Już tradycją stało się, że siemiatyckie Koło PZW dwa razy w roku – wiosną i jesienią sprząta linię brzegową zalewów w Siemiatyczach. Panowie, chociaż zdarzają się i panie, przychodzą społecznie, biorą ze sobą worki, ktoś zawsze jest busem, by śmieci wywieźć. Tradycją też stało się, że w akcji bierze udział garstka wędkarzy – zawsze ci sami. Część zrzeszonych w kole w tym czasie siedzi z boku z wędką. No, ale akcja nie jest przecież obowiązkowa, stąd taka reakcja.
W tym roku na 492 członków siemiatyckiego Koła zalewy sprzątało kilkunastu. Byli wspomagani przez burmistrza Piotra Siniakowicza z rodziną oraz radną miejską Agnieszkę Zalewską, też z rodziną. - Przyszłam przede wszystkim ze względu na dzieci. Chcę im pokazać, że utrzymanie czystości i porządku jest naszym obowiązkiem – powiedziała nam pani radna. Wśród śmieci przeważały: butelki, puszki, papiery, w tym akcesoria wędkarskie. Jak zaznaczył gospodarz Koła PZW w Siemiatyczach Jan Siekierko – jest poprawa, bo śmieci co roku jest o kilka worków mniej. Organizatorzy akcji dziękują: burmistrzowi Piotrowi Siniakowiczowi z rodziną, Agnieszce Zalewskiej z dziećmi, Adrianowi i Małgorzacie Śliwińskim z dziećmi, Jerzemu Podgórskiemu, Jerzemu Czekanowskiemu, Władysławowi Prochowiczowi, Wojciechowi Iwaniukowi, Kazimierzowi Kuczera, Jakubowi Grycmanowi, Wiesławowi Ejsmont, Andrzejowi Szyszko, Eugeniuszowi Sołomacha, Gabrielowi Rożuk, Józefowi Olszewskiemu, Antoniemu Leśniczukowi, Grzegorzowi Kochańskiemu, Dariuszowi Pietrzykowskiemu. - Każdy z nas wymagania ma duże, ale z siebie niewiele chce dać. Dziękuję sympatykom czystych zalewów i zapraszam na następne sprzątanie na wrzesień. Być może wtedy wędkarze dopiszą – powiedział gospodarz koła Jan Siekierko.
Komentarze