4 lutego ok. 20.30, na bardzo śliskiej drodze z Siemiatycz do Boratyńca Lackiego, citroen berlingo, którym podróżowały dwie kobiety, wpadł do rowu.
Telefonista centrali 112 aż 3 minuty przyjmował zgłoszenie o wypadku i tracącej przytomność kobiecie, zanim zdecydował się przełączyć do dyżurnej pogotowia. Dyżurnej w Białymstoku, bo od niedawna, dzwoniąc pod 999, nie połączymy się z personelem pogotowia w swoim powiecie. Personelem, który zna topografię terenu, a nawet nazwiska swoich pacjentów i ich choroby. Niestety, obsługa 999 z Białegostoku wie lepiej. Strażacy i drogówka z Siemiatycz byli na miejscu już po kilku minutach. Jedną z kobiet strażacy położyli na desce ortopedycznej i czekali na pogotowie z Drohiczyna pół godziny. Obie podróżujące citroenem trafiły do szpitala.
Chociaż ekipy pogotowia to profesjonaliści z najwyższej półki, ratujący nasze życie z największym oddaniem, to na nic zdadzą się ich zabiegi, kiedy przez niekompetentną obsługę 112 przyjadą za późno.
Jacek S Wasilewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. jsw
Pomyłka 112
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze