Reklama

Sto lat w Krupicach

12/01/2011 12:31
Jan Siekierko z Krupic 25 grudnia obchodził swoje setne urodziny.
Stuletni Jan Siekierko nie wygląda na swój wiek. Na twarzy ma mało zmarszczek, co - jak twierdzą żona Wiktoria i bratanica Helena - zawdzięcza długoletniej pracy na powietrzu.

          - Wuj prowadził gospodarstwo rolne. To było jego główne zajęcie. Jak to w tamtych czasach było trzymał prawie wszystko - konia, krowy, świnie - mówi pani Helena, pochodząca z Krupic.
          Jubilat pochodzi z Kułyg. Tam mieszkał do ślubu. Po ożenku osiadł w Krupicach. Wojował na froncie – m.in. w Baranowiczach na Białorusi i na Litwie. Szczęśliwie powrócił do domu i zajął się gospodarką.
          Miareczkę nalewki
          Żona pana Jana mówi, że nie przykładał wielkiej wagi do diety.
          - Styl życia? A jaki mógł on być w czasach powojennych i późniejszych? Różnie człowiek się odżywiał. Jadł to, co było i na co mógł sobie pozwolić. Czasami coś lepszego, czasami tylko chleb - mówi pani Wiktoria Siekierko.
          - Ziemniaki, barszcz, jakieś mięso. Wszystko gotowane, bo kiedyś nie było tak, że kupił wędliny w sklepie, nakroił i najadł się. Co człowiek zasiał i co wyrosło, to miał – twierdzi pani Helena, bratanica.
          Obie panie dodają, że – jak to w życiu bywa – od czasu do czasu wypił również miareczkę nalewki.
          A jak zniósł kończącą się zimę?
          - Zima? Jak wspomnę, to nie takie zimy się przeżyło i człowiekowi zimno nie było. Byle jak ubranym się chodziło i dobrze było - odpowiada jubilat.
          Troje wnucząt
          Pan Jan doczekał się trójki wnucząt. Czy będą prawnuki?
          - Na to liczę – odpowiada.
          Dodaje też, że jak za młodu ktoś by mi powiedział, że stu lat dożyję, to nigdy bym nie uwierzył.
          - Sto lat to już kilka razy w życiu mi śpiewali. Ale dwieście, to dziś po raz pierwszy – mówi.
          Delegacje z urzędów
          Jak zwykle przy takich rocznicach do solenizanta przyjechała delegacja z Urzędu Gminy w Siemiatyczach. 27 grudnia był szampan, tort i domowe potrawy. Sekretarz gminy Joanna Miłkowska i urzędniczka Krystyna Zalewska przywiozły listy gratulacyjne, kwiaty i podarunek.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama