Radni gminy Grodzisk wystosowali pismo do prezydenta RP w sprawie ułaskawienia Marka Gulana, który odsiaduje roczny wyrok pozbawienia wolności za nie wydanie dziecka matce. O sprawie Marka Gulana głośno było też w mediach ogólnopolskich. Marek Gulan, mieszkaniec Mierzynówki w gm. Grodzisk, został skazany na rok pozbawienia wolności z powodu niestosowania się do postanowień sądu rodzinnego, który prawo do opieki nad dziećmi przyznał matce. Pan Marek nie oddał córki, 3 lata wychowywał sam i ukrywał przed matką. Matka dziecka przy pomocy policji i prywatnego detektywa dziecko odzyskała. Pan Marek nadal jednak odsiaduje wyrok. Przeciwko temu protestował, głodując przez 26 dni. W jego obronie występują radni gminy Grodzisk. Na ostatniej sesji wystosowali apel do prezydenta RP, by ten ułaskawił skazanego za miłość do dziecka. Apel swój motywują tym, że pan Marek posiada i prowadzi gospodarstwo o powierzchni ponad 25 ha i obecnie, pod jego nieobecność prowadzeniem gospodarstwa i hodowlą inwentarza zajmują się rodzice - ojciec pana Marka, który ma 73 lata i matka, 68 lat i sąsiedzi. Radni piszą, że „zbliżające się prace wiosenne oraz dłuższy stan takiej sytuacji w gospodarstwie spowoduje upadek tego gospodarstwa”. Na sesji, z inicjatywy Eugeniusza Łuby, zbierano podpisy do apelu. Każdy ze zgromadzonych mógł wypełnić specjalną kartkę z oświadczeniem, że „popiera Marka Gulana i przychyla się do jego prośby o akt łaski i prośby o danie mu szansy na powrót do normalnego życia. Orzeczona wobec niego kara jest niesprawiedliwa, niehumanitarna i nieracjonalna”. Komentarze sołtysów i mieszkańców obecnych na sesji też pełne były emocji: - No bo tak! Żaden z niego przestępca, żeby siedzieć z przestępcami. Dobry chłop, dobry rolnik, robotny bardzo. Dziecko kocha i tak wyszło. Nie nam oceniać, czy dobrze zrobił, czy źle, ale gdzie taki wyrok?! Teraz dziewczynka jest z matką, a on siedzi. A gospodarstwo popadnie w ruinę. Jego rodzice nie dadzą rady ze wszystkim się obrobić. Stąd nasz apel. - Niech krowy doi, a nie będzie siedział tam. Nie wiemy do końca, co on tam nabroił, ale to przecież rolnik jest, takie gospodarstwo ma, tyle krów na zmarnowanie pójdzie. Ponad 80 świń jeszcze ma. W sprawy sądu nie wnikamy, ale jako rolnicy za rolnikiem jesteśmy.
Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Komentarze