Reklama

Szansa na IV ligę. Rozmowa z trenerem

Cresovia Siemiatycze w rundzie jesiennej sezonu 2025/2026 w lidze okręgowej spisała się bardzo dobrze. Na chwilę obecną zajmuje IV miejsce i gdyby nie kilka wpadek byłoby to miejsce w pierwszej trójce. Gra drużyny jest ofensywną z solidną obroną. Trenerem jest Wojciech Moczulski, który jakby zmienił oblicze i styl gry, co pozwala na optymizm w kwestii awansu do IV ligi. Trener o swoich pracy mówi w wywiadzie.

       Jakie były początki z piłką nożną?

       Jako piłkarz, jako zawodnik, to od najmłodszych lat. Gdy miałem 7 czy 8 lat. Od razu w klubie Cresovia. Kilka lat na studiach grałem w Nadarzynie. Gdy wróciłem, grałem dalej jako zawodnik. Następnie jako asystent trenera Marcina Stypułkowskiego potem Artura Dakowicza. I na koniec jako samodzielny trener. Tutaj to chyba od sezonu 2019/2020

 

       Czym się powinien charakteryzować trener aby mieć sukcesy?

       Powinien być przygotowany do swojej pracy. Lubić ją. Konkretnie musi to być pasja, przyjemność. Mówię to, mając na uwadze, że w takim klubie jak Cresovia, trener nie może liczyć na pieniądze z prowadzenia drużyny. Tutaj mam jeszcze swoją prace, poza tym zajmuję się szkoleniem młodych zawodników. Trzeba to wszystko pogodzić z życiem prywatnym. Trzeba jednak być sumiennym, przygotowanym do prowadzenia treningów. Nie zdarzyło mi się przyjść na trening nie przygotowanym. I trzeba mieć pewną wiedzę w tym kierunku.

Reklama

       Czy Wojciech Moczulski może liczyć na wsparcie, np. od zarządu?

       Mam tą satysfakcję, że współpraca z zarządem jest taka jaka powinna być. Dla mnie to coś normalnego, że mam wsparcie od zarządu, od prezesa, od kierownika. Także od chłopaków w szatni, kapitana, rady drużyny. Wszyscy jesteśmy na jednym statku. Czyli ja jestem odpowiedzialny za wyniki, za postawę chłopaków na boisku. Każdy w klubie ma swoje zadanie. Nie oczekuję od zawodników, aby nazywali mnie przez duże T, czyli Panie Trenerze, bo prawie dla wszystkich jestem kolegą. Choć odpowiedni szacunek  we wzajemnych relacjach musi być. Jesteśmy na takiej stopie, że wszystko możemy sobie powiedzieć, coś wyjaśniać. Rozliczam chłopaków z tego jak prezentują się na boisku podczas meczów i treningów.

Reklama

       A jak jest z frekwencją na treningach?

       Powiem uczciwie. Po moim powrocie  nigdy nie miałem takich warunków do pracy jak mam teraz. Mamy oprócz boiska trawiastego w Siemiatyczach, także boisko ze sztuczną murawą w Czartajewie, na którym można trenować wieczorami. Można mieć zajęcia na Orlikach. To pozwala na treningi np. po godzinie 17.00, gdyż wiele osób grających pracuje, uczy się do godzin popołudniowych.

Ważną sprawą jest poprawa, jeśli chodzi o drugą drużynę. Tam nie ma presji takiej na wynik. W A klasie nie ma spadków. Mamy wspólne treningi i jest widoczna poprawa jeśli chodzi o frekwencję. W drugiej drużynie jest kilku chłopaków wartych prób w sparingach pierwszej drużyny.

Reklama

       W niedawnych rundach IV ligi i klasy okręgowej jesień, jeśli chodzi o wyniki, była tragiczną. Obecna runda jesienna jest, można rzec, rewelacyjna. Skąd tak dobre wyniki? Drużyna gra bardziej ofensywnie. Pada dużo bramek.

       Skłamałbym, jeśli powiedziałbym, że nie ma tutaj mojej zasługi. Mocno popracowaliśmy. W mniejszych miejscowościach jest tak, że wszyscy się znamy, jest ten mental, to że wszyscy się lubimy, wzmacnia jedność, pomaga w grze.

       Pada dużo bramek. Strzelają prawie wszyscy.

Reklama

       Tak jest. I to wpływa na rozwój młodych chłopaków. Trening nie polega tylko na tym, że kopiemy piłkę, ale także na rozmowach z piłkarzami. Przekonywaniu o ich wartości. Że trzeba myśleć w grze. Przekonywaniu ich, że ja w nich wierzę, przekłada się na ich grę na boisku. Tak oceniając, ja po rundzie jesiennej jestem bardzo zadowolony z gry Jakuba Walendziuka. Wcześniej grał, jak trzeba było, lub nie.  Podobnie było z jego grą w Żubrze Drohiczyn. Teraz dostaje szansę na grę w każdym meczu i odpłaca się dobrą grą. Wprowadził dużo spokoju w obronie. Ja chłopakom mówię, jeśli w tyle ma być tak jak powinno, to będzie łatwiej w innych segmentach boiska. Będzie więcej miejsca, inni będą mogli bardziej skupić się na ofensywie. Obrona u nas funkcjonuje na dobrym poziomie, jesteśmy jedną z trzech drużyn, która straciła najmniej bramek. Przez to pozostali zawodnicy mają więcej akcji w przodzie, w ofensywie.

       Chyba więcej zawodników można wyróżnić.

Reklama

       Nie będę odkrywczy ale na przykład Mateusz Kosiński wykonuje kawał dobrej roboty. Filigranowy, ale świetnie poruszający się na boisku. Nie zamyka się na podpowiedzi trenera. Jest też Kacper Zazuliński, który nastrzelał najwięcej goli. Jest Miłosz Kowalczuk, Krystian Mendrycki. Na razie z powodu kontuzji wypadł Mateusz Kraszewski, który wnosił dużą jakość do gry jako napastnik. Do zespołu wchodzi Błażej Olendzki, który w tej rundzie wykonywał dużo dobrej roboty w środku pola. Jest doświadczony Michał Nowicki i jego kawał dobrej roboty. Często nie widać tych którzy nie strzelają goli, ale ich praca w grze, zaangażowanie pomaga w osiąganiu dobrego wyniku. Jest Marek Konachowicz, który ze względu na pracę nie zawsze może grać, ale jak jest to notuje dobre występy. No i nasz bramkarz Kamil Rodzianko, który staje się coraz większą ostoją w bramce. Były obawy z obsadą tej pozycji gdy odszedł Rafał Karolczuk, ale ten problem, dzięki Kamilowi jest rozwiązany. Lewa, prawa noga, świetne wyprowadzanie piłki do gry.  Kilka razy nam uratował skórę, ale od tego jest.

       Niemniej jednak ławka rezerwowych jest jakby krótka.

Reklama

       Może dlatego, że chłopaki poodpadali ze względu na kontuzje. Na przykład Adam Barwiejuk kontuzjowany, wypada Antek Łopaciuk, w Hajnówce kontuzji nabawił się Sebastian Kapelko. O Mateuszu Kraszewskim wspomniałem. Wspomnę też o Mateuszu Majewskim który do nas dobija się z drugiej drużyny. Można rzec że w pierwszej jedenastki wypadło 5 ludzi. Ciężko podczas sezonu to załatać. Mam nadzieję, że będą wracać po kontuzjach. Adam Barwiejuk już trenuje. Zapomniałem o Kubie Jeleszuku, ale mam nadzieję, że także prędko wróci do gry.  

       Więc co dalej? Jaką może być runda wiosenna? W planie awans do IV ligi? Ktoś stawia przed wami taki warunek?

Reklama

       Myślę, że sami stawiamy taki cel. Skłamałbym mówiąc, że nas to nie interesuje. Piłkarze o tym głośno mówią, widzą że awans jest w naszym zasięgu, że możemy znaleźć się w pierwszej dwójce dającej awans lub na miejscu trzecim skutkującym grą w barażach. Jesteśmy w czubie, mając niewielką stratę do tych miejsc.

       Kogo się obawiacie w lidze, kto może stanąć wam najbardziej na przeszkodzie?

       Najmocniejszą drużyną chyba jest ŁKS Łomża, nie przez przypadek liderujący po jesieni. Młoda drużyna trenująca codziennie, co przekłada się na dobre wyniki. Mamy na wiosnę ciężkie mecze wyjazdowe np. do Sejn, Gródka. Łomża u siebie. Ale chłopcy udowodnili, że można wygrywać także z tymi którzy są w górnej części tabeli. Ale ja zawsze staram się skupić na najbliższym meczu. I to jesienią przełożyło się na wiele dobrych wyników.

Reklama

       Trener i kierownik drużyny. Tak jest w Cresovii. W niektórych jest drugi trener, masażysta, ktoś inny. Kogoś tutaj brakuje?

       Gdybym miał decydować, to zdecydowanie taki asystent by się przydał. Ale to nie mógłby być ktoś, kto tylko nosiłby za mną piłki. Musiałaby być to osoba, która czuła by piłkę, będzie miała pomysły, wraz ze mną umiała współpracować.

       Kto zastępuje na treningach Wojciecha Moczulskiego? Gdy ten z pewnych względów nie może być obecny.

       W ostatnim czasie zdarzyło się to chyba raz i wówczas zastępował mnie Hubert Łempicki. Który jest kapitanem drużyny i prowadzi młodych piłkarzy w KKS Orzeł Siemiatycze. Jest to osoba, o której wiem, że sobie poradzi, że potrafi mnie zastąpić.

Reklama

       W jaki sposób wybrano kapitana drużyny?

       Jest nim Hubert Łempicki. Nie będę ukrywał, że to ja wybrałem. Uważam, że Hubert zasługuje na to stanowisko w drużynie. Wyróżnia się swoją postawą na treningach i meczach.

       Jakie są przygotowania do rundy wiosennej?

       Mamy już wszystko dograne. Zaczynamy treningi od 26 stycznia, trzy razy w tygodniu. Dwa razy w Czartajewie, raz w Siemiatyczach. Dodatkowo basen. Będą sparingi z Bocianem Boćki, Ciechanowcem i Puszczą Hajnówka. Plus gra wewnętrzna, chcę tutaj przyjrzeć się co mają do powiedzenia piłkarze z drugiej drużyny.

Reklama

       Po świętach i sylwestrze chcielibyśmy spotkać się w jak najszerszym gronie zdrowi, przygotowani do sezonu.

       Cresovia Siemiatycze zajmuje IV miejsce. Ilość punktów – 29, bilans bramkowy 36-20. Opieka medyczna w czasie meczów to przede wszystkim Wiesława Piotrowska.

       Jacek Piotrowski, fot. JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama