Autobus w zaspie
20 lutego w Smarklicach, gm. Drohiczyn, w zaspie utknął autobus. Przy wyciąganiu go pracowało 9 strażaków z JRG Siemiatycze, OSP Drohiczyn i OSP Klepacze oraz okoliczni mieszkańcy z trzema traktorami. Udało się go wyciągnąć.
Citroen w rowie
20 lutego, po godz. 16.00, Ukrainiec jadący citroenem krajową "19" w Sarnakach wjechał do rowu. Nic mu się nie stało. Do wypadku wyjeżdżali ochotnicy z Sarnak.
Dachowanie
19 lutego na krajowej "19" w okolicy Rzewuszek w rowie dachował opel. Kierowcy nic się nie stało. Ochotnicy z Sarnak postawili auto na koła.
Plama oleju na drodze
19 lutego Zakładowa Straż Pożarna z Adamowa neutralizowała plamę oleju na drodze w swojej miejscowości.
Utknęła ciężarówka
19 lutego, ok. godz. 15.30, w Kisielewie, gm. Platerów, w rowie utknęła ciężarówka. Kierowca stracił panowanie nad samochodem na śliskiej drodze. Ciężki wóz OSP Lipno wyciągnął ciężarówkę z rowu.
Znowu sadza
17 lutego, ok. godz. 18.00, straż pożarna została wezwana do Pokaniewa, gm. Milejczyce. W drewnianym domu zapaliła się sadza w kominie. Do przyjazdu straży właściciel sam wygasił piec. Strażacy z OSP Milejczyce sprawdzili szczelność komina, przewietrzyli mieszkanie.
Śmigłowiec
16 lutego na drodze w Obniżu, gm. Drohiczyn, lądował śmigłowiec z Białegostoku, po chorą osobę. Start i lądowanie zabezpieczali ochotnicy z Drohiczyna i JRG Siemiatycze.
Sadza w kominie
15 lutego, ok. godz. 10.25, w jednym z domów w Myszkowicach, gm. Platerów, zapaliła się sadza w kominie. Interweniowali strażacy zawodowi z Łosic - wygasili piec, przewietrzyli mieszkanie.
Wyciąganie autobusu
11 lutego w okolicy Hornowszczyzny, gm. Dziadkowice, w rowie utknął autobus szkolny. Zsunął się do rowu na śliskiej drodze. Kierowcy oraz pasażerom nic się nie stało. Autobus próbowali wyciągać strażacy ochotnicy z Dziadkowic przy pomocy swojego sprzętu, ale udało się to zrobić ciągnikiem z zakładu komunalnego.
Dziadkowice
TIR na boku
9 lutego, ok. godz. 16.30, na drodze Dołubowo - Zaminowo, gm. Dziadkowice, kierujący ciężarowym MAN-em nie dostosował prędkości jazdy do warunków drogowych, naczepa obładowana dłużycami wywróciła się, a ciągnik znalazł się w rowie. Drzewo wypadło na drogę i pobocze, tarasując przejazd. Kierowcy nic się nie stało. Do wypadku wyjeżdżali ochotnicy z Dołubowa. Strażacy pocięli część dłużyc na mniejsze kawałki, by udrożnić ruch. Przewoźnik sprowadził inną ciężarówkę i holownik. Drzewo przeładowano, zaś holownik próbował wyciągnąć tira z rowu i postawić naczepę. Nie udało się. Trzeba było ściągać większy i bardziej specjalistyczny sprzęt. Po sześciu godzinach ciężarówkę udało się postawić na drodze i odholować. Kierowca, za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym, został ukarany mandatem.
Kolejne drzewo
9 lutego rankiem na drogę między Tokarami a Koterką wyjeżdżali ochotnicy z Tokar. Do drzewa, które złamało się pod ciężarem śniegu.
W rowie utknęły ciężarówki
9 lutego, ok. godz. 11.30, w Mężeninie, gm. Platerów, w rowie utknęły dwie ciężarówki. Samochody blokowały przejazd. Wyciągnął je samochód OSP Lipno, pomagali ochotnicy z Mężenina.
Drzewo na krajówce
8 lutego, przed godz. 10.00 siemiatyccy strażacy zostali wezwani do usuwania drzewa z krajowej "19", niedaleko Siemiatycz. Drzewo tarasowało przejazd. Złamało się pod ciężarem śniegu.
Zwarcie instalacji
8 lutego, po południu, zapalił się samochód osobowy stojący pod wiatą połączoną z domem przy ul. Słowiczej w Siemiatyczach. Przyczyna - prawdopodobnie zwarcie instalacji elektrycznej. Zagrożony pożarem był dom, ale strażacy nie dopuścili, by zajął go ogień. Samochód spalił się prawie cały, również część elewacji domu. Działania trwały 40 minut.
Śmigłowiec w Milejczycach
8 lutego, ok. godz. 15.00, ba boisku przy zespole szkół w Milejczycach lądował śmigłowiec z Białegostoku, po chorą osobę. Lądowanie i start zabezpieczali ochotnicy z Milejczyc.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz
Koń w stawie w Twarogach
Niewielkiej pomocy lekarza weterynarii wymagał koń, który wpadł do stawu 15 lutego w Twarogach Trąbnicach, gm. Perlejewo. Pomoc polegała na wymyciu z błota, ogrzaniu, uspokojeniu.
W akcji ratowniczej uczestniczyły dwa wozy straży pożarnej z Perlejewa.
Jak poinformował nas rzecznik prasowy siemiatyckiej straży, Jerzy Sitarski, strażacy za pomocą linki i węża wyciągnęli konia pod którym na stawie załamał się lód. Konieczna była pomoc, gdyż jego właściciel i sąsiedzi nie byli w stanie pomóc zwierzęciu, który przypadkiem wybiegł z zagrody. Koń nie odniósł żadnych obrażeń.
Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. JP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze