Reklama

Strażacy z Miłkowic

13/03/2015 23:00

4 marca w swojej remizie na corocznym walnym zebraniu spotkali się strażacy ochotnicy z Miłkowic Maciek.

Działalność ochotników z Miłkowic Maciek, bo to jednostka niewielka, licząca zaledwie 25 druhów, była wąska. Wyjechali dwa razy - do usuwania drzewa z drogi, w swojej wsi, oraz do ratowania psa w sąsiedniej wsi - Miłkowicach Paszkach. Na swoim koncie za ubiegły rok strażacy ci mogą jeszcze zapisać pozyskanie agregatu prądotwórczego, 3 par rękawic i 2 kompletów mundurów. To jedna z tych jednostek, która raczej nie rozrośnie się do rozmiarów większych, a pozyskanie jednej nawet drobnej strażackiej rzeczy może być traktowane w kategoriach osiągnięcia. A może czeka ją likwidacja?

Reklama

- Likwidacja nie wchodzi w grę. Takie jednostki muszą istnieć. Widać zaangażowanie tych ponad 20 osób, mają samochód, dostali agregat prądotwórczy, chcą piłę spalinową i taką dostaną, może w 2016 r., ale dostaną. Powinni mieć piłę, zasługują na to. A że w ubiegłym roku były to tylko dwa wyjazdy, to dobrze. To oznacza, że w okolicy nic strasznego się nie działo - mówił druh Tadeusz Wołosiński, szef powiatowy OSP.

Obecni na zebraniu powspominali odległe czasy, m.in. pożar wielu domostw w Miłkowicach Maćkach, na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku oraz naczelnika, który pod koniec lat 80. zginął podczas akcji strażackiej, w Miłkowicach Maćkach, przy ratowaniu dobytku sąsiada.

Reklama

OSP Miłkowice Maćki ma volkswagena transportera, w tym roku po raz kolejny ma zorganizować gminne zawody pożarnicze. W remizie jest mnóstwo pucharów zdobytych w gminnej lidzie piłki nożnej, bo w drużynie z Miłkowic co roku gra kilku młodych strażaków.

Najbliższe cele - szkolenia podstawowe i dowódcze dla kierowcy.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama