Reklama

Szkoły do likwidacji - dołubowo, Osmola

15/12/2006 10:14

Szkoły podstawowe w Dołubowie i Osmoli zostaną zamknięte. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Pytanie tylko, kiedy to się stanie.

          Na jednej z ostatnich sesji poprzedniej Rady Gminy Dziadkowice wójt Skomorowski mówił, że sprawa oświaty będzie dla następnej rady najpoważniejszym wyzwaniem. Trzeba bowiem zastanowić się nad likwidacją szkół podstawowych w Dołubowie i Osmoli, gdyż wydatki na te placówki pochłaniają masę gminnych pieniędzy. Wójt nie rzucał wtedy słów na wiatr. Już na drugiej sesji tej kadencji ponownie podjął temat, przedstawiając radnym obecną sytuację szkolnictwa. To był zdecydowanie najciekawszy punkt sesji. Radni obradowali w środę, 6 grudnia.
          - Proszę państwa, trzeba sobie jasno powiedzieć, że szkolnictwo w naszej gminie stoi tragicznie. Nie ma co tego owijać w bawełnę. Nie tragicznie z tego względu, że brakuje nam na dzieci pieniędzy, ale z tego, że bardzo dużo do oświaty dopłacamy. Za dużo. W skali roku to ponad 500.000 zł. Są przecież gminy, które utrzymują jedną szkołę, w związku z tym nie tylko nie dopłacają, ale nawet zarabiają, bo zostaje im trochę pieniędzy z dotacji z ministerstwa. Jeśli te szkoły będziemy utrzymywać, wkrótce zaczniemy dokładać do nich milion złotych rocznie. Wtedy już nie wykonamy na terenie naszej gminy żadnej inwestycji - tłumaczył wójt Skomorowski.
          Analizy urodzeń w gminie mówią same za siebie. Co roku dzieci będzie ubywać. W szkole w Dołubowie teraz jest 36 dzieci, za rok szacuje się 33, za 2 lata - 27. W szkole w Osmoli teraz uczy się 51 uczniów, za rok będzie 47. Coraz mniej będzie też dzieci w podstawówce w Dziadkowicach. Za rok szacuje się 108 uczniów, za 4 lata zaledwie 73. Ale i dane są jakby nieco naciągane, bo przecież nie wszystkie dzieci urodzone lub zameldowane obecnie na terenie gminy zostaną tutaj do lat szkolnych. Ludzie przecież migrują.
          - Pytanie nie brzmi więc, czy zamykać te szkoły, ale kiedy je zamykać - mówił wójt.
          Gmina nie chciałaby, żeby obiekty po tych szkołach gniły w krzakach. Najlepiej, żeby znalazł się jakiś inwestor. Może być ktokolwiek, kto zechciałby je wykupić czy wydzierżawić. Budynki są przecież w bardzo dobrym stanie.
          Wójt zaznaczył też, że rodzice dzieci z tych miejscowości zdają już sobie sprawę z tego, że te placówki nie przetrwają i że dzieci trzeba będzie posłać do szkoły w Dziadkowicach. Nauczyciele też powinni dostać pracę w innych szkołach.
          Radni nie mieli radosnych min. Do tych szkół chodzą ich dzieci, z tymi szkołami wiążą się różne wspomnienia. Ale po reakcjach widać było też, że pogodzili się z takim stanem rzeczy i wiedzą, że tego nie da się uniknąć.           Nieruchomość w Malinowie
          Innym ważnym zadaniem dla tej rady, jak również dla wójta, będzie rozwiązanie sprawy związanej z budynkiem po byłej szkole w Malinowie. Nieruchomość (budynek i ziemia) to mienie gminy, ale właścicielem jest wieś. Budynek popada w ruinę. Trzeba byłoby go sprzedać.
          - Przy najbliższych wyborach na sołtysa będę starał się namówić mieszkańców Malinowa do sprzedaży nieruchomości. Szkoła została rozkradziona, budynek się wali. Latem posesja nie jest zarośnięta, bo mieszkańcy wypasają tam krowy. Kwestia jest tylko następująca - jak przekonać mieszkańców, aby zgodzili się na sprzedaż działki. Na ostatnie spotkanie w Malinowie przyszło bardzo mało osób. Nie było za bardzo z kim rozmawiać, a sprawę tę trzeba dokładnie objaśnić - mówił wójt Skomorowski.           Interpelacje i zapytania
          Radna z Dołubowa zapytała o agregat prądotwórczy, który został zakupiony do tej miejscowości. Sprzęt nawalił. W odpowiedzi pracownik gminy wyjaśnił, że agregat posiada uszkodzenia mechaniczne. Procedura załatwienia tej sprawy już ruszyła. Gmina wysłała pismo do producenta, nie ma jeszcze odpowiedzi.
          Radny Żukowski spytał, czy możliwe jest, aby przy ośrodku zdrowia był przystanek autobusowy.
          - Wkrótce będę u dyrektora PKS w Siemiatyczach. Będę rozmawiał m.in. o zmianie lokalizacji przystanków w gminie. Jednak przystankami przy trasie krajowej administruje zarząd dróg krajowych. Jeśli zaś chodzi o ten przystanek, częściowo zależy to od osoby prywatnej. Zobaczę, co da się zrobić - wyjaśniał wójt.
          - A co z porządkami na drodze krajowej nr 19? - zapytał radny Cwalina.
          - To nie nasz teren budowy. Mimo to nasi ludzie oczyścili przejście w miejscu chodników - odpowiedział wójt.

          Radni dowiedzieli się też, że dyrekcja siemiatyckiego PKS u złożyła ofertę dzierżawy gminnych autobusów. Mogłoby to nieco zminimalizować koszty dowozu dzieci do szkół. Gmina rozważy tę propozycję.
          Radny Cwalina zapytał o filię banku w Dziadkowicach.
          - Oddział już jest. Można już u nas na przykład ubiegać się o kredyty, tak więc to nie tylko zwykły punkt kasowy. Jeśli mieszkańcy będą więcej korzystać z tego banku, zostanie tam zatrudniona dodatkowa osoba - wyjaśniał wójt.
          Jeden z radnych poprosił jeszcze o równiarkę, przynajmniej raz w roku, na drogi Smolugi - Smolugi Kolonia i Piotrowo - Smolugi. Drogi m.in. łączą gminy Dziadkowice i Boćki. Wójt obiecał równiarkę.
          Upominek dla wójta
          Tuż na początku sesji wójt złożył ślubowanie. Ze względu na to, że obrady przypadły w dniu mikołajek, od przewodniczącej rady otrzymał upominek - długopis w futerale.
          - Życzę wójtowi, żeby tym długopisem były podpisywane tylko dobre decyzje - powiedziała Walentyna Gołaszewska, przewodnicząca rady.
          Następna sesja po świętach, ale jeszcze przed nowym rokiem.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/09/2024 20:20
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama