Niemojki, gm. Łosice Na początku lipca mieszkańcy Niemojek zaobserwowali, że spod jednej z ferm na terenie wsi odprowadzona jest gruba rura, z której prosto do rowu melioracyjnego płyną ścieki. A to znów płynie do Tocznej. Powiadomili odpowiednie instytucje i... nic.
Jak podejrzewają, właściciel fermy systematycznie, po zakończeniu cyklu produkcji, czyści kurniki środkami chemicznymi i zrzuca je do rowu właśnie ta rurą. Pierwszy ściek zauważyli w lipcu:
- Najpierw zadzwoniliśmy do sanepidu. Fakt, było już po godz. 15, pani nam powiedziała "że dziś już nie przyjedzie". Zadzwoniliśmy do straży miejskiej. Przyjechał strażnik i... nic. Niby sporządził notatkę. A raptem, w ciągu dosłownie 15 minut, poziom wody w rowie zaczął opadać, o 20 cm. Podejrzewamy, że gdzieś tam na fermie zamknęli odpływ ścieków. Na drugi dzień przyjechały babki z sanepidu, ale nawet żadnych próbek nie wzięły. Też notatkę niby zrobiły, ale nam jej nie udostępniono. Niby też miały ją wysłać do WIOŚ, czy wysłały - nie wiemy. Nie traktują nas jako stronę. Wysłaliśmy zgłoszenie do PGW Wody Polskie RZGW Lublin. Dokładnie 3 lipca, oni przekazali do Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Tam wiemy, że pismo wpłynęło 16 lipca. Opisaliśmy co zaobserwowaliśmy. Prosiliśmy o skontrolowanie przestrzegania przez zakład warunków odprowadzania ścieków do wód lub do ziemi. Po miesiącu dostaliśmy odpowiedź, że "ze względu na dużą ilość wniosków o interwencję (...) oraz złożony charakter sprawy, zaklasyfikowanej jako szczególnie skomplikowana, wymagająca czynności kontrolnych" nie może być załatwiona w ciągu miesiąca. Poinformowali nas że zostanie załatwiona do 16 września. W tym czasie żadnej kontroli! A ścieki jak płynęły tak płyną, dziś (rozmawiamy 20 sierpnia - ak) widać świeżo zruszoną rzęsę. Z ogrodzenia są wyjęte dwa przęsła, tak jakby przygotowane, by samochód podjechał i wywalił wszystko do rowu. Czasami woda w tym rowie brzegu sięga. A teraz jeszcze ta padlina na polu...
Na pobliskim polu 20 sierpnia mieszkańcy znaleźli padłe kurczaki.

- Czy indyki czy brojlery - nie wiem, za bardzo rozłożone. Czy ze ściółką wywiezione? Czy lisy wyciągnęły? Biorąc pod uwagę to, że ferma o której mówimy jest nieogrodzona, też tak mogło być, że lisy rozciągnęły padlinę. Muchy na pewno mają używanie, na niektórych ptakach już robale się kręcą.
- No właśnie, gdzie tu zasady bioasekuracji, kiedy każdy sobie może wejść na teren? Wiemy, że w fermie była wizytacja radnych miasta i gminy, była sołtys Niemojek, przedstawiciele Stowarzyszenia "Zielone Niemojki". To był czas, kiedy kurniki były akurat puste, wysprzątane. Właściciel nikogo nie wpuścił dalej, nie pokazał żadnych zaworów, szamba czy filtrów. Pokazywał palcem "tam jest" to i to. Zasłaniał się bioasekuracją. Było dużo słów, a mało treści. Takie spotkanie na zasadzie "nie mam nic do ukrycia"
- A ja mam wrażenie, że to wszystko się dzieje na zasadzie - kto boga-temu zabroni.
- Mnie dziwi brak reakcji społecznej, nikt inny nie reaguje. Mieszkańcy chyba to lubią, może im nie śmierdzi ten smród, co po okolicy się niesie? Już nie wiem co mam myśleć. Służby kontrolne nie działają, WIOŚ nie działa, sanepid nie działa i jeszcze mając takie kwiatki - pozytywne opinie wydaje pod kolejne inwestycje. Nie wiem co tu się dzieje. Zresztą, tu zimą na przykład rowem pieczarki płyną...
Na co czekają instytucje kont-rolne i urzędnicy powołani (i biorący za to pieniądze) do dbania o czyste środowisko?
Anna Kondraciuk, fot. ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To niestety proceder, który ma się dobrze także w Warszawie i wielu innych miejscach w Polsce. Wywożę szambo: https://zamowmariana.pl/ i wielokrotnie czuję zawiewający fetor z pól czy nieużytków. Pomimo trudności trzeba zgłaszać takie nieprawidłowości, a nawet angażować media. To często przynosi skutek.
Media to największy skutek, nikt tyłka nie ruszy!..
Jest sposób na ścieki. Nazywa się pianka poliuretanowa. Czy zechciałby ktoś podać lokalizację tej rury?
Tak powinno się myśleć i zrobić!!.. Popieram!!.. Do dzieła, skończyć z tymi trucicielami!!..
Odpowiem jedno, KASA, KASA, KASA I WŁADZA ABSOLUTNA!!!.. Za komuny, tej złej kąpaliśmy się w rowach melioracyjnych i nikt nie chorował bo w wodzie była woda, czysta, bez detergentów, bez chemii.. W dobie dzisiejszego wirusa to winne jest nie noszenie maseczek i spotykanie się a nie jakieś tam ścieki!!.. Wygonić to całe bractwo z sanepidu, "ochrony środowiska" na kopach, to całe towarzystwo rodzinne, które pracuje w gminie, które za nic ma resztę mieszkańców!.. Tak dzieje się nie tylko u Was, tak dzieje się w całym naszym pięknym kraju Polsce, "przyjaznym" podobno dla wszystkich i wszelkich stworzeń!! Chciało by się krzyczeć, wołać o pomstę do nieba, tylko kto to usłyszy, kto to zmieni!!.. Teraz wszyscy trąbią tylko o wirusie, media, prasa i nic z tego nie wynika, bo ludzie muszą chorować bo nie ma na to leków a lekarze muszą z czegoś żyć lecząc każdego z nas do jego usranej śmierci ale nie wyleczyć, byśmy byli zdrowi!!.. Nikomu na niczym nie zależy aby była KASA I WŁADZA!!!..
Popłynałeś i to ostro. Odstaw te leki i wóde bo widać ze nie idzie to w parze
To niestety proceder, który ma się dobrze także w Warszawie i wielu innych miejscach w Polsce. Wywożę szambo: https://zamowmariana.pl/ i wielokrotnie czuję zawiewający fetor z pól czy nieużytków. Pomimo trudności trzeba zgłaszać takie nieprawidłowości, a nawet angażować media. To często przynosi skutek.
Media to największy skutek, nikt tyłka nie ruszy!..
Jest sposób na ścieki. Nazywa się pianka poliuretanowa. Czy zechciałby ktoś podać lokalizację tej rury?