- Problemy związane z ubóstwem rozwijają się w dobie koronawirusa. W 40-milionowym cywilizowanym kraju nie możemy pozwolić nikomu mieszkać w warunkach, w jakich nieraz mieszkają Romowie – mówi Karol Kwiatkowski, wiceprezes Centralnej Rady Romów w Polsce, Centrum Doradztwa i Informacji dla Romów.
Lech Kaczyński w 2006 r. odznaczył Alfredę Markowską Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski za ratowanie żydowskich dzieci w czasie wojny. Pola Negri podbiła Hollywood, a Viki Gabor wygrała Konkurs Piosenki Eurowizji dla Dzieci. Co łączy te osoby? To, że wywodzą się z romskiej społeczności. Mimo dużego wkładu Romów w kulturę i historię Polski, lokalnie, jak mówi Karol Kwiatkowski, Romów ocenia się przez pryzmat biedy i niepowodzeń, co utrudnia im poprawę swojej sytuacji. Aby to zmienić, pomóc większości społeczeństwa rozumieć mniejszość, jego organizacja zajmuje się m.in. szkoleniem urzędników jednostek samorządu terytorialnego.
- Jakie problemy mają Romowie w kontaktach z urzędnikami?
- Na początku chciałbym podkreślić, że z perspektywy zwykłego Roma, czy nawet instytucji, którą reprezentujemy, wiedza nt. naszej społeczności w urzędniczych kręgach jest praktycznie znikoma. Z tego powodu Romowi bardzo trudno załatwić jakąś sprawę. Urzędnik od razu ma w głowie negatywny stereotyp.
- Czego urzędnicy uczą się na prowadzonych przez państwa szkoleniach? Na co powinni zwracać uwagę w kontaktach z romskim petentem?
- Po pierwsze należy zwrócić uwagę na to, że taka osoba wywodzi się z zupełnie innej kultury. Urzędnicy powinni wiedzieć, jak zapoczątkować komunikację z tym człowiekiem, orientować się, z czym wiąże się kultura romska jako taka. To bardzo ważne, bo większość konfliktów wynika z braku wiedzy. Każda ze stron postrzega tę drugą przez pryzmat swojej kultury i często zaczyna się od negatywnych stereotypów. Na szkoleniach pokazujemy pewne obszary kultury romskiej, które są ważne przy załatwianiu różnego typu spraw. W urzędach pracy wskazujemy np. jakich zawodów Romowie nie mogą wykonywać. Bardzo istotne jest, aby podczas programów aktywizacyjnych nie kierować Romów do prac, które nie są akceptowane kulturowo w naszym społeczeństwie. Pokazujemy różnice w zachowaniach, chociażby w przypadku powitania, kiedy w naszym gronie nie używamy uścisków dłoni. A bardzo często osoby postronne odbierają to jako lekceważenie. Z takich drobnych nieporozumień wynikają różne konflikty. Tego typu szkolenia mają przybliżyć kulturę i zwyczaje romskie społeczności większościowej. Urzędnicy potrzebują szkoleń, żeby byli uwrażliwieni na to, że Romowie są podobnymi do nich ludźmi. Mają problemy i potrzebują pomocy.
- W Polsce istnieje kilka odłamów społeczności romskiej.
- Są cztery główne odłamy: Polska Roma, Bergitka Roma, Kełderasze i Chaładytka Roma. Mimo wszystko, nadal posługują się tym samym językiem i posiadają bardzo podobne normy kulturowe. Po przejściu szkolenia urzędnik jest przygotowany do pracy z każdą z tych grup.
- W ostatnich latach zarówno do Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, jak i do Pełnomocnika Wojewody Podlaskiego ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych, nie wpływały informacje o problemach, czy dyskryminowaniu społeczności romskiej. Jak wygląda sytuacja z perspektywy pańskiej organizacji?
- Dyskryminacja społeczności romskiej występuje na wielu płaszczyznach, mogą to być zarówno obraźliwe wyzwiska na ulicach, jak i dyskryminacja ukryta, np. ograniczony dostęp do edukacji dzieci romskich. Z różnymi jej przejawami mamy niestety ciągły kontakt. Nasza organizacja została zaproszona przez Departament Stanów Zjednoczonych do przeprowadzenia badania w 2021 r. dotyczącego dyskryminacji i zachowywania praw naszej mniejszości. Problem w tym, że wielu Romów nie zgłasza aktów dyskryminacji, nie chcą pisać żadnych pism.
- Często zdarza się, że Romowie są niechętni, aby składać formalne wnioski.
- Oprócz niechęci, czynników jest znacznie więcej. Po prostu nieraz nie mają umiejętności, aby stworzyć takie pismo. W naszej tradycji nie ma również zwyczaju pisania do siebie. Większość rzeczy załatwiamy ustnie i jest to wystarczające. Tutaj następuje pewien konflikt z polskimi zwyczajami, gdzie wszystko warto i trzeba mieć na piśmie. Również z tego względu zgłoszonych aktów dyskryminacji jest mniej niż ma ich miejsce w rzeczywistości.
- Czy Pana zdaniem zgłoszony ustnie wniosek do jakiegokolwiek urzędu, czy instytucji państwowej, ma moc?
- Jak najbardziej. Polskie prawo jest tak skonstruowane, że ustne zgłoszenie to chęć poinformowania. Oczywiście lepiej, jeśli mamy potwierdzenie pisemne. Jesteśmy w stanie udowodnić, że taka rozmowa rzeczywiście miała miejsce. Kiedy brakuje pisemnego wniosku, urzędnik może powiedzieć, że zgłoszenia nie było. Bardzo ważne wtedy jest to, aby miał świadomość powodu, dla którego Rom nie składa pism. Urzędnik może w takiej sytuacji podpowiedzieć Romowi, że powinien złożyć pisemny wniosek. Kiedy brakuje tej wiedzy, urzędnik traktuje Roma jak zwykłego petenta, który ma świadomość, że trzeba stworzyć pismo i złożyć je w urzędzie. Pracownik urzędu po odbyciu szkolenia wie, że Romowie z różnych powodów nie składają wniosków na piśmie i mogą mu w tym momencie pomóc. Prowadziliśmy szkolenia administracji publicznej w wielu miastach m.in. w Warszawie, Radomiu, Olsztynie. Takim urzędnikom zdecydowanie łatwiej współpracować ze społecznością romską. Miasto Gdańsk zgłosiło się do nas z inicjatywą przeszkolenia 30 urzędników.
- Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej przeprowadziła badanie (powtórzone w 2016 r.) nt. mniejszości i dyskryminacji m.in. Romów. Polska uczestniczyła w nim w 2008 r., są to więc dość stare wyniki.
- Myślę jednak, że sytuacje związane z dyskryminacją aż tak bardzo nie zmieniły się. Oczywiście widzimy poprawę w pewnym stopniu. Powstają stowarzyszenia, fundacje działające na rzecz społeczności romskiej w Polsce, ale potrzebne są rozwiązania systemowe. W Szwecji ze społecznością romską współpracują odpowiednio wykwalifikowani Romowie. Jeśli w mieście, gminie, województwie mieszka spora grupa Romów, warto przeszkolić i zatrudnić kogoś z tej społeczności. To bardzo dobre rozwiązanie.
- Wspomniane przeze mnie badanie podaje, że wśród najbardziej powszechnych powodów braku zgłaszania aktów dyskryminacji przez Romów są: brak wiary w zmianę sytuacji po zgłoszeniu, brak wiedzy gdzie można zgłosić, że jest się dyskryminowanym, powszechność aktów dyskryminacji i obawa przed negatywnymi konsekwencjami. Zgodnie z wynikami z 2008 r. 23% ankietowanych Romów unikało przebywania w miejscu publicznym z obawy przed dyskryminacją. Czy mamy zatem odpowiedź na stereotyp izolującego się Roma?
- Bardzo dobre pytanie. Te dane pokazują nam, że tak naprawdę Romowie nie są tak zamknięci, jak próbuje im się wmawiać. Owszem, często są społecznością zamkniętą we własnym gronie, ale wynika to z obawy przed brakiem akceptacji, strachem przed dyskryminacją. Należy zwrócić uwagę na historię społeczności romskiej. W czasie II wojny światowej zginęły przecież miliony Romów tylko ze względu na pochodzenie. Romskie kobiety były przymusowo sterylizowane. Potem w czasach komunizmu Romów przymusowo osiedlano, pojawiały się represje. Brak zaufania do instytucji państwowych wynika właśnie z tych wieloletnich doświadczeń. Romowie obawiają się otworzyć przed społecznością większościową, bo boją się, że zostaną źle przyjęci.
- Często przedstawiani są wg stereotypowego ubóstwa, braku uczciwości. Wielu chciałoby jednak poprawić swoją sytuację życiową, a nie mają możliwości. Czy brak wsparcia według pańskiego doświadczenia wynika z braku edukacji urzędników, a może lenistwa?
- Doświadczenie mówi mi, że urzędnikom brak wiedzy i narzędzi do tego, aby właściwie postępować z osobą odmienną kulturowo w przypadku społeczności romskiej. Trzeba wspomnieć o stereotypach dotyczących Romów, obecnych nie tylko w polskim społeczeństwie, ale też w wielu innych krajach. Kiedy taka osoba zgłasza się z prośbą o pomoc do instytucji, chce poprawić swoją sytuację, często zdarza się, że automatycznie postrzega się ją jako osobę roszczeniową. W każdej gminie, którą zamieszkują Romowie, powinni pracować przeszkoleni odpowiednio urzędnicy. Osoby przygotowane do pracy z naszą społecznością. W tworzeniu rzeczywistego obrazu Romów w społeczeństwie większościowym dużą rolę odgrywają przekazy medialne. Owszem, sytuacja wielu Romów jest trudna, ale wciąż mało mówi się o tym, że bardzo ważny dla nich jest dostęp do edukacji romskich dzieci. Dzieci romskie bardzo rzadko mogą spotkać w polskiej szkole swoją kulturę, więc rodzice obawiają się stopniowego wykorzenienia jej z dzieci w szkołach. Każdy naród jest wrażliwy w tej kwestii. Kultura i historia Romów jest obecnie równie ważna dla naszej społeczności, jak kultura i historia Polski dla Polaków w czasie zaborów. Wiele mówi się o problemach, zbyt mało o sukcesach społeczności romskiej, również międzynarodowych. Często podkreśla się fakt, że Romowie są obciążeniem dla systemu opieki społecznej, że są roszczeniowi. Tymczasem na terenie Polski obecnie przebywa zaledwie ok. 30 tys. Romów. W skali całego kraju niemożliwe jest jakiekolwiek obciążenie przez naszą społeczność jakiegoś systemu.
- Szczególnie uzdolnione dzieci romskie mogą ubiegać się o stypendium.
- Nie tylko dzieci, ale też studenci. Środowisko romskie w Polsce działa bardzo prężnie, ale niestety o wielu inicjatywach mówi się niewiele lub wcale.
- Jakie potrzeby i problemy zgłaszają urzędnicy w trakcie szkoleń?
- Bardzo często nie w trakcie, ale już po szkoleniu ludzie ci przyznają, że wiedza, którą posiadali pochodziła z opowiadań innych osób, przekazów medialnych. Była oparta na błędnych obserwacjach. Kiedy mówię o pracownikach jednostki samorządu terytorialnego, nie mam na myśli wyłącznie pracowników MOPS-u, GOPS-u, ale też nauczycieli, pracowników urzędów pracy.
- W 2008 r. 78% badanych Romów w Polsce nie znało organizacji udzielającej porad lub wsparcia osobom dyskryminowanym. Czy ta sytuacja zmieniła się na przestrzeni lat?
- Stopniowo ulega poprawie. Organizacje pozarządowe podobne do naszej, starają się uświadamiać Romom, że warto zgłaszać akty dyskryminacji. Ostatnio pomagaliśmy jednej z kobiet, która podczas Poznańskich Targów została wyproszona przez ochronę, ponieważ jest Romką. Nagłośniliśmy tę sprawę i organizatorzy Targów Poznańskich przeprosili tę kobietę. Reagowaliśmy na niestosowne wpisy nt. Viki Gabor. Świadomość zwiększa się, ale jest nadal stosunkowo mała. Sąd w przypadku hejterskich wpisów internetowych nt. Viki Gabor doszedł do wniosku, że określenie „szwabska cyganka” nie jest obrazą. Absolutnie się z tym nie zgadzamy. Jeśli jednak tego typu komunikat płynie z góry, ciężko walczyć z dyskryminacją.
Eleni Kryńska, fot. arch.
tel. do Centrum Doradztwa i Informacji dla Romów - 796 349 553
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze