Ostatnia sesja rady miasta w Bielsku Podlaskim była wyjątkowo ostra. Radni pochylali się nad sprawami miasta, a może raczej prężyli przed politycznymi przeciwnikami, przez ponad 4 godziny bezlitośnie wytykając sobie błędy. Kiedy dla jednych budżet miasta był rentowny, to dla drugich już nie - co skwitował burmistrz miasta jako „świństwo” i „oszustwo”. Czy poniedziałkowe bicie piany bądź jak kto woli – wazeliny – było elementem przedwyborczej kampanii?
Tajemniczy wzrost zadłużenia
Ostatnia sesja rady miasta w Bielsku miała mocno emocjonalny charakter i nie chodzi tu tylko o wypominanie niewykorzystanych okazji przez władze, ale o niemal kłótnię jaka nastąpiła pomiędzy burmistrzem a jednym z radnych. Spraw do omówienia było sporo, jednak to punkt 5 porządku obrad najbardziej skupił uwagę zebranych i jemu poświęcono najwięcej czasu. Dyskusję co do podjęcia uchwały w sprawie dokonania zmian w budżecie miasta na 2018 r. otworzył Andrzej Waszkiewicz, który stwierdził, że w przeciągu całej kadencji Jarosława Borowskiego zadłużenie miasta wzrosło do ponad 30 milinów. Radny przypomniał przy tym wyborcze obietnice sprzed 4 lat. Pytanie o to, czy wnuki nie będą musiały spłacać długu, najwyraźniej rozzłościło burmistrza, który nie czekając długo zarzucił swojemu przedmówcy manipulację. – Chciałbym zauważyć, że każde słowa można zmanipulować, podając je w odpowiednim kontekście i pan Andrzej to znowu wykonał. Budżet miasta w 2013 r. wynosił 60 parę milionów a zadłużenie 27. […] Natomiast na dzień dzisiejszy budżet miasta po stronie dochodowej ma ponad 108 milionów, a na stronie wydatkowej 123 miliony. Skąd wziął się wspominany przez radnego wzrost zadłużenia, skoro rada miasta nie pozwoliła na wzięcie kredytu zarówno w tym roku, jak i ubiegłych latach. Burmistrz nie wykluczył jednak potrzeby wzięcia kredytu czy emisji obligacji w niedalekiej przyszłości.
Bez zahamowań
Kolejna wypowiedź radnego Waszkiewicza tylko utwierdziła w przekonaniu, że prowadzona wymiana zdań przestaje być rzeczowa i staje się swoistą przepychanką na słowa.
- Pieniądze z tego budżetu są tak naznaczone czerwoną farbą, że widać gdzie one mają iść – powiedział radny Waszkiewicz, po czym dodał, że z racji nierentowności budżetu burmistrz będzie musiał wziąć pożyczki na brakujące kwoty niezbędne do zrealizowania inwestycji, w szczególności Bielskiego Domu Kultury.
Mocnymi słowami skomentował to Jarosław Borowski, który tym razem słowa radnego nazwał „świństwem i kolejną próbą manipulowania”. To zszokowało zebranych, w tym radnego Gołębiowskiego, który bronił stanowiska swojego kolegi. Borowski odparł jednak te zarzuty twierdząc, że posiadana przez radnych wieloletnia prognoza finansowa miasta dowodzi, iż miasto będzie w stanie poradzić sobie z tak dużymi inwestycjami jak BDK czy uporządkowanie gospodarki wodno – ściekowej. To jednak nie przerwało fali krytyki, a przeciwnicy nie zostawili na burmistrzu suchej nitki.
O ile konstruktywna krytyka w takich rozmowach jest bardzo istotna, o tyle użycie wobec obu stron oskarżeń i insynuacji jest mało merytoryczne. Sprawę podsumował Kazimierz Henryk Leszczyński: – Rozpoczęła się kampania wyborcza. Może część nie mówi, ale wprowadza ją. To jest kampania – bijemy pianę i przekazujemy ją mieszkańcom. Jego słowa natychmiast spotkały się z kontrą ze strony przeciwnika Gołębiowskiego, według którego ubiegłotygodniowa debata miała bardziej niż bicie piany przypominać wazelinę.
Po co to komu?
Pozostawmy jednak licytację na skojarzenia tym, którym to lepiej wychodzi i skupmy się na celowości tych wszystkich słownych utarczek. Niespełna 1/3 czasu całej sesji została spożytkowana na jedno zagadnienie i nie wniosła nic więcej niż tylko słowne przepychanki. Projekt ten był ważny dla opozycji, ponieważ mogła skomentować sztandarowe inwestycje burmistrza, od których zależy jego „być albo nie być” w przyszłej kadencji. Uchwała uwzględniała wszystkie inwestycje w mieście, zwiększając lub zmniejszając przeznaczone na nie pieniądze. I tak za system eSesja, służący do transmisji obrad rady miasta, podatnicy zapłacą w tym roku ponad 71 000 zł, a za dodatkowe patrole piesze i rowerowe policji 6 400 zł. Oczywiście to tylko niektóre z postanowień uchwały, o których nie usłyszeliśmy na sesji, a o których można przeczytać w elektronicznej formie dokumentu, zamieszczonej na Biuletynie Informacji Publicznej.
Tegoroczne wybory samorządowe zapowiadają się niezwykle ciekawie. Po wojnie na billboardy i spotkaniach z ministrami, czas na ruch samych zainteresowanych – kandydatów na fotele wójtów, prezydentów miast i burmistrzów, którzy „po cichu” rozpoczynają swoje umizgi w stronę wyborców. Przedwyborcza kampania ruszyła już w wielu miastach kraju. Właśnie dołączył do nich Bielsk Podlaski.
BP, fot BP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze