Prokuratura Okręgowa w Białymstoku skierowała do Sądu Okręgowego w Białymstoku akt oskarżenia związany z morderstwem księdza Tadeusza Krakówko w Miłkowicach Maćkach. Za różnego rodzaju przestępstwa odpowie 6 osób. - Wszyscy oskarżeni przyznali się do zarzucanych im czynów. Główny oskarżony, Artur K., odpowie za zabójstwo i rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Za takie przestępstwa grozi nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności - mówi Adam Kozub, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. - Kolega mordercy, Robert T., który poszedł z nim na plebanię odpowie za: usiłowanie rozboju, niepowiadomienie organów ścigania o zabójstwie oraz paserstwo. Dla niego grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności. Bez wątpienia było to morderstwo z dużym okrucieństwem. - Jakie przestępstwa popełniły pozostałe osoby? - Pozostałych 4 oskarżonych: Małgorzata N., Robert K., Marta. K. i Dariusz K., odpowiedzą między innymi za: niepowiadomienie organów ścigania o zabójstwie, paserstwo oraz poplecznictwo, czyli pomoc w spaleniu ubrań mordercy, przewożenie go w różne miejsca itd. Tym przestępcom grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Jednak o wysokości kar ostatecznie zadecyduje sędzia prowadzący tę sprawę. Do zabójstwa doszło na plebanii w niedzielny wieczór, 1 marca. Wówczas to na plebanię w Miłkowicach Maćkach zapukał Artur K. wraz z kolegą, Robertem T. Ksiądz wpuścił młodych mężczyzn na plebanię i zaczął rozmawiać. Nagle Artur K. podszedł do siedzącego za biurkiem księdza i kazał mu się położyć na podłodze. Grożąc zaostrzonym śrubokrętem, który zabrał ze sobą z domu, kazał księdzu oddać portfel. Kapłan zgodził się i dał portfel, w którym znajdowało się tysiąc złotych. Wówczas zadał mu cios śrubokrętem. Wtedy kolega mordercy, Robert T. wystraszył się, że Artur może zabić księdza i uciekł z plebanii. Artur kazał księdzu dać więcej pieniędzy, które duchowny przechowywał w szafie pancernej. Ksiądz oddał i te pieniądze błagając o darowanie życia. Potem bandyta zaprowadził księdza do kuchni i kazał, by ten dał nóż. Następnie zadał kapłanowi kolejnych dziewięć ciosów w klatkę piersiową, próbował też poderżnąć gardło. Ksiądz w wyniku zadanych ciosów zmarł. Po zabójstwie morderca spotkał się ze znajomymi i urządzili imprezę. Następnie dzięki pomocy kilku osób ukrywał się przed policją. Jednak po dwóch dniach intensywnych działań policji został zatrzymany za Bugiem, na terenie powiatu sokołowskiego. Jakie wyroki usłyszą oskarżeni, dowiemy się za kilka miesięcy, gdyż tyle potrwa proces w tej sprawie.
Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze