4 stycznia, w wieku 90 lat, zmarł Kazimierz Jodłowski, mieszkaniec Siemiatycz. Wieloletni sportowiec, trener (siatkówka), działacz sportowy, społecznik w siemiatyckiej orkiestrze dętej.
Był ostatnim żyjącym współzałożycielem (w 1947 r.) siemiatyckiej Cresovii. Kilka razy przeprowadzaliśmy z nim rozmowy do naszej gazety. Oto, co mówił o zakładaniu klubu, w którym za jego kadencji (21 lat pełnił funkcję sekretarza) funkcjonowało najwięcej sekcji: - Założyliśmy Cresovię ja i mój serdeczny kolega Gienio Rybiński. We dwójkę. Po prostu ja i Gienio kochaliśmy sport i chcieliśmy coś w tym kierunku zrobić. Poza tym w tamtym okresie powstawało dużo nowych klubów, a niektóre były reaktywowane po przerwie spowodowanej wojną. Był rdzennym siemiatyczaninem. Pochodził z ulicy Kilińskiego. Przez długie lata pracował w Powiatowym Związku Gminnych Spółdzielni. - Wojowałem w Ósmej Dywizji Piechoty Wojska Polskiego. Na froncie byłem tłumaczem języka niemieckiego. Jak Rosjanie zabierali do niewoli niemieckich jeńców, to ja tłumaczyłem ich rozmowy. Po wojnie wróciłem do Siemiatycz – często podkreślał w rozmowie ze znajomymi. W niedzielę, 9 stycznia, po nabożeństwie w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Siemiatyczach o godz. 14, zostanie pochowany na cmentarzu parafialnym przy ul. Powstania Styczniowego w Siemiatyczach. Pozostanie w naszej pamięci.
Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze