Reklama

Wygrana Cresovii

Błąd bramkarza Dębu Dąbrowa Białostocka kosztował drużynę stratą trzech punktów. W deszczową sobotę 15 kwietnia na stadionie przy Nadrzecznej w Siemiatyczach Cresovia pokonała przeciwników 1:0.

      W drugiej połowie w 60 minucie po wrzutce w pole karne Dębu dobrze do tej pory broniący bramkarz miał już piłkę w rękach. Jakim cudem ona wyślizgnęła mu się z dłoni, przeszła pomiędzy nogami to chyba on sam wie. Skuteczną dobitką wykazał się kapitan drużyny Michał Nowicki. Zawodnik ten, grający „od czasów średniowiecza” jako obrońca w meczu z Dębem zagrał jako napastnik. I wniósł do tej formacji sporo ożywienia. Punkty obu drużynom są bardzo potrzebne, gdyż lokata w strefie spadkowej nie pozwala na spokojny byt w IV lidze. Przed meczem Cresovia była na przedostatnim miejscu, po zwycięstwie to goście spadli na 17 pozycję. Siemiatyczanie okonali awansu na miejsce 14. Różnice w dole tabeli są minimalne i każdy następny mecz może spowodować przesuw w dół. A wygląda to tak: 13. KS Śniadowo – 21 pkt, 14. Cresovia Siemiatycze – 19, 15. KS Grabówka – 18, 16. Czarni Czarna Białostocka – 18, 17. Dąb Dąbrowa Białostocka – 17, 18. Orzeł Kolno – 10. KS Grabówka i Orzeł Kolno mają do rozegrania po jednym zaległym meczu.

       Co się działo podczas sobotniego spotkania. Otóż siemiatyczanie byli drużyną przeważającą w meczu. Częściej utrzymywali się przy piłce, grali szybciej. Już w 1 minucie stworzyli groźną sytuację, potem pokazał się Tomczyk, a w 17 minucie Kowalczuk po ziemi uderzył blisko dalszego słupka. 26 minuta i wolny dla Cresovii, daleka wrzutka Łuby, ale Nowicki a potem Zazuliński nie zakończyli skutecznie akcji. Na 5 minut przed zakończeniem pierwszej połowy znowu pokazał się kapitan siemiatyckiej drużyny, jego strzał z półobrotu jednak miną bramkę gości. Druga połowa zaczęła się atakiem gospodarzy, sytuację trzech na dwóch zepsuł Kowalczuk. Minutę później ostrym refleksem musiał się wykazać Karolczuk, który po bombie przeniósł piłkę na róg. Podobnie było 2 minuty później, po zamieszaniu siemiatyckiemu golkiperowi cudem udało się wybronić strzały napastników z Dąbrowy Białostockiej. I to było na tyle ze strony Dębu. O fatalnej interwencji bramkarza wspominałem. Ale w 72 przed podwyższeniem wyniku stanął Zazuliński. Po wyjściu na dobrą pozycję Kacper zmierzył się ze słupkiem, który wytrzymał uderzenie piłki, a strzelcowi nieco oberwało się negatywnie od kibiców. I to byłoby na tyle. Wynik nie zmienił się. Trzy punkty dopisali sobie siemiatyczanie. Ważne punkty.

Reklama

       Cresovia: Rafał Karolczuk, Adam Barwiejuk, Marek Konachowicz, Hubert Łempicki, Krzysztof Krasowski (75 Mateusz Dawidziuk), Paweł Łuba, Krystian Mantur, Kamil Tomczyk (Damian Zaleski), Michał Nowicki (c), Kacper Zazuliński, Miłosz Kowalczuk. Rez.: Przemysław Zalewski, Bartłomiej Bajor, Jakub Czmut, Jakub Walendziuk. Trener Wojciech Moczulski, kierownik Wojciech Łopaciuk, opieka medyczna Wiesława Piotrowska.

       Jacek Piotrowski. fot JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama