W meczu rozegranym w niedzielę 5 września Cresovia Siemiatycze na swoim boisku pokonała Tura Bielsk Podlaski 3:1.
Mecze pomiędzy tymi drużynami są jakby regionalnym derby, wywołują swoiste emocje, co często przekłada się na wyzwalanie dodatkowej adrenaliny tak wśród piłkarzy jaki i kibiców. Tur w ubiegłym sezonie był jedną nogą w III lidze. Na finiszu na przeszkodzie stanęła Cresovia, pokonując bielszczan, co spowodowało, że o włos lepszą okazała się ekipa z Wissy Szczuczyn. W niedzielę spodziewano się ostrego rewanżu ze strony gości, tym bardziej, że Cresovia w pierwszych trzech meczach sezonu 2021/2022 przegrała wszystkie mecze tracąc 15 bramek, nie zdobywając ani jednej. Niepokoju nie kryli niektórzy kibice. Marcin przed meczem mówił:
- Nie będzie takiej porażki jak w Łomży (9:0), ale Cresovia dzisiaj może stracić z 5 bramek. Może coś uda się ustrzelić. I to nie pesymizm, ale realizm.
Drugi z kibiców, proszący o zachowanie swoich danych dodał:
- Będzie słabo, w poprzednim sezonie była inna drużyna, bardziej zmobilizowana i dlatego była wygrana.
Nie sprawdziły się obawy wypowiadających się, bo na boisku działy się cuda i dziwy. Choć zaczęło się zgodnie z przewidywaniami. Jan Kacprowski z Tura w 4 minucie otrzymał piłkę przed polem karnym, zrobił kilka zwodów i celnie uderzył. Piłka była poza zasięgiem rąk Rafała Karolczuka i przy słupku wpadła do bramki.
Od tej pory Tur w polu miał lekką przewagę, ale dobrze zorganizowana obrona gospodarzy likwidowała w zarodku pożar pod swoim polem karnym. Kapitan drużyny, na co dzień pracujący na wysokościach, Michał Nowicki, wyróżniał się wślizgami, co chwila „kosząc” murawę. Goście niedługo cieszyli się prowadzeniem. W 17 minucie grający na obronie Marek Konachowicz zainicjował rajd, podał do stojącego na 16 metrze Tomczyka, ten na lewą stronę do Marcina Malewskiego, który przytomnie i celnie z pierwszej piłki, po ziemi wpakował piłkę koło interweniującego bramkarza do bramki. Tur próbował atakować, ale dobrze przez 20 min. grający Kacprowski gasł z minuty na minutę. Groźny w inicjowaniu ataków był Patryk Stypułkowski, ale tego dnia to było za mało na Cresovię. Drużyna gości grała jakby na stojąco, nie było w ich akcjach skuteczności. W 33 minucie kontuzji doznał grający trener gospodarzy Wojciech Moczulski i musiał zejść z boiska. Krzysztof Krasowski, który go zastąpił, spisywał się poprawnie, nie pozwalał na dośrodkowania ze swojej strony.
Druga połowa bez zmian, gra bardziej wyrównana. W 51 minucie interwencja Karolczuka, który wyłapał słaby strzał jednego z piłkarzy Tura. W 55 minucie dobrze rozgrali piłkę Zazuliński z Tomczykiem, ale strzał tego ostatniego został zablokowany. W odpowiedzi w 57 min. z woleja uderz Maciej Kondracki, ale futbolówka ominęła słupek z zewnętrznej strony o metr. 5 minut później ostro z kąta uderzył Stypułkowski, ale piłka przeszła wzdłuż linii bramkowej. Obustronne wymachiwanie szabelką trwało do 87 minuty, gdy fatalny błąd defensywy Tura spowodował, że na czystą pozycję wyszli Tomczyk z Kryńskim. I wynik uległ zmianie na 2:1, gdyż Kryński spokojnie, obok Damiana Plisiuka wpakował piłkę do siatki. Jak się wkrótce okazało, Cresovia tego dnia miała większy apetyt, grała do końca. Bo w doliczonej 3 minucie na kolejny rajd prawą stroną zdecydował się Marek Konachowicz. Ostre dośrodkowanie z wysokości początku pola karnego spowodowało zagranie ręką jednego ze stoperów Tura. Na spokojnie, kładąc bramkarza na prawą stronę, karnego przy drugim słupku, strzelił Kamil Tomczyk. Radość piłkarzy i kibiców z solidnej wygranej była ogromna. Tur kolejny raz nie zdobył twierdzy Siemiatycze.
Cresovia: Rafał Karolczuk, Michał Nowicki, Adam Barwiejuk, Wojciech Moczulski, Marek Konachowicz, Krystian Łopaciuk, Jakub Jeleszuk ( 86 Mateusz Dawidziuk), Marcin Malewski ( 69 Jakub Gierasiumuk), Kacper Zazuliński, Kamil Tomczyk, Konrad Kryński ( 90 Jakub Piotrowski). Rez.:Daniel Barwiejuk, Karol Koc. Trener Wojciech Moczulski, kierownik Wojciech Łopaciuk, opieka medyczna Anna Nikołajuk.
Tur: Damian Plisiuk, Karol Kosiński, Mateusz Rogowski (55 Marcin Bazylewski), Paweł Łochnicki, Patryk Stypułkowski, Patryk Niemczynowicz, Łukasz Popiołek (55 Maciej Kondracki), Krystian Kulikowski, Damian Onacik, Rafał Kulikowski, Jan Kacprowski ( 72 Jakub Troc). Trener Paweł Bierżyn.
Jacek Piotrowski, fot. JP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze