Rozmowa z Andrzejem Artemiukiem, przewodniczącym Związku Ukraińców Podlasia.
Po ponad 20 latach od ogłoszenia niepodległości Ukraina przeżywa największy w historii kryzys. O sytuacji na Ukrainie oraz o reakcji społeczności ukraińskiej w Polsce, w tym także zamieszkującej Podlasie i bieżącej działalności Związku Ukraińców Podlasia rozmawiamy z Andrzejem Artemiukiem, przewodniczącym stowarzyszenia.
Jak Pan odbiera, jako przewodniczący Związku Ukraińców Podlasia, wydarzenia z kilku ostatnich miesięcy na Ukrainie?
- Przez ten czas wiele się zmieniło wśród społeczeństwa i elit politycznych. Początkiem Majdanu były protesty studentów. W ciągu ponad dwudziestolecia istnienia niepodległej Ukrainy, młode pokolenie Ukraińców zdążyło zobaczyć świat. To był ich wybór, chcą żyć normalnie, chcą też normalnych, zdrowych relacji z państwem. Jeżeli jednak państwo było skorumpowane, praktycznie zawłaszczone przez „rodzinę” Janukowycza, to zareagowali w sposób przyjęty w demokratycznym państwie. Jednak ówczesne władze nie miały zamiaru osiągnięcia jakiegokolwiek konsensusu z opozycją i protestującymi na Majdanie. Nie bez znaczenia jest oczywiście czynnik moskiewski, bo chyba oczywistym jest, że ekipa Janukowicza i on sam pozostawał pod wpływem Kremla.
- Myślę jednak, że można było się spodziewać, że Kreml ostro zareaguje na wydarzenia na Majdanie?
- Zdaję sobie sprawę, że Rosji ciężko będzie pogodzić się z utratą wpływów na Ukrainie. Dla nich utrata kontroli i wpływu na Kijów to jakby amputowanie czy zabranie im części własnej historii, począwszy od Rusi Kijowskiej, a na Związku Radzieckim kończąc. To, co się teraz dzieje na Ukrainie jest sprawą wielkiej geopolityki, konfrontacji Rosji i Zachodu. Putin dąży do stworzenia nowego ładu na postradzieckim obszarze. Kto wie, czy jego plany nie dotyczą także innych regionów byłego ZSRR, gdzie zamieszkują Rosjanie, którymi jak pokazuje przykład Ukrainy Moskwa może w dogodnym momencie manipulować. W samym społeczeństwie ukraińskim myślę, że także dokonują się zmiany polegające na krystalizacji i konsolidacji narodu. Retoryka Kremla o jakoby zagrożeniu czy łamaniu praw ludności rosyjskojęzycznej lub Rosjan na Ukrainie to zwykłe pranie mózgu. W samej Rosji mieszka kilka milionów Ukraińców, którzy nie mieli i nie mają takich możliwości rozwoju kulturalnego jak Rosjanie na Ukrainie. Nie mają własnych teatrów, własnej telewizji, wydawnictw - wszystkiego tego, co posiadają Rosjanie na Ukrainie. Dzieje się tak od stuleci. Dlaczego nasz wieszcz narodowy Taras Szewczenko został skazany na zesłanie? Ano dlatego, że pisał o Ukrainie i dla Ukraińców po ukraińsku, czyli w języku zabronionym przez władze carskie.
- Czy wasza działalność przekłada się na jakąś realną pomoc Ukraińcom na Ukrainie?
- Włączyliśmy się do akcji promowanej przez posła Roberta Tyszkiewicza. Informujemy o prowadzonych zbiórkach pieniędzy, leków czy innej pomocy materialnej. Nasza rola polega także na informowaniu o wydarzeniach na Ukrainie. Na początku roku w białostockim szpitalu przebywał chłopak z Ukrainy, który był postrzelony na Majdanie. Przeszedł on w Polsce operację, następnie wrócił na rehabilitację. Kiedy przebywał on na Podlasiu kilka dni, to zorganizowaliśmy wśród znajomych zbiórkę pieniędzy i pomoc tej osobie przybrała formę konkretną.
- Co jest właściwie misją Związku Ukraińców Podlasia?
- Związek Ukraińców Podlasia jest organizacją, która powstała aby utrzymać, a w niektórych przypadkach pobudzić świadomość narodową podlaskich Ukraińców. Nie etniczną, która na tych terenach była od stuleci, lecz tą w jej nowożytnej formie, odwołującą się do historii ogólnonarodowej szeroko rozumianej kultury. Misją związku jest wskazanie mieszkańcom Podlasia związków z kulturą ukraińską, a takie występują zarówno w sferze obrzędowej, jak np. pieśni ludowych, które można spotkań tak na Podlasiu, jak na Polesiu, Wołyniu czy Podolu, czy porównując dialekt języka, którym posługują się mieszkańcy Podlasia. Natomiast wybór mieszkańców jest oczywiście indywidualny. Nie można przecież narzucić komuś, że powinien być Ukraińcem.
- W jaki sposób realizujecie swoje zadania?
- Istnieje kilka sfer działalności. Jest to działalność wydawnicza: czasopisma na przykład "Nad Buhom i Narwoju", niekiedy publikacje książkowe dotyczące historii, folkloru i dialektu podlaskiego. Jest to również organizacja imprez takich jak koncerty czy konkursy, w tym także imprezy masowe. Najpopularniejsza z nich, zrzeszająca kilkutysięczną publiczność to organizowana w noc świętojańską nad zalewem w Dubiczach Cerkiewnych impreza plenerowa "Na Iwana, na Kupała". Inną jest organizowany w Bielsku i okolicach Festiwal Kultury Ukraińskiej "Podlaska Jesień". Jest to największa zasięgiem i formą impreza kulturalna, gdzie koncertom towarzyszą również wystawy, zorganizowana po to, aby umożliwić kontakt mieszkańców Podlasia z różnymi formami kultury ukraińskiej i jej podlaskiego wariantu. Jedną z najważniejszych sfer jest oświata i projekty edukacyjne. Np. warsztaty kultury ukraińskiej, a w szczególności jej materialnych form, skierowane do dzieci i młodzieży. Chcemy na tyle, na ile pozwala nam prawo, wpływać na rozwój oświaty w regionie. W Bielsku prowadziliśmy kilkuletnia batalię o stworzenie klas z dodatkową nauką języka ukraińskiego jako ojczystego i udało nam się to osiągnąć.
- Rozumiem, że kandydaci związku wystartują również w wyborach samorządowych?
- Ponad 20 lat istnienia Związku Ukraińców Podlasia (rejestracja nastąpiła w 1992 r.) to aktywność konkretnych ludzi, w konkretnych społecznościach oraz kontakt z różnymi instytucjami i przede wszystkim ludźmi. Jest to również doświadczenie uprawniające do startu w wyborach samorządowych. Najwięcej reprezentantów mieliśmy w Bielsku. Liderzy naszego środowiska w swoim czasie pełnili funkcję zastępcy burmistrza Bielska Podlaskiego oraz przewodniczącego rady miasta. W chwili obecnej w radzie miejskiej mamy jedną radną, która jest członkiem związku.
Jacek Prokopiuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JaC
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze