Niewielka wieś Hryniewicze Wielkie w gminie Bielsk Podlaski zapisała się w historii w sposób szczególny.
Tu wychowywał się i spędził dzieciństwo Ignacy Hryniewiecki, Polak, który zabił cara Aleksandra II w samobójczym zamachu bombowym 13 marca 1881 roku.
Pochodził z rodziny szlacheckiej, jego ojciec był właścicielem przysiółka Hryniewicze Wielkie. Ignacy urodził się w 1855 roku w okolicach Bobrujska (na dzisiejszej Białorusi) jednak całe dzieciństwo spędził w rodzinnej wsi Hryniewicze.
Rodzice, utrzymujący wielodzietną rodzinę, mimo trudności materialnych wysłali go po naukę do Białegostoku, gdzie ukończył Techniczno – Przyrodniczą Szkołę Realną. Już pod koniec szkoły średniej zetknął się z nielegalną literaturą rosyjskich radykałów, tzw. narodników, głoszących potrzebę nie tylko obalenia caratu, lecz także przebudowy całego systemu społecznego.

W 1875 roku rozpoczął studia w Instytucie Technologicznym w Sankt Petersburgu, na wydziale mechaniki. Był wybitnym studentem. Tu podjął działalność rewolucyjną. Jesienią 1879 roku wstąpił do Woli Ludu (Narodnaja Wola), odłamu narodników, który zdecydował się na podjęcie wojny terrorystycznej z caratem. W ten sposób znalazł się wśród kolejnych zamachowców na cara Aleksandra II. Doszło do tego 13 marca 1881 roku w Sankt Petersburgu. Wcześniej kolejnych kilka zamachów było nieudanych. Tym razem zamach okazał się znacznie lepiej przygotowany. Potężna eksplozja w rezultacie rzucenia przez Hryniewieckiego bomby rozerwała powietrze, rannych zostało dwadzieścia osób. Car w stanie krytycznym został odwieziony do Pałacu Zimowego i niedługo potem zmarł. W rezultacie eksplozji zginął również zamachowiec, 26-letni wtedy Ignacy.
W liście pożegnalnym znalezionym u niego w kieszeni napisał m.in. „Los skazał mnie na wczesną śmierć, nie będę więc świadkiem zwycięstw, nie przeżyję więc ani jednego dnia, ani jednej godziny w świetlany czas triumfu".
Był to jeden z najbardziej szokujących i spektakularnych aktów terroru w całym XIX stuleciu.
MAN, fot domena publiczna, rys. A.Baudinger 1883
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze