Kapliczki i krzyże na rozstajach dróg od wieków wpisane są w polski krajobraz. Miały chronić od złych mocy. Niestety kapliczki w Krupicach (Gm. Siemiatycze) nikt nie obronił. Podczas budowy drogi w ramach tzw. zagospodarowania poscaleniowego kapliczka została zburzona.
Przenieść, nie zburzyć
Kapliczka, choć niewpisana do rejestru zabytków, jest jednym z najstarszych zabytków sztuki sakralnej w
okolicy. Projekt zagospodarowania terenu nie zakładał jej zburzenia, a jedynie przesunięcie.
- Ja nic nie wiem o tym, żeby kapliczka została zburzona. Projektant, który zajmował się tą drogą więcej może powiedzieć. Jedyne co mogę powiedzieć - podczas przedmiaru robót było zapisane przestawienie kapliczki, ponieważ przy budowie drogi kolidowała ona z wymaganymi parametrami technicznymi i miała być przebudowana w inne miejsce. Na pewno w przedmiarach było ujęte przestawienie i na pewno nie ma takiej pozycji jak wyburzenie bezpowrotne. W projekcie ujęte było rozebranie kapliczki i budowa w innym miejscu. W koszcie oferty wykonawcy robót powinien być ujęty demontaż i jej przesunięcie, żeby nie kolidowała z drogą. My, jako projektanci nie wiemy nic o zburzeniu kapliczki. Może być tak, że wykonawca z inwestorem coś sobie rozebrali. Moim zdaniem, jeśli wykonawca w jakikolwiek sposób przemieszczał kapliczkę (nie oceniam, bo nie widziałem) i ją uszkodził, to jest zobowiązany do jej naprawy lub odbudowy i przywrócenia do stanu zastanego. Wykonawca na etapie przetargu ma obowiązek zapoznać się z placem budowy, uwzględnić w ofercie koszt przesunięcia, bo konstrukcja może być różna – wyjaśnił Wojciech Borzuchowski, właściciel biura projektowego Zri Dromobud.
- Jak można taką ładną kapliczkę zburzyć? My nie burzymy kapliczek, tylko był zapis o przesunięciu jej poza koronę drogi. Trzeba rozmawiać z wykonawcą drogi, dlaczego coś takiego zrobił i czym się kierował – dodał projektant Piotr Żabicki.
Niestety mimo wielokrotnych prób nie udało się nam skontaktować z wykonawcą inwestycji firmą Strabag.
Problem znany wójtowi
- Ubolewam nad tym, co się stało. Przedstawiłem mieszkańcom Krupic propozycję pomocy w zrekonstruowaniu zniszczonej kapliczki na drodze Krupice Bujaki lub przeniesienia jej w inne miejsce. 4 maja o godzinie 11.00 w świetlicy wiejskiej w Krupicach odbędzie się spotkanie z mieszkańcami oraz z wykonawcą drogi, mające na celu rozwiązanie tej sytuacji i podjęcie decyzji, gdzie ma być postawiona kapliczka – powiedziała Joanna Miłkowska, sekretarz gminy w imieniu wójta.
Czy kapliczka została celowo zburzona, czy próbowano ją nieudolnie przenieść? W wypowiedzi jednej ze starszych mieszkanek Krupic zamyka się cała odpowiedź: - Serce pęka jak się widzi takie barbarzyństwo.
Na naszym fanpage na facebook’u wywiązała się obszerna dyskusja odnośnie tego tematu. Oto niektóre wypowiedzi.
Małgorzata Stelengowska: Nie wspomnę o tym, że niespełna kilometr dalej wycięto wierzby, które sadził ponoć jeszcze Napoleon oraz zniszczono miejsca, gdzie mieszkały bobry. Serce się kraje, jak się patrzy na zniszczoną kapliczkę. Trudno uwierzyć. Ta droga nie jest warta takich zniszczeń. Tym sie powinien zająć prokurator.
Michał Kołodziej: Spokojnie, wszystko sprytnie zostanie zamiecione pod dywan.
Marek Antoni Nowicki: Konserwator zabytków, itd. to jedno. Ze zdjęć wynika jednak, że sporo z niej zostało, i to powinno być zabezpieczone. I trzeba ją odbudować z wykorzystaniem zabezpieczonych szczątków. Gmina Siemiatycze ma szanse pokazać, że potrafi naprawić czyjś karygodny błąd albo głupotę. Fakt, że obiekt ten nie był pod ochroną, (która często niestety jest tylko formalna), sam w sobie jest skandalem. Trzeba podjąć podobną akcję, jak w przypadku pomnika na ulicy Górnej. W tej chwili jednak najważniejsze jest zabezpieczenie tego, co pozostało. Póki i na to nie będzie za późno.
Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JSW
Na rozstajnych drogach
Wirtualny spacer po gminie Siemiatycze można rozpocząć od kapliczki w Krupicach. Teraz na stronie www tej gminy powinna się ukazać informacja, że już tylko tam, w wirtualnym świecie, kapliczka owa istnieje. Naprawdę jej nie ma.
Rozstajne drogi w wierzeniach naszych przodków, długo przed tym, zanim zaczęto wprowadzać wśród Słowian chrześcijaństwo, były miejscem niebezpiecznym. Tutaj na człowieka czyhały rozmaite demony, złe duchy, mogły sprowadzić wędrowca na złą drogą i doprowadzić do jego zguby. Na święto Dziadów rozpalano ogień na rozstajnych drogach, by uniemożliwić wyjście na świat demonom (duszom ludzi zmarłych nagłą śmiercią, samobójcom, itp.).
Ta wierzenia przetrwały wieki, może tysiąclecia, a dawne słowiańskie symbole zastąpiły chrześcijańskie kapliczki i krzyże. Ich rola i znaczenie jednak pozostały takie same.
Dziś nikt się już nie boi rozstajnych dróg. Nie wiadomo czy słusznie.
Jednym z takich odwiecznych magicznych miejsc było właśnie skrzyżowanie polnych dróg w Krupicach. Szkoda, że w czasie przeszłym już.
Ale jest za to asfalt na pole – scaleniówka.
W sprawie zniszczenia kapliczki interweniował m.in. poseł na Sejm RP Aleksander Sosna. O efektach poinformujemy.
Jerzy Nowicki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze