"Każdy boi się cokolwiek powiedzieć, bo urazi władze - mówi pani Irena Karpowicz. - Ja mam już dość i powiem jasno, że doją z nas, prostych ludzi, ile wlezie!
Czynsze za mieszkanie w blokach osiedla byłego POM przy ul. Ciechanowieckiej są najwyższe w całym mieście. Przeciętnie każda rodzina co miesiąc musi zapłacić około 600 zł komornego. Pani Irena Karpowicz płacze i załamuje ręce - co miesiąc musi zapłacić prawie 700 zł. Co więcej mieszkania na tym osiedlu pozbawione są ciepłej wody z sieci. Wodę można tylko nagrzać w elektrycznym bojlerze. Średnio miesięcznie jest to dodatkowy wydatek ponad 150 zł. - Kiedyś, jak mąż pracował w POM, dostaliśmy przydział na mieszkanie. W sumie jest to ponad 70 metrów kwadratowych. Kiedyś się cieszyliśmy, bo były małe dzieci i większe mieszkanie było przydatne. Teraz trzeba płakać, płacąc czynsz - opowiada pani Irena Karpowicz. - Skąd ja mam co miesiąc wziąć 700 zł na sam czynsz. Ja mam tylko niewielką emeryturę, a mąż nie pracuje. Pod koniec października dostaliśmy informację od pani prezes Nazarewicz o nowej podwyżce czynszu. Wcześniej płaciliśmy 640 zł miesięcznie, a teraz trzeba będzie 690 zł. Dlaczego podnosi się czynsz dla tych najbiedniejszych ludzi w mieszkaniach komunalnych. Pytam się skąd ja mam wziąć pieniądze? - Z jakiego powodu jest ta podwyżka? - Nie mam pojęcia. Przecież prawie nic tutaj na naszym osiedlu nie robią. W tym biurze ZMK zatrudnionych jest rzesza pracowników, których kiedyś tak dużo nie było potrzeba. Pani prezes oczywiście dostaje wysokie wynagrodzenie. Pytam się po co pracują tam osoby, które mogą być na emeryturze. Krew mnie zalewa jak na to wszystko patrzę. Ile można "żerować" na ludzkiej biedzie. Przecież to wszystko finansowane jest z naszych czynszów. W moim mieszkaniu, jak dotychczas, wymienili tylko drzwi balkonowe i okno. Do drugiego musiałam dopłacić z własnej kieszeni. Niech wreszcie ktoś zajmie się tym tematem. Od czego są radni i burmistrz. Jak przed wyborami to jeżdżą, namawiają, obiecują cuda. Teraz nawet nikt nie przyjdzie i nie spotka się z nami. - Będzie panią stać na dalsze płacenie? - Nie mam pojęcia jak to będzie. Każdy boi się cokolwiek powiedzieć, bo urazi władze. Ja mam już dość i powiem jasno, że doją z nas, prostych ludzi, ile wlezie!
Wzrost czynszu o 50 zł dla jednego mieszkania jest znaczącą podwyżką. Tym bardziej, że mieszkają tam starsze osoby, których miesięczne dochody są bardzo niewielkie. Niestety pani prezes Nazarewicz odmówiła nam wyjaśnień w tej sprawie, gdyż czuje się dotknięta wcześniejszymi krytycznymi artykułami w „Głosie Siemiatycz”. Czyżby podwyżki były potrzebne na utrzymanie spółki ZMK?
Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze