Ponad 60 osób, głównie rolników z powiatu siemiatyckiego, uczestniczyło w spotkaniu z Powiatowym Lekarzem Weterynarii w Siemiatyczach, 16 sierpnia, w siemiatyckim starostwie. Celem spotkania było przekazanie hodowcom świń jak najwięcej informacji o chorobie i jej zwalczaniu. Powiatowego Lekarza Weterynarii w temacie wspierali przedstawiciele ODR-u i ARiMR-u z Siemiatycz, starostwa.
Strefy, restrykcje, zakazy
Mirosław Tołwiński, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Siemiatyczach: - Po stwierdzeniu choroby w gminie Mielnik wprowadziliśmy dwa obszary – zapowietrzony i zagrożony. Pierwszy obszar to 3 km a więc Niemirów i najbliższe okolice. Drugi to kolejne 7 km, zajmujący 6 miejscowości. Na terenie objętym rozporządzeniem znajdują się 3 gospodarstwa, mające łącznie 8 świń. Te liczby mówią, że w tym rejonie praktycznie nie mamy problemu ze zwalczaniem ASF. Ale problem jest z innej strony. Od 27 lipca powiat siemiatycki znajdował się w strefie ochronnej, tzw. żółtej, wprowadzającej niewielkie ograniczenia dla rolników i większy problem dla myśliwych, ale można było normalnie funkcjonować. Jednak 10 sierpnia komisja europejska zmieniła regionalizację stref w związku z ASF w Polsce i na Litwie, co doprowadziło do utworzenia strefy skażenia w gminach Nurzec Stacja, Mielnik i Siemiatycze z miastem. Z tej strefy nie można wywozić świń, poza nielicznymi wyjątkami. Na terenie powiatu mamy pozostałych 5 gmin, które znajdują się w strefie ochronnej: Milejczyce, Dziadkowice, Drohiczyn, Perlejewo, Grodzisk. Na szczęście nic na tych obszarach na razie nie zdarzyło się, ale obowiązują tam nakazy i zakazy. Po pierwsze – obowiązek zgłaszania każdego przypadku padnięcia świń, chociaż telefonicznie. Po drugie – trzymanie świń w sposób wykluczający kontakt z żywymi dzikami, czyli zamkniętych. Po trzecie – sporządzenie przez właściciela spisu tych zwierząt, z podziałem na prosięta, lochy, warchlaki, knury i tuczniki oraz bieżące aktualizowanie stanu. Czwarta rzecz – karmienie świń paszą zabezpieczoną przed dostępem zwierząt wolno żyjących. Piąta – wyłożenie mat dezynfekcyjnych przed wjazdem do gospodarstwa i przed wejściem do budynków inwentarskich. Ważne jest też zachowanie higieny przez obsługujących hodowle, głównie odkażanie obuwia, rąk, narzędzi i sprzętu wykorzystywanego do obsługi świń. Co do myśliwych – jest zakaz wnoszenia do gospodarstw tusz dzików, bo to potencjalne źródło zakażenia. Jeśli ktoś uczestniczy w polowaniu, to po nim, przez 72 godziny, nie powinien obsługiwać świń.
Z kolei w strefie zagrożonej, a więc gminach: Mielnik, Nurzec Stacja i Siemiatycze, obowiązuje zakaz organizacji targów, wystaw itp. z udziałem świń. Mamy w Siemiatyczach rynek, na którym próbowano handlować świniami, ale skutecznie to udaremniliśmy. Zakazane jest też prowadzenie skupu świń w obszarze tych 3 gmin. No i najważniejsze – zakaz przemieszczania świń z obszaru zagrożonego. Owszem, przepisy dopuszczają taką możliwość, ale pod restrykcyjnymi warunkami, m.in. po badaniach, w tym laboratoryjnych, mogą to być świnie tylko z zamkniętych pomieszczeń, ściółka musi być zabezpieczona przed dzikami, świnie muszą być co najmniej 30 dni w gospodarstwie i w tym okresie nie wprowadzano innych świń, zabezpieczona musi być pasza, do tego dochodzi pozytywny wynik kontroli bioasekuracji. Ale jeśli te wszystkie warunki zostaną spełnione, to mimo wszystko pojawia się pytanie - kto kupi te świnie?
Zgłaszać padnięcia
Perspektywy.
Mirosław Tołwiński: - Najlepszym wyjściem jest uruchomienie zakładu uboju i przetwórstwa, który zacząłby skupować świnie ze strefy zagrożonej. Tyko jaka byłaby cena żywca? Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że rozporządzenie ministra rolnictwa z ubiegłego roku o bioasekuracji będzie prawdopodobnie zmienione, co oznacza, że rolnicy z tych trzech gmin będą mogli złożyć wnioski o zaprzestanie działalności. Wtedy świnie będą szacowane i wybijane albo kierowane do rzeźni. Jeśli będą wybijane i utylizowane, to rolnicy dostaną za to rekompensaty, po cenie rynkowej, jednocześnie zobowiązując się do zaprzestania hodowli świń przez najbliższe 3 lata.
Ubój na potrzeby własne w gminach ochronnych? Jest to możliwe. Ale taki fakt trzeba zgłosić do lekarza weterynarii na co najmniej 24 godziny przed ubojem, celem badań. Jeśli będzie korzystny wynik badania krwi, potem bada się mięso. Fakt uboju trzeba też zgłosić do ARiMR-u, by zdjąć sztukę ze stanu. W gminach zagrożonych (Mielnik, Siemiatycze, Nurzec Stacja) zamiar uboju trzeba zgłosić do powiatowego lekarza weterynarii, potem jest pobranie próbki krwi i zbadanie jej w instytucie w Puławach, również badanie mięsa i również informacja do ARiMR-u.
Mirosław Tołwiński: - Należy zgłaszać każdy przypadek padnięcia świni Bezpośrednio do mnie lub lekarzy weterynarii obsługujących gospodarstwa To nie tylko nakaz administracyjny, lecz również moja ogromna prośba. Wierzcie mi państwo, fakt padnięcia zwierzęcia i tak prawdopodobnie później wyda się. Inspekcja weterynaryjna wypłaci odszkodowanie, w wartości rynkowej, za każdą sztukę, w związku z chorobą. Współpraca między rolnikami a inspekcją weterynaryjną jest nieodzowna. Nam zależy na zatrzymaniu choroby, a hodowcy powinno zależeć na bronieniu stada. Będziemy chcieli stwierdzić przyczyny upadku. Jeśli stwierdzicie państwo u świń temperaturę 41 stopni lub wyższą, to nie spodziewajmy się innej popularnej choroby – różycy. Owszem, ona też może wystąpić, ale zdecydowanie większe prawdopodobieństwo to ASF.
Przyczyną handlarze?
Na dziś ASF pojawił się w powiatach: hajnowskim, wysokomazowieckim, siemiatyckim, bielskim, zambrowskim, białostockim.
Mirosław Tołwiński: - Wynika to z nielegalnego handlu świniami. Mówi się o targu w miejscowości Sokoły, ale mamy informacje o tym, że handel taki tkwił też na targu w Ciechanowcu. Jeśli ktoś kupił tam świnie, stąd moja gorąca prośba – podzielcie się państwo ze mną informacją, od kogo kupiliście. Nikt z tego powodu nie będzie karany. Chcemy po prostu ustalić źródła. Ryzykowne jest dziś kupowanie świń od ludzi, których nie znamy, od handlarzy, którzy nie mają żadnych dokumentów. Jeśli tak zdarzyło się, proszę do nas zgłosić się. Przeprowadzimy badania takich świń. Może okazać się, że są one zdrowe, bo nie należy zakładać, że wszystkie tak kupione były chore. Lepiej to ujawnić wcześniej, niż czekać na wybuch choroby na większą skalę. Poza tym tę chorobę możecie państwo zanieść sąsiadowi, na butach, na rękach. Przypominamy też, że są braki w rejestracji stad świń w ARiMR-ze. Nasze postępowania wykazały takie stada w gminie Mielnik, po ujawnieniu tam choroby. Proszę zgłaszać do ARiMR-u nawet jedną sztukę. Jeśli świnie nie będą zarejestrowane, nie będzie podstaw do wypłaty odszkodowań.
Padło pytanie - co ze sprzedażą mięsa na targowiskach?
Mirosław Tołwiński: - Na pewno służby sanepidu i policja przyjrzą się temu procederowi. Myślę, że ten handel zostanie ukrócony.
- A żywiec z Danii?
Mirosław Tołwiński: - Żeby wprowadzić świnie do zagrożonego obszaru, trzeba będzie uzyskać zgodę Powiatowego Lekarza Weterynarii. Tylko czy znajdzie się ryzykant, który w obecnej sytuacji sprowadzi świnie z Danii, skoro w perspektywie roku jest zakaz przemieszczania tych świń? Bo ja nie wiem, gdzie do powiatu siemiatyckiego można przywieźć świnie, skoro tutaj nie funkcjonuje żadna rzeźnia.
Na zwalczanie potrzebne pieniądze
Grzegorz Leszczyński, Prezes Podlaskiej Izby Rolniczej: - Z tą chorobą trzeba nauczyć się żyć. Nie w każdym gospodarstwie będzie ten ASF. Cała Litwa objęta jest strefą niebieską, a transporty świń przyjeżdżają m.in. do Polski. Jakoś to działa, przy zachowaniu restrykcyjnych zasad i u nas też powinno zadziałać. Co do zakładów mięsnych - musi coś powstać. Ale na to potrzebne są pieniądze. Warto wydać parę milionów zł na zwalczanie choroby i obostrzenia, by eksportować zdrowe mięso, bo jak nie eksportujemy albo robimy to przez pośredników, to tracimy więcej tych milionów.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
PS: Od spotkania minął tydzień, w trakcie którego niestety wykryto kolejne ogniska choroby. 19 sierpnia czternaste ognisko wskazano w gospodarstwie położonym w gminie Leśna Podlaska, w powiecie bialskim (woj. lubelskie). 15. ognisko ASF, niestety znów na naszym terenie, wykryto 22 sierpnia. Chora świnia znajdowała się w jednym z gospodarstw rolnych w Tokarach, gm. Mielnik.
Kolejny przypadek afrykańskiego pomoru świń potwierdzony został dwa dni później, 24 sierpnia. Tym razem w gospodarstwie we wsi Tymianka, na terenie gminy Nurzec Stacja. Wszystko wskazuje na to, że to trzeci przypadek tej choroby na terenie powiatu siemiatyckiego. /emi/
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze