Reklama

Zupa do słoika

07/05/2008 12:18
Korzystający z bezpłatnych obiadów Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Siemiatyczach skarżą się na niehigieniczne warunki, w jakich spożywają zupy.
          - Tam nie ma żadnej stołówki – mówią. - Kuchnia wydaje zupę i trzeba sobie „gdzieś” ją zjeść. A jemy gdzie popadnie, na korytarzu, niektórzy stają za budynkiem, żeby nie wiało. Zupę też jemy ze słoików. Każdy przychodzi ze swoim. A różne są te słoiki. Niektóre tak się kleją, że aż nam samym niedobrze się robi, jak na to patrzymy. A trudno wymagać, by panie z kuchni myły te słoiki, bo tam nie ma na to warunków. Nie wiemy gdzie i do kogo z tym się zgłosić. Wychodzi na to, że my, biedni, to ludzie drugiej kategorii.
          Rzeczywiście w MOPS stołówki nie ma, nie ma nawet kuchni. Jest tylko punkt wydawania posiłków, które przywożone są z kuchni z byłego Horteksu. Tak, jak mówią korzystający z obiadów, zupa wlewana jest do słoików.
          - My nie mamy na to warunków - mówi kierownik MOPS w Siemiatyczach, Ewa Romaniuk. - Nie mamy miejsca, by posadzić ludzi. Nie mamy warunków, by podawać im zupę w talerzach. Za stan czystości słoików odpowiadają oni sami. Żadna z korzystających z obiadów osób nie jest bezdomną, każda ma jakiś kąt, niektórzy mieszkają w mieszkaniach w bloku, z dostępem do ciepłej wody. Mogą umyć ten słoik. Nam też nie jest przyjemnie wlewać zupę w, klejący się od brudu, słoik. Część z korzystających z obiadów zjada zupę na miejscu, potem w tym samym słoiku zabiera jeszcze zupę do domu.
          Jest jednak szansa na to, by osoby korzystające z bezpłatnych obiadów miały warunki do zjedzenia posiłku na miejscu w godnych warunkach.
          - Trwa adaptacja pomieszczeń po świetlicy Caritas na prawdziwą stołówkę i barek. Nie będzie to nasza stołówka, tylko prywatnego przedsiębiorcy. Z tego co mi wiadomo będzie ogólnie dostępna, dla wszystkich. Nie wiem jeszcze jak to będzie rozwiązane. Ci, którzy korzystają z naszej pomocy, będą mieli określoną godzinę na posiłki, może oddzielne pomieszczenie. Nadal posiłki dla naszych podopiecznych pozostaną bezpłatne. Barek miał ruszyć od maja, ale inwestor ma problem z dodatkowymi drzwiami. Nie chce korzystać z tego ogólnego wejścia, chciał wybić dodatkowe drzwi, tak, by do barku wchodziło się bezpośrednio z ulicy. W środku wszystko jest już gotowe. Będzie przy czym i na czym usiąść. I z tego co wiem, jeśli nie uda się zrobić oddzielnych drzwi, wejście do barku będzie przez wejście główne i przez wejście do byłej świetlicy Caritas.
          - Dlaczego podopieczni MOPS mają mieć oddzielną godzinę wydawania posiłków, a być może nawet oddzielną salkę?
          - Chociażby dlatego, że są to różni ludzie. Teraz, kiedy tylko wydajemy zupę, kiedy jest to tylko pół godziny, czy godzina, często dochodzi do kłótni. Wielokrotnie musieliśmy interweniować, wzywaliśmy też policję na interwencję. Bardzo często niektórzy z tych ludzi przychodzą pijani, są brudni. Wielokrotnie też zdarzało się, że taki nietrzeźwy dostawał zupę i wylewał ją, rozbijał ten słoik. Teoretycznie powinniśmy odmawiać wydania zupy nietrzeźwym. Tłumaczymy im jednak, prosimy, by się umyli, przebrali, by nie przychodzili pijani.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama