12 września w siemiatyckiej synagodze miało miejsce otwarcie wystawy obrazów poświęconej filmowej adaptacji „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. Na wystawie, która potrwa do połowy października, prezentowanych jest kilkanaście obrazów przedstawiających sceny bitewne, portrety aktorów grających w filmie, jak i samego reżysera.
Obrazy charakteryzują się dużą ilością precyzyjnych szczegółów, wręcz fotograficzną dokładnością, dbałością o historyczne fakty. Autorem obrazów jest siemiatyczanin Jerzy Omelczuk (ur. 24 sierpnia 1957), który od najmłodszych lat interesował się malarstwem i - jak sam mówi - pewnego dnia wziął ołówek i zaczął rysować, a gdy jeszcze po kilku latach dostał w prezencie farby i pędzel, jego miłość do malarstwa została umocniona. W pierwszych latach, jako samouk, uczył się malarstwa, a od 1980 roku maluje na sztalugach. Artysta najchętniej maluje pejzaże, martwe natury, portrety oraz obrazy o treści sakralnej. Oprócz malarstwa Jerzy Omelczuk bardzo interesuje się historią. Wielokrotnie prezentował swe prace szerokiej publiczności, biorąc udział w licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych. Od lat 80. jest członkiem VDMFK - Ogólnoświatowego Związku Artystów Malujących Ustami i Stopami z siedzibą w Księstwie Lichtenstein. Malowanie poprzez trzymanie pędzla w ustach jest jedyną techniką, jaką pan Omelczuk stosuje, gdyż przyszedł na świat z porażeniem mózgowym. W trakcie swego pobytu w Siemiatyczach malarz nie tylko dokonał otwarcia wystawy swych obrazów, ale także spotkał się z uczniami kilku szkół. Prezentował im stosowaną przez siebie technikę malowania. Zapał, z jakim artysta opowiada o swych obrazach, i błysk w oczach w trakcie pokazowej prezentacji malowania ustami nie pozostawia wątpliwości - chcieć znaczy móc. Marcin Korniluk, Tygodnik Głos Siemiatycz fot. MK
Komentarze