Reklama

W Białowieży pamiętają. 81 rocznica zagłady Żydów

W lesie, na Podolanach koło Białowieży, grupa nieobojętnych uczestniczyła w spotkaniu przy pomniku ku czci pomordowanych Żydów. Spotkanie odbyło się w 81 rocznicę zagłady Żydów w Białowieży. Jego inicjatorką była Katarzyna Winiarska, twórczyni m.in. Wirtualnego Muzeum Historii Żydów w Białowieży.

     - Bardzo dziękuję, że państwo przyszliście – zwróciła się do zebranych Katarzyna Winiarska. - Jest to dość szczególny moment. Odkąd stoi tu pomnik spotykaliśmy się, żeby upamiętnić wydarzenie z zamierzchłej przeszłości, sprzed ponad 80 lat. W tym roku, to wydarzenie historyczne nabiera kontekstu współczesnego i bardzo długo się zastanawiałam, czy w ogóle się spotykać w tym roku. Na naszych oczach dzieje się zbrodnia dokonywana przez władzę rosyjską i armię rosyjską w Ukrainie, a tutaj u nas, na polsko – białoruskiej granicy od roku trwa kryzys humanitarny i przemoc jest dokonywana w imieniu naszego państwa, na ludziach, którzy szukają tutaj ucieczki od wojen, reżimu i głodu w swoich krajach. Bardzo trudno mi było podjąć decyzję, czy powinniśmy w tej sytuacji mówić o tym, co działo się wiele lat temu, powinniśmy z całych sił krzyczeć co dzieje się teraz. Doszłam do wniosku, że jednak trzeba, że to jest ten moment kiedy właśnie słowa „pamiętajmy” i „nigdy więcej” nabierają realnego wymiaru, stają się prawdziwym wyzwaniem, które przed nami stoi, a nie pustym frazesem.

       Las, głębia opuszczonej żwirowni, dziś porosła trawą. Wysoko szumią drzewa, w dole ogromny pomnik orła, dwa krzyże – prawosławny i katolicki i pomnik złożony z głazów jakby wychodzących z ziemi. Twórcą pomnika jest Lech Nowacki. Tak wygląda miejsce masowej egzekucji w 1941 i 1943 roku. Tu Niemcy dokonywali rozstrzelań. Mordowali ludność polską, białoruską, rosyjską, żydowską. Przez wiele lat Żydzi nie byli tu wymieniani, upamiętniani. Od kilku lat mamy pomnik także dla nich.

Reklama

       Kto chciał, przyniósł kamień i umieścił na pomniku. Organizatorzy zadbali o znicze – kto chciał mógł zapalić znicz, postawić na pomniku. Pani Iliana zagrała na skrzypcach dwa utwory muzyczne. Paweł rozdał karteczki z nazwiskami Żydów mieszkających przed wojną w Białowieży. Każdy z obecnych na uroczystości przeczytał kilka – kilkanaście takich nazwisk.

       W tym miejscu, 10 sierpnia 1941 roku 322 niemiecki batalion policji rozstrzelał 70 mężczyzn i chłopców żydowskich z Białowieży.

       Egzekucję, tak jak w wielu miejscach Polski i Podlasia, poprzedziły represje, jakich Żydzi doświadczyli od razu po wkroczeniu wojsk niemieckich w czerwcu 1941 roku. Począwszy od oznaczania opaską, poprzez zniszczenie wnętrza synagogi, kontrybucje, zaganianie do ciężkiej, fizycznej pracy, po publiczne znęcanie się i bicie, aż do rozstrzelania.

Reklama

     - Nie ma żadnych twardych danych ilu Żydów mieszkało przed wojną w Białowieży. Mówi się o 500 osobach – opowiada Katarzyna Winiarska. - Z moich badań wynika, że ta społeczność musiała być większa niż 500 osób. Nazwisk, o których wiem, które udało się ustalić, jest niecałe 300.

      Mężczyźni i chłopcy żydowscy z Białowieży zostali rozstrzelani 9 sierpnia 1943 roku. Co się stało z ciałami? - Trudno powiedzieć, moim zdaniem stoimy w miejscu zbiorowej mogiły. W sumie zostało tu rozstrzelanych ponad 500 osób – stwierdza Katarzyna Winiarska. - Jedyne dokumenty, jakie udało mi się znaleźć, dotyczą ekshumacji około 50 osób. Pytanie gdzie jest 450? moim zdaniem te ciała nadal tu są. Ekshumowano może najświeższe groby. Nie ma precyzyjnych dokumentów. Planuję zrobić skanowanie gruntu. Jednak to jest stara żwirownia, wcześniej przekopana, grunt był naruszony, więc może się okazać, że da się nieinwazyjnie określić czy nadal znajdują się tu szczątki ludzkie, czy nie.

Reklama

    Krystyna Kościewicz, fot KK

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama