Reklama

Zlot Morsów w Siemiatyczach

23/02/2014 13:53

24 śmiałków weszło do lodowatej wody w dużym zalewie w Siemiatyczach, 22 lutego podczas I Siemiatyckiego Zlotu Morsów. Większość to osoby przyjezdne, korzystające z takiej kąpieli od lat – członkowie Podlaskiego Klubu Morsa. Jednak wśród nieznajomych osób przewijały się też znajome twarze.

O zimowych kąpielach Radosława Zgieta z Czartajewa już pisaliśmy. Takiej okazji jak ten zlot nie mógł przepuścić, ale tym razem było i parę innych osób z naszego terenu.

- Niestety my zaprawieni w morsowaniu dzisiejszą pogodę (a było 6 na plusie – przyp. red.) traktujemy nie jako ekstremum, lecz wiosenne ciepełko. Nie ma mrozu, nie ma śniegu, nie ma wiatru, tylko się kąpać. Wprawdzie temperatura wody jest bardzo niska, ale po wyjściu z niej nie ma takiego szoku, jak przy minus piętnastu stopniach. Jeśli morsujemy na kilkunastostopniowym mrozie, to faktycznie przez długą chwilę po wejściu do wody jest dużo cieplej. Gorzej po wyjściu – mówi Ryszard Staranowicz, zastępca prezesa Podlaskiego Klubu Morsów.

Reklama

Korzyści z kąpieli?

- Jest ich wiele - zahartowanie ciała, zwiększenie odporności organizmu na choroby, poprawa wydolności układu sercowo - naczyniowego, lepsze ukrwienie skóry. Bycie morsem po pierwsze to ubieranie się zimą w lżejsze stroje, po drugie skutkuje dobrym humorem, bo złą pogodę, tj. obniżenie temperatury czy śnieg morsy witają z przyjemnością. Ale nadużyciem byłoby stwierdzenie, że morsy nie chorują. Chorują, ale na pewno rzadziej i krócej – wyjaśnia wiceprezes Staranowicz.

Członkowie klubu zażywają zimowych kąpieli już z zasady, przyzwyczajenia, dla podtrzymania tradycji. To ich hobby. Kąpią się co tydzień od grudnia, do końca zimnych dni.

Reklama

- Nie spodziewałem się tylu ludzi w Siemiatyczach, zarówno ze strony morsujących, jak i widowni. No i nie sądziłem, że ktoś oprócz nas - przyjezdnych wejdzie do wody, no może nasz serdeczny przyjaciel Marcin Egiert z Siemiatycz, jeden z inicjatorów zlotu. Mam nadzieję, że nie będzie to w Siemiatyczach epizod, lecz systematyczna kąpiel – dodaje wiceprezes Staranowicz.

Podlaski Klub Morsa istnieje od 2006 r. Ale już 4 lata wcześniej kilka grup zapaleńców zimowych kąpieli realizowało się we własnym zakresie w okolicach Białegostoku. Od kiedy połączyli swe siły i założyli stowarzyszenie, najczęściej spotykają się na Jardzie koło tamy w Wasilkowie. Grupa amatorów zimowych kąpieli powiększa się z roku na rok. Kilka lat temu dołączył do nich obecnie najstarszy podlaski mors - Jan Szumski urodzony w 1939 r. Prezesem klubu jest Krzysztof Kwasiborski z Wasilkowa. W chwili zakładania klub miał 57 członków, teraz jest ich trzy razy więcej.

Reklama

Czy będzie siemiatycki klub morsów?

- Kto wie? Czas pokaże. Na razie kilku zapaleńców z Siemiatycz i okolic stawia swoje pierwsze kroki na lodzie lub w lodowatej wodzie, ale widać, że są wytrwali. W sumie są też z Siemiatycz osoby należące do Podlaskiego Klubu Morsa, więc można morsować i z nimi. Jednak mile widziałbym taki siemiatyckim klub – mówi Marcin Egiert.

Oprawę siemiatyckiego zlotu przygotował MOSiR Siemiatycze. Kąpiel zabezpieczali strażacy z siemiatyckiej Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej.

Reklama

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama