Bilans finansowy SP ZOZ Siemiatycze za trzy miesiące tego roku jest na alarmującym minusie. Zakład nie otrzymał pieniędzy od NFZ za nadwykonania badań i zabiegów medycznych z pierwszego kwartału tego roku. Chodzi o kwotę blisko miliona złotych.
Tzw. nadlimity powstają, kiedy szpitalowi na dany miesiąc kończy się limit punktów, a mimo tego nadal przyjmuje i leczy pacjentów. Do tej pory szpitale przyjmowały ponadlimitowych pacjentów, bo przyjęła się ogólna zasada, że NFZ płaci za nich z nadwyżki składek. Teraz, z powodu kryzysu, składek do NFZ wpływa znacznie mniej. Dlatego niewykluczone, że NFZ nie zapłaci za nadwykonania. - W kwietniu zwróciliśmy się do NFZ w Białymstoku o zapłacenie nadwykonań za pierwszy kwartał. Otrzymaliśmy odmowną decyzję w tej sprawie - mówi Robert Maksimiuk, dyrektor ZOZ (na zdjęciu). - W kwietniu też będzie przekroczenie limitu punktów. Być może w połowie roku jakieś pieniądze przekaże nam NFZ. Jeśli tak się nie stanie, to staniemy przed bardzo poważnym problemem. Przyjmowaliśmy pacjentów, gdyż potrzebowali pomocy medycznej. Nie mogliśmy ich z niczym odsyłać do domu. Poniesione zostały pewne koszta i teraz NFZ odmawia zapłacenia za nadwykonania świadczeń. - Dodatkowo dla ZOZ-u w Siemiatyczach za pierwszy kwartał musielibyśmy zapłacić około 1 miliona zł. Wszystkim szpitalom w naszym województwie około 55 milionów zł - mówi Adam Dębski, rzecznik prasowy NFZ w Białymstoku. - Teoretycznie możemy zapłacić jak dostaniemy dodatkowe środki na ten cel z centrali w Warszawie. Ściągalność składki zdrowotnej ciągle spada, więc raczej nie należy się spodziewać, że zapłacimy za nadwykonanania. Dyrektorzy szpitali byli na bieżąco informowani, by ostrożnie podchodzili do tematu płatności za nadwykonania i uważali na przekroczenia kontraktów. Jeśli NFZ faktycznie nie zapłaci, to niewykluczone, że w połowie roku dyrekcja ZOZ-u będzie zmuszona wprowadzać kolejki przyjęć do lekarzy specjalistów i na zabiegi medyczne. Sytuacja finansowa tego zakładu może być naprawdę trudna.
Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. EMI
Komentarze