Reklama

Ukraińskie dzieci odwiedził Mikołaj

W siemiatyckim "Kmicicu", gdzie mieszka 36 uchodźców z Ukrainy, w tym 20 dzieci, zorganizowano Mikołajki. Na spotkanie zaproszono również inne dzieci z Siemiatycz, m.in. uczące się w siemiatyckich podstawówkach, a także dzieci przebywające na terenie Drohiczyna:

        "Pamiętacie te emocje przed nocą 6 grudnia? Przyjdzie? Co przyniesie? O nie, tylko nie rózga! Dzieci już inne, ale emocje takie same i czekają, może jeszcze bardziej bo gdy wojna wypędza cię z własnego domu, szukasz potwierdzenia, że świat się nie skończył, że jeszcze może być normalnie. Dzieci czekają na prezenty! Pomóżcie przygotować prezenty dla 20 dzieci od 2 do 16 lat. Klocki, planszówki, kolorowanki, bierki, domino, słodycze, sami wiecie co sprawia tym młodszym, ale i tym nasto -(prawie dorosłym) -letnim radość. 6 grudnia Mikołaj nie przyszedł, ale może to dlatego, że to Polska a dzieci ukraińskie. No ale 19 grudnia to już przecież nie zapomni, bo to ukraiński Dziadek Mróz. Znacie tą radość oczekiwania? Wypatrujące oczy, szybkie bicie serduszek i przeczesywanie pamięci czy aby byłam/em grzeczny? Niech przyjdzie! Sama nie poradzę, ale przecież nie jestem sama, c'nie? Mało czasu, ale co to dla nas. Odzywajcie się (...) jeśli zechcecie być Dziadkami Mrozami albo Śnieżynkami".

        Takiej treści post 10 grudnia pojawił się na fejsbukowym profilu Beaty Siemaszko, podlaskiej społeczniczki, współpracującej m.in. z Grupą Granica. Tym razem jako prezeska Stowarzyszenia No To Ci Pomogę.

Reklama

        - To była szybka akcja - mówi Beata. - Okazało się, że ukraińskich dzieci nie odwiedził Mikołaj. Postanowiliśmy to naprawić, przypomnieć Mikołajowi, że to też są grzeczne dzieciaki, które na niego czekają. Szybkie rozeznanie ile tych dzieci mamy, rozesłanie wici do ludzi, z którymi wspólnie walczymy od roku na granicy białoruskiej, a muszę powiedzieć, że to są tacy ludzie, którzy jeśli by mi papieru toaletowego zabrakło to wiem, że przywieźliby mi go ze Szczecina... A już poważnie - odzew na post był natychmiastowy, ogromny. Udało nam się przygotować ok. 50-60 paczek.

        Mikołajki zorganizowano w siemiatyckim Kmicicu, gdzie mieszka 36 osób, w tym 20 dzieci. Na spotkanie zaproszono również inne dzieci z Siemiatycz, m.in. uczące się w siemiatyckich podstawówkach, a także dzieci przebywające na terenie Drohiczyna:

Reklama

        - Tu też podziękowanie dla Rafała Siwka, dyrektora MGOK Drohiczyn - zapewnił bus, którym dzieci i dorośli dotarli na spotkanie. Niesamowity jest pan Zdzisław Kryński, szef Kmicica - reagujący na każde sygnały, pomagający w ramach możliwości, to człowiek, który mówi, że wszystko się da i szuka sposobu jak. Panie z obsługi Kmicica - wielki ukłon w Waszą stronę.

        19 grudnia do dzieci zgromadzonych w Kmicicu przyszło aż dwóch Mikołajów. Kilka Śnieżynek. I było prawie jak w fejsbukowym poście Beaty - nerwy czy aby na pewno byłam/byłem grzeczny, stres w czasie deklamacji wierszyków (i łzy kiedy zapomniało się zwrotki), prezentacji układów tanecznych, piosenek, sztuczek.

Reklama

        - Dzieci bardzo się przejęły, przygotowywały, trenowały - mówi Beata. - Lepiej! Kiedy spotykaliśmy się jeszcze przed Mikołajkami, a wiadomo już było, że spotkanie się odbędzie, dzieciaki, prócz występów dla Mikołaja, przygotowywały... prezenty. Kiedy mówiliśmy, że przecież to Mikołaj im przyniesie upominki, odpowiadały, że przecież każdy lubi dostawać prezenty, Mikołaj też. To taka namiastka normalności dla nich. Łakną tej normalności. Zaangażowały się mamy ukraińskie. Były kolędy ukraińskie. Chcieliśmy, by to spotkanie było wesołe, z tańcami, zabawami. Stąd np. malowanie buziek.

        A czy było warto? Wystarczyło spojrzeć na buzie dzieciaków, nawet tych prawie dorosłych. I kolejkę do zdjęcia z Mikołajem.

Reklama

        A wspomniane Stowarzyszenie No To Ci Pomogę? Jak mówi Beata Siemaszko sformalizowała działalność osób, z którymi na naszym terenie działa już od ponad roku:

        - Zjednoczone wysiłki mają szansę efektywniej spożytkować energię członkiń i członków stowarzyszenia. To nas cieszy: aktywni ludzie gotowi poprawiać otoczenie, solidarność w empatii i wizja lepszego jutra. To nas boli: społeczne dysproporcje, dyskryminacja, zamknięcie na inność. Każdy z nas, wchodzących w skład stowarzyszenia, ma na swoim koncie inicjatywy edukacyjne, charytatywne i prodemokratyczne. Wiele wysiłku wkładaliśmy w inicjowanie, małymi krokami, pozytywnych zmian. Ostatni rok jest szczególnie trudny. Dwa potężne kryzysy - humanitarny na Podlasiu i wojna w Ukrainie. W niezgodzie na ludzką krzywdę, we współpracy z Grupą Granica, niesiemy pomoc ludziom w drodze, przy granicy polsko-białoruskiej. Ucieczka przed wojną mobilizuje naszą troskę o uchodźców z Ukrainy, stawia przed nami wyzwania integracyjne. Nazwa zobowiązuje a nasza nie jest przypadkowa. Działamy w szerokim wachlarzu obszarów praw człowieka, bo chcemy, żeby nam wszystkim żyło się po prostu lepiej. Kibicujcie nam, wspierajcie a jeśli zechcecie się przyłączyć to będzie dla nas wyjątkowym wyróżnieniem.

Reklama

        Chciałabym żebyśmy nauczyli się żyć w społeczeństwie migracyjnym, wielonarodowym, wielokulturowym, bo takim już przecież jesteśmy. Żebyśmy uczyli się od siebie nawzajem. Żebyśmy mogli powiedzieć my, także o ludziach, których życie tu przywiodło.

        Ze stowarzyszeniem skontaktować się można przez FB lub [email protected].

        Anna Kondraciuk fot. ak

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/07/2024 17:45
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama