Reklama

Święty Hubert w Milejczycach

09/12/2004 23:05
Co roku, na początku listopada, myśliwi i leśnicy odmawiając modlitwę i organizując uroczyste polowanie czczą pamięć ich patrona Św. Huberta oraz wszystkich swoich kolegów.
          Siedzibą Koła Łowieckiego "Jeleń" są Milejczyce. W większości należą do niego myśliwi z terenu powiatu siemiatyckiego. Na co dzień pracują w organizacjach państwowych i samorządowych, lub prowadzą własne firmy i gospodarstw rolnicze. Wspólną ich pasją jest wypoczynek w kontakcie z przyrodą, z dala od murów domów i miasta. Lubią swoje towarzystwo. Dostać się do koła łowieckiego nie jest łatwo. Najlepiej gdy osoba starająca się o przyjęcie, jest polecana przez aktualnego członka koła. Bycie myśliwym, to nie tylko strzelanie do zwierząt. To pełna odpowiedzialności praca dla koła i jego zwierząt. Budowanie ambon i paśników, dokarmianie zwierząt, ochrona ich przed chorobami i kłusownikami. Osoby nie mające pośredniego kontaktu z myślistwem nie mają świadomości czekających nań obowiązków.
          Obchody dnia Św. Huberta otworzył Jarosław Kobus od odegrania hejnału na zbiórkę. Po nim prezes koła Jan Gumieniak wygłosił okolicznościową mowę oraz zaprosił do ślubowania młodych myśliwych. Roman Łopaciuk i Aleksander Zdasiuk po odbyciu rocznego stażu w kole i zdaniu państwowego egzaminu, przystąpili do złożenia uroczystego ślubowania, które uczyniło ich pełnoprawnymi członkami koła. Przed wyruszeniem do lasu pozostało jeszcze rozlosowanie stanowisk w poszczególnych pędzeniach, czego dokonał prowadzący w tym dniu polowanie Władysław Siemieniuk.
          Koło Łowieckie "Jeleń" obejmuje teren ok. 15 tys. ha. Z uwagi na duże zalesienie tego regionu, milejczyckie koło szczyci się dużą ilością zwierząt. Lista odstrzałów planowana corocznie jest tu znacznie większa niż w innych kołach w regionie. Z drugiej strony, jak zapewnia najstarszy z myśliwych koła Eugeniusz Jakuć - Zwierzyny jest nieporównywalnie mniej niż 20-30 lat temu. Kiedyś można było ustrzelić 10 zająców na jedną strzelbę, dziś niestety często wracamy z polowania z niczym.


          Tego dnia polowanie odbyło się w lasach Pokaniewa i Choroszczewa. Najbardziej udane było pierwsze pędzenie, podczas którego upolowano lisa. Strzelano także do stada dzików, widziano także sarny, łanie i koziołki. Kilku szczęściarzom Św. Hubert pozwolił zobaczyć jelenia czternastaka, który uciekając przed nagonką w bliskiej odległości od myśliwych przeciął linię i skrył się w lesie. Na jego szczęście tego dnia prowadzący polowanie zabronił strzelania do jeleni. Po trzech pędzeniach na pokocie znalazł się jeden lis, oraz mnóstwo wrażeń.
          Oficjalna część polowania została zakończona zaraz po południu. Po niej nastąpiła część nieoficjalna. Dla myśliwych i ich gości w leśniczówce została przygotowana uroczysta biesiada, a na stole nie zabrakło pieczonego dzika i koziołka.

          Tomasz Gawryluk, fot. TS
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama