Reklama

"Nigdy nie będziesz szła sama" - protest w Łosicach

31 października po łosickim rynku spacerowało ok. 80 osób sprzeciwiających się orzeczeniu Trybunału. Było spokojnie i bez wulgaryzmów.

      Nigdy nie będziesz szła sama - pod takim hasłem, można powiedzieć "zorganizowano" sobotni spacer. Spacer, który miał być manifestacją sprzeciwu.

      "Rząd w czasie szczególnie trudnym, w czasie epidemii COVID-19, wrzucił pomiędzy ludzi ładunek wybuchowy w postaci wyroku Trybunału  Konstytucyjnego, będącego w rezultacie zerwaniem funkcjonującego od 1993 roku kompromisu aborcyjnego. Odebrano społeczeństwu głos w bardzo ważnej  kwestii, a kobiety pozbawiono wyboru, zmuszając je do bycia bohaterkami nawet ponad ich możliwości, nawet wbrew ich przekonaniom, odczuciom, potrzebom… Dalej walczymy o prawa kobiet i o możliwość wyboru! Pokażmy, że w mniejszych miejscowościach kobiety mają głos! Pokażmy naszą siłę!"

Reklama

      Czy siła ok. 80 osób jest wystarczająca? Po raz kolejny podkreślmy - łatwo iść w tłumie 100 tysięcy manifestujących w Warszawie, o wiele trudniej  w  tak małym środowisku. Ale to nie znaczy, że małe środowiska zgadzają się na wszystko. Kobiety i mężczyźni (w różnym wieku) protestowali przeciwko wyrokowi Trybunału, ale również codziennemu bezprawiu, czy po cichu wprowadzanym ustawom. Jedna z pań sygnalizowała to, że kobiety można zmusić do rodzenia, natomiast mężczyzn nie można zmusić do łożenia na swoje dzieci. Marszem wokół łosickiego rynku wyrazili swój sprzeciw wobec eskalacji agresji, szczuciu na siebie środowisk społecznych, dewastacji mienia i podburzaniu do wojny polsko - polskiej. Jeden z uczestników zwrócił właśnie uwagę na ten fakt. Jak mówi, jeszcze  kilka dni temu popierał inicjatywę. Zmienił zdanie, kiedy usłyszał, że szefowa ogólnopolskiego strajku  kobiet stanowczo nie odcięła się na przykład od profanacji kościołów. Akcja przestała być protestem przeciwko wyrokowi Trybunału. Stała się polityczna wojną, niejednokrotnie wykorzystywaną do szczucia jednych na drugich. Ale co też podkreślał mój rozmówca - rządzący sami sobie "strzelają w kolana", decyzjami takimi, jak np. zamknięcie cmentarzy, czy wystąpienie prezesa PiS.

     Co trzeba podkreślić - w Łosicach protestowano bez wulgaryzmów. Nie pojawiały się ani na plakatach ani w przyśpiewkach, ani w okrzykach. Było też bardzo spokojnie. Maszerujący kilka razy okrążyli łosicki rynek. Miasteczko spokojne o tej porze, a trwający remont i objazdy spowodowały, że nie było utrudnień w ruchu. W dyskusję z protestującymi próbował wdać się nietrzeźwy mężczyzna, szybko spacyfikowany przez policjantów. Skądinąd wiemy, że "organizowały się bojówki mające bronić kościoła". "Obrona" ta nie była konieczna. Raz, że spacerujący absolutnie nie  wybierali się pod żaden z łosickich kościołów, dwa, że akurat ta najbliższa parafia i jej księża uważani są za wybitnie anty politycznych.

Reklama

      Marsz obstawiali policjanci. I znów dostali brawa od protestujących. Czy w Łosicach są inni funkcjonariusze?

      Anna Kondraciuk, fot ak

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2020-11-02 08:51:28

    Wypad z Łosic ,jak wam sie nie pododa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Niezniszczalny - niezalogowany 2020-11-02 11:54:36

    Stefek, wypad na gigant to zrobiła twoja matka i niestety nie usunęła ciąży a efektem tego ogromnego błędu jesteś ty.

    • Zgłoś wpis
  • Stefcio - niezalogowany 2020-11-05 11:54:37

    Oj Stefek, Stefek... jak tak bedziesz wyganial wszystkich ktorzy maja odmienne zdanie od ciebie - wkrotce mozesz zostac sam.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama