19 marca dzieci ze szkoły podstawowej w Siemichoczach w gminie Nurzec Stacja przywitały wiosnę. - Pierwszy dzień wiosny wypada w czasie wolnym, więc przywitaliśmy wiosnę wcześniej - mówi nauczycielka Zofia Pytel, organizatorka tego dnia. - Wspólnie ze Strażą Graniczną w Mielniku przygotowaliśmy dzieciom na ten dzień mnóstwo atrakcji.
Pierwszą niespodzianka, jaką przygotowali funkcjonariusze straży granicznej była... ewakuacja: - Straż graniczna przygotowała nam ewakuację – opowiada pani Zofia. - Ćwiczymy takie akcje jak ewakuacja, nawet kilka dni temu to przerabialiśmy, a dziś rano straż podjechała, szumu narobiła przez megafon - nie tylko dzieci, ale nawet my nauczyciele byliśmy pod wrażeniem! Wcześniej w szkole zorganizowano konkurs plastyczny na plakat witający wiosnę. Główną nagrodą dla klas IV - VI była wycieczka na granicę do Tokar i do Mielnika, dla klas 0 - III przejażdżka quadem po boisku szkolnym. Dzieci wzięły udział też w zabawie w podchody - w poszukiwaniu Marzanny. Wcześniej kukłę słomianej Marzanny zrobili uczniowie klas O-III, funkcjonariusze SG ukryli ją w lesie, a zadaniem dzieci było jej znalezienie. Potem przeszły przez wieś w asyście wozu straży granicznej, krzycząc przez megafon wiosenne hasła. Niemałą atrakcją była możliwość pozdrowienia rodziców przez megafon. Uczniowie przygotowali fanty na wielkanocną aukcję - ozdoby wielkanocne, domowe ciasta i ciastka. - Dochód z poprzedniej aukcji pozwolił nam kupić fotograficzny aparat cyfrowy. Teraz zbieramy na sprzęt nagłaśniający. Może gmina nam coś pomoże i uda się go kupić– zastanawia się pani Pytel - bo nawet jak wiersze recytujemy, to nic nie słychać. A konkurs recytacji wierszy też będzie. Wyłonimy uczniów, którzy będą reprezentować naszą szkołę na gminnym konkursie recytatorskim, który w kwietniu organizuje GOUK w Nurcu. Nie wiemy, jaki dochód przyniosła aukcja – przy nas bibułowa pisanka „poszła” za 8 złotych. Dzieci spaliły Marzannę w ognisku przy szkole. A przejażdżka quadem miała takie wzięcie, że pomimo zimna ciężko było zawołać dzieci na zupę.
Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Komentarze