Takie słowa padły na grudniowej sesji w Nurcu, z ust przewodniczącego rady Podbielskiego w kierunku radnego Raczyńskiego, mieszkańca Zalesia. Radny uporczywie próbował wyegzekwować odpowiedzi na zadane przez siebie pytania. Zarzucono mu, że zbyt często zadaje te same pytania, a tym razem robi to chyba pod tzw. „publiczkę” – korzystając z obecności dziennikarza lokalnej gazety.
Zapytaliśmy Jana Raczyńskiego, radnego z Zalesia, dlaczego wciąż zadaje te same pytania i porusza te same problemy, które pozostałym radnym już się znudziły. - Chciałbym się ustosunkować do sytuacji, jaka jest w tej chwili w radzie. Nie może tak być, że pan przewodniczący czy pan wójt ośmieszają radnych. Dodajmy - niektórych tylko. Tych, którzy myślą inaczej niż oni. Po to jestem radnym, by pytać, walczyć i starać się. Raczyński twierdzi, że od lat nic się nie robi po zachodniej stronie gminy (Zalesie, Sycze, Moszczona Pańska). - Wszystko co się robi teraz, robi się po tamtej stronie, Tymianka, Klukowicze, Siemichocze. Tym ludziom, którzy przedtem byli jeszcze po drugiej stronie barykady, porobiono inwestycje po cichu. Nikt nigdy nie wnioskował o nie, a pieniądze się znalazły. A tutaj wiecznie nie ma pieniędzy, nawet na takie drobne sprawy, jak te przystanki czy dziury. Przecież już dwa lata wnioskuję o załatanie tych 10 dziur we wsi. Miało być w zeszłym roku zrobione, miało być w tym roku zrobione i nadal nic z tego. Wyjaśnijmy, że chodzi o dziury w brukowej drodze biegnącej przez Zalesie. W niektórych miejscach są faktycznie spore. Radny od dwóch lat apeluje o ich załatanie. Podobno gmina obiecała, że zakupi masę bitumiczną i zaleje dziury. Wtedy radny miał powiedzieć, że lepiej nie łatać wszystkich na początek, tylko jedną. I tak się stało, jedną dziurę usunięto. Więc kiedy kolejny raz Raczyński zapytał o to, dlaczego nie zostały usunięte dziury w Zalesiu, wójt wręczył mu pismo, w którym wyjaśnił, że odstąpiono od naprawy drogi na wyraźne życzenie radnego. - Owszem, proponowałem tak, żeby na początek zrobić kilka dziur najgłębszych, nie jedną, i zobaczyć czy to się utrzyma. Kieruję się tutaj racjonalnym myśleniem i względami oszczędności. A to, co mi wójt odpisał w tym piśmie, jest po prostu śmieszne. Zaleli jedną dziurę, a kiedy w połowie roku pytałem, dlaczego nie zalano reszty, to mi odpowiedział, że ja przecież chciałem jedną. Doskonale wiem, co chciałem i o co pytałem. Lepsi i gorsi radni Radny narzeka, że właściwie wszystkie jego wnioski, jakie dotąd postawił, upadały: - Głosowałem w tej kadencji za wszystkimi wnioskami, sam nawet stawiałem wnioski, by robić pewne rzeczy w tamtych stronach, bo widziałem problemy. Ale żaden mój wniosek od początku kadencji nie przeszedł. Już tyle czasu proszę o rozstrzygnięcie problemu tej drugiej drogi, żwirowej, przez wieś. Jest to problem dość uciążliwy. Niektórzy nie mogą wyjechać z posesji (chodzi o to, że na planie droga ma 9 metrów szerokości, a w rzeczywistości różnie – 5, 7 metrów, bowiem niektóre posesje są powgradzane w pas drogi – przyp. emi). Poruszałem to na zebraniu wiejskim i mieszkańcy zdecydowali o tym, żeby powziąć starania o rozgraniczenie tej drogi. Cały czas słyszę tłumaczenia, że nie ma pieniędzy. Jakie to pieniądze? 2-3 tys. zł. na geodetę. Podobny problem był z drogą z Zabłocia do Pokaniewa. I tam pieniądze na rozgraniczenie się znalazły. Więc ja zapytałem, to jak to jest, na jedną drogę są pieniądze, a na inną nie? Czy to tylko chodzi o to, że tu jest radny Raczyński, a tam radna Rosa? Odnoszę wrażenie, że to wszystko robi się złośliwie.
Najlepiej wmówić, że nie ma pieniędzy Od dawna też radny walczy o to, by rozebrać i przenieść chodnik z terenu oczyszczalni. - Wniosek dotyczący rozbiórki tego chodnika do oczyszczalni stawiam co roku w tej kadencji, a wytykanie mi, że wnioskuje wciąż o to samo, i że to się nie podoba innym radnym uważam za jakieś wielkie nieporozumienie. Ja tego wniosku nie wymyśliłem, zwrócili mi na to uwagę mieszkańcy i ja to podzielam. To, że ktoś kiedyś popełnił błąd, nie znaczy, że nie można go naprawić. Chodnik jest po to, by służył mieszkańcom. A przecież po tym chodniku tyle lat nikt nie przeszedł.
Podczas sesji wójt tłumaczył, że rozbiórka będzie równie droga, co wybudowanie nowego chodnika. Ponadto mieszkańcy pewnie nie zechcą takiego starego, używanego deptaka. - Rozebrać go jest bardzo łatwo bez kosztów. Mamy przecież ludzi zatrudnionych w ramach prac interwencyjnych. Wziąć tych ludzi, dobrze ich nadzorować, spokojnie, pomału przenieść ten chodnik. W ubiegłym roku stawiając ten wniosek, specjalnie nie podawałem ulicy. Teraz celowo wskazałem ulicę, bo przewidziałem, że wójt będzie tłumaczył, że niewiadomo czy mieszkańcy zechcą chodzić po używanych chodnikach. Ale ul. Okrężna to praktycznie droga przez las, tam nikt nie mieszka, więc tam każdy chodnik byłby dla mieszkańców korzystny (droga przez las, ale prowadząca do kościoła, cmentarza, nadleśnictwa, do sióstr Urszulanek, do bloków byłej jednostki wojskowej, więc licznie uczęszczana – przyp. emi). U nas w gminie jest taka zasada, że jak radny stawia wniosek, to od razu się go atakuje „wskazać środki”. Jak wskaże środki, to wójt od razu krzyczy, że się nie zgadza. Albo straszą radnych kosztami, zawyżając od razu kilkakrotnie. I taki radny siedzi myśli, że rzeczywiście nie mamy pieniędzy i głosuje przeciw. A nikt najpierw sobie nie przeliczy, nie pomyśli, przed podniesieniem ręki. Podobnie było z oznakowaniem nazw ulic w Nurcu. Na początku przecież nawet niektórzy radni z Nurca nie głosowali za tym pomysłem, bo mówiono, że to będzie kosztować ok. 20.000 zł. Okazało się, że kosztowało nieco ponad 4.000 zł. Najlepiej zakrzyczeć, że nie ma pieniędzy.
Po co być radnym? - Nie wiem, jaki jest cel ignorowania mnie i moich wniosków w radzie. Może chodzi o to, żeby maksymalnie ograniczyć robienie czegokolwiek w tej okolicy, by mieszkańcy nie wybrali mnie na kolejną kadencję? Mi specjalnie na tym nie zależy, ale jak jestem, to coś robię. Jak miałbym być radnym, który nie stawia pytań, to po co być radnym? Przychodzić tak jak niektórzy przychodzą i bezmyślnie podnosić rękę? Moje pytania czy interpelacje nie są kierowane przeciw wójtowi, ja myślę cały czas tylko o tym, żeby coś zrobić w tej gminie. Bez względu na to, czy to Sycze, Nurzec czy Tymianka. Jeśli wniosek jest dobry, to go popieram i nie patrzę na to, kto jest jego pomysłodawcą. Robi się ze mnie wroga publicznego gminy numer jeden. Dla mnie niezrozumiałe jest, dlaczego, kiedy postawiłem wniosek, żeby zamiast tego odcinka drogi w Tymiance, zrobić najgorszy fragment w Wyczółkach, to radni stamtąd głosowali przeciw. Nie rozumiem, dlaczego radni z Nurca głosują przeciw wnioskom dotyczącym Nurca, to przecież jest nielogiczne. Głosować przeciw tylko dlatego, że jest się w tej grupie większościowej i większość tak głosuje? Niektórzy pewnie nawet tak nie myślą. Bo jeśli nauczyciele głosują przeciw pieniądzom na dotacje naukowe do szkoły z oszczędności rady, to chyba to też jest nienormalne. Ważniejsza własna kieszeń? Przystanki - O przystanek też już ze dwa lata walczę. I wciąż jakieś dziwne argumenty na nie. W końcu powiedziałem, że sam to sfinansuję. Wiele rzeczy już zrobiliśmy sami, więc i to jeszcze zrobimy. Może radni, którzy jeżdżą samochodami czy pan wójt tego nie rozumieją, jak to jest, kiedy leje się na głowę na przystanku. Zresztą wnioskowałem o wiatę nie tylko tu, również w Żerczycach, w Syczach. Przecież można zrobić jedną czy dwie wiaty w ciągu roku. W ciągu całej kadencji zrobiłoby się wiele, a wtedy byłoby to jakąś wizytówką gminy, gospodarza, a nie radnego Raczyńskiego, który o to wnioskował. Może nie chodzi o to, jaki jest wniosek, tylko o to, kto go stawia? Jak wniosek na chodnik postawił jeden radny, ten mniej lubiany, to odrzucono go. Ale jak za jakiś czas dokładnie ten sam wniosek postawił inny radny, wniosek przeszedł. Czy to jest normalne?
A miało być inaczej - Umawialiśmy się na początku kadencji, że nie będziemy popełniać błędów poprzedniej kadencji. Kłócić się i robić inwestycje tylko jednym, a innym nie. Umawialiśmy się, że zrobimy coś dla każdego radnego. Zaczął się trzeci rok, a w Zalesiu nadal nic nie zostało zrobione. W planie rozwoju lokalnego na 2009 zaplanowano wykonanie dokumentacji na kanalizację do Zalesia. W budżecie na ten rok nie znalazło się to, a znalazły się jakieś nowe inwestycje, nie planowane, np. parking przy szkole. Byli tacy, co krzyczeli róbmy wszystko zgodnie z planem, a będzie dobrze i nie powtórzą się błędy z poprzedniej kadencji. No to jak róbmy, to róbmy. To tylko niektóre z problemów poruszonych przez radnego. Jakkolwiek by ich nie oceniać, z pewnością w dużym stopniu pokazują one mechanizm działania lokalnych samorządów.
Komentarze