W styczniu 2006 roku pisaliśmy o tragicznym wypadku na drodze żwirowej, prowadzącej do Zalesia w gminie Nurzec Stacja. Okazało się, że w spalonym samochodzie znajdowały się zwłoki mężczyzny. W tej sprawie prokuratura i policja wszczęły śledztwo.
Ustalenia śledczych W nocy z 31 grudnia 2005 roku na 1 stycznia 2006 roku Piotr G. około godziny 1 w nocy udał się swoim samochodem, marki Audi, do świetlicy w miejscowości Zalesie, gdzie odbywała się zabawa sylwestrowa. Tam spotkał znajomego Arkadiusza G. Zarówno Piotr G. i Arkadiusz G. spożywali alkohol. Po zabawie około godziny 5 rano wsiedli do samochodu. Pojechali pijani Wówczas Piotr G. usiadł za kierownicą samochodu, a Arkadiusz G. na siedzeniu pasażera obok kierowcy. Udali się do Jana G., ojca chrzestnego Arkadiusza G., zamieszkałego w Zalesiu. Jadąc tam spotkali wracających z zabawy sylwestrowej Jarosława G. i Katarzynę Ł. Kierowca Piotr G. zatrzymał samochód i zaproponował, że ich podwiezie, na co się zgodzili. Katarzyna Ł. usiadła z tyłu za kierowcą, natomiast Jarosław G. za siedzeniem pasażera. Katarzyna Ł. chciała, by Piotr G. zatrzymał się na pobliskim skrzyżowaniu dróg. Stwierdziła, że dalej pójdzie piechotą. Z samochodu wysiadł również Jarosław G., udał się on wraz z Katarzyną Ł. do swego miejsca zamieszkania. Piotr G. i Arkadiusz G. pojechali na posesję Jana G., którego nie zastali w domu. W drodze powrotnej kierujący pojazdem Piotr G., według biegłych, nie zachował należytej ostrożności, nie dostosował prędkości do panujących wówczas warunków pogodowych, na skutek czego podczas manewru skrętu zjechał z drogi i wjechał na zaorane pole. Uderzył w zamarzniętą bruzdę ziemi, na której samochód zawiesił się. Uniemożliwiło to dalszą jazdę, spowodowało również częściowe uszkodzenie przewodu paliwowego pojazdu i wyciekanie paliwa. Samochód nadal miał uruchomiony silnik. Wsiąkanie paliwa było ograniczone ze względu na zamarzniętą wierzchnią warstwę ziemi. Na skutek bezpośredniego sąsiedztwa rozgrzanego układu wydechowego doszło do parowania etyliny, a następnie do wybuchu. W efekcie ogień przeniósł się do wnętrza nadwozia i komory silnikowej. Samochód spłonął. Pasażer zginął Kierowca Piotr G. wysiadł z samochodu, ale nie zrobił tego Arkadiusz G. Niestety spłonął w aucie. Oględziny zewnętrzne i wewnętrzne zwłok Arkadiusza G. wykazały m.in.: "znacznie nasiloną destrukcję termiczną powłok, tkanki podskórnej, obwodowych części kończyn, ścian klatki piersiowej i brzucha z nadpaleniem części narządów wewnętrznych, jak również całkowite wypalenie pokrywy czaszki i znacznej części twarzoczaszki". Badanie krwi i moczu wykazało odpowiednio 2,7 promila we krwi i 4,0 promila alkoholu etylowego w moczu Arkadiusza G. Biegły stwierdził, że przyczyną zgonu Arkadiusza G. mogło być ostre zatrucie alkoholem etylowym, w połączeniu z ostrym zatruciem tlenkiem węgla z pożaru samochodu. Kierowca oskarżony Prokuratura ustaliła, że kierowca Piotr G. umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, prowadząc samochód pod wpływem alkoholu i nie dostosowując prędkości do panujących warunków pogodowych. W konsekwencji doprowadził do wypadku, którego ofiarą był Arkadiusz G. W chwili wypadku kierowca Piotr G. był pijany, badania krwi wykazały 2,0 promila oraz 2,1 promila alkoholu we krwi. Prokuratura Rejonowa w Siemiatyczach oskarża Piotra G. o czyn z artykułu 177 par. 2 kk w związku z artykułem 178 par. 1 kk oraz dodatkowo o czyn z artykułu 190 par. 1 kk. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim będzie rozpatrywał tę sprawę w środę, 7 maja.
Komentarze