski wiesza jeden z transparentów, zdejmując czerwoną flagę – opowiadał Jerzy Nowicki.

    Stan wojenny

    Przejmująca i bardzo osobista była relacja Henryka Boguszewskiego, który mówił o tym, jak do powstania rolniczej „Solidarności” w gminie Grodzisk w ogóle doszło oraz o reminiscencjach związanych ze stanem wojennym.

Reklama

    - Mój ojciec chodził po wioskach w gminie Grodzisk, organizował spotkania. Wioski były katolickie i prawosławne, ponad 40. To trwało kilka miesięcy. (…) Zebranie w Grodzisku ustalone zostało na 13 grudnia, w świetlicy. A rano w radiu mówią, że jest stan wojenny i że nie można organizować zgromadzeń. No ale co, ludzie powiadomieni. Msza o 10 odprawiona przez ks. Syczewskiego. Wychodzimy z kościoła, idziemy do świetlicy, ok. 200-300 osób. Pełniący funkcje w komitecie PZPR odmówili nam udostępnienia świetlicy. Głosy były różne, jedni mówili by wywalić drzwi i siłą tam wejść. (…) Zebranie ostatecznie odbyło się w kościele. Ojciec mój został wybrany przewodniczącym, Tadeusz Moczulski wice, a ja drugim wice. (…) 16 grudnia w Pobikrach były rekolekcje. Stoimy w kościele z ojcem, a sąsiad mówi „przyjechali po was”. Pytam ojcia - czy wracamy? Ojcie na to „Ja już dosyć, w czasie wojny, naspałem się po chlewach i stodołach. Wracam”. W domu na nas czekali. Wzięli nas do gazika, ubraliśmy się jak na wojnę, wziąłem zdjęcie niespełna rocznej córki i pojechaliśmy na posterunek do Grodziska. Męczyli nas słownie, po co, na co, dlaczego - do wieczora. Mówili, że będziemy internowani do Bielska. Po tych rozmowach kazali podpisać lojalkę, że nie będziemy organizować takich wieców i uczestniczyć w nich. Podjęliśmy z ojcem decyzję, że podpiszemy ją i tak wróciliśmy do domu.

    Odwaga nie była tania

Reklama

    Kiedy pada pytanie o to, co łączyło ludzi w 1989 r., Jerzy Nowicki stwierdza: - Nie były to poglądy, te mieliśmy bardzo różne. Łączyło nas to, że chcieliśmy wolności wyboru, demokracji i nadziei na lepsze zycie. Dzisiaj łatwo jest być odważnym, dziś odwaga jest bardzo tania. Wtedy było inaczej.

    Nie sposób spisać wszystko, o czym rozmawiali uczestnicy kawiarenki obywatelskiej. Wspomniany został nieżyjący od roku śp. Krzysztof Konczerewicz, który był przewodniczącym Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” w Siemiatyczach. Zebrani mówili też o tym, jak władza do końca próbowała dzielić mieszkańców i grać mniejszościami. 

    - Puszczono plotkę, że w dniu wyborów 4 czerwca „Solidarność” wysadzi cerkiew w Siemiatyczach. Idąc do komisji wyborczej, widziałem nyskę i 4 milicjantów na wzgórzu koło cerkwi – wspomina Wasilewski. 

    Czym był strach i jak smakowała odwaga, opowiadali ci, którzy kolportowali zakazane materiały. A te można było zobaczyć na wystawie towarzyszącej kawiarence. W dawnej synagodze wyeksponowane zostały książki drugiego obiegu, podziemne gazetki oraz plakaty i ulotki z wyborów 1989 r. Ze swoich zbiorów udostępnili je: Jerzy Nowicki, Jacek Wasilewski, Grażyna Konczerewicz, Krzysztof Maciejewski oraz Jarosław Wiszenko, który przekazał m.in. historyczny plakat "W samo południe" z autografem jego autora - Tomasza Sarneckiego (z prośbą, by później trafił on na licytację podczas najbliższego finału WOŚP). Wystawę można będzie oglądać jeszcze do 11 czerwca.

    - Kiedy wpadliśmy na pomysł zorganizowania takich obchodów, pierwsze co słyszałam to było „ale tu się nic nie działo”. Teraz, jak obejrzałam zdjęcia, jak posłuchałam waszych opowieści, niektóre zabawne, inne przejmujące i wzruszające, to widzę, że tu była ogromna odwaga. Jestem przekonana, że ci, których tu dziś nie ma, mogliby nam opowiedzieć jeszcze więcej. Dziękuję jednak wszystkim, którzy dziś pojawili się na naszym spotkaniu, a współorganizatorom dziękuję za owocną współpracę. Cieszę się bardzo, że w Siemiatyczach w taki sposób mogliśmy obchodzić Święto Wolności – podsumowała spotkanie Katarzyna Kamecka-Lach.

       Nagłośnienie i sala Siemiatycki Ośrodek Kultury. Spotkanie prowadziła Anna Kondraciuk.

      Ewa Magdalena Iwaniaki, fot. emi

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-06-17 17:37:26

    Ciekawe spotkanie. Nawet rodzinę romską udało się zainteresować, a to jest sztuka!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama